http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Szczęście bezbożników

Kinga Dunin
2009-01-25, ostatnia aktualizacja 2009-01-28 11:44

Felieton Kingi Dunin


Fot. Jacek Piotrowski
Nikogo to zapewne nie zdziwi: wiadomość o tym, że na londyńskich ulicach pojawiły się plakaty głoszące, że Boga raczej nie ma, należy zatem cieszyć się życiem, wprawiła mnie w dobry humor. Oczywiście, ucieszyłabym się dużo bardziej, gdybym zobaczyła podobne obwieszczenia w warszawskim metrze, ale boję się, że tego raczej nie dożyję. W Wielkiej Brytanii była to akcja obywateli, którzy zrzucili się na nią. Ciekawe - czy Polacy też potrafiliby się zrzucić? Mówiąc szczerze, nie wiem.



Wiem jednak, co by się działo, gdyby się zrzucili. Właściciele billboardów baliby się udostępnić miejsce, plakaty oblewano by czerwoną farbą albo zrywano, a telewizja pełna byłaby śmiertelnie obrażonych katolików. Ale czy warte to jest felietonu? Tak naprawdę natchnął mnie dopiero jowialny ksiądz komentujący to, niestety, zagraniczne wydarzenie w telewizji. Z protekcjonalnym uśmieszkiem stwierdził, że ateiści są żałośni, ponieważ nic nie tworzą, reprezentują tylko pustkę. Święta prawda! Może nie tak zupełnie nic, ale w interesującym księdza obszarze rzeczywiście nic. Bogatej mitologii religijnej, której kulturowych i literackich walorów nie sposób odmówić, przeciwstawiają a-teizm.

A-teizm. Ten przedrostek, mimo tego, co się tutaj często mówi, nie oznacza jakiegoś szczególnie negatywnego stosunku do Boga ani chęci zwalczania go, to nie anty-teizm. A-teizm oznacza brak zainteresowania z powodów oczywistych - żeby się czymś interesować, przedmiot tego zainteresowania musi istnieć w taki sposób, żeby mógł się zaczepić o niego nasz umysł. Bóg niepoznawalny jest równie nieinteresujący jak ten nieistniejący, to tylko dziura na nasze projekcje. Z rozmaitych dowodów na istnienie Boga najbardziej rozczula mnie dowód 'z potrzeby': Bóg istnieje, ponieważ jest nam potrzebny, bo bez niego nie dałoby się żyć... Pomijając prostą konstatację, że niektórzy jakoś sobie z tym radzą, pewna dojrzałość nakazywałaby pogodzić się z faktem, że nasze pragnienia i potrzeby same przez się nie materializują się (a w tym wypadku - nie spirytualizują).

Z drugiej strony ateizm też nie jest gwarancją szczęścia. Nie ma Boga, więc nie martw się i bądź happy? Właściwie dlaczego? Czy chodzi tu o słynne: jeśli Boga nie ma, to wszystko wolno? A jeśli rację ma Lacan (taki modny odnowiciel psychoanalizy, już nie żyje), kiedy twierdzi, że jeśli Boga nie ma, to nic nie wolno? W ogromnym uproszczeniu chodzi o to, że jeśli jest Bóg, to dyktuje nam on pewne prawa. Prawa te jednak możemy przekroczyć, kreując przestrzeń własnej wolności. Natomiast jeżeli Boga nie ma, to prawem staje się poszukiwanie przyjemności, samorealizacji i takie tam... A zatem, realizując swoją wolę, postępujemy zgodnie z prawem, nie możemy go więc przekroczyć i być wolni. Poznajemy za to granice naszej wolności.

Załóżmy, że religia nakazuje komuś życie w ścisłej monogamii. I załóżmy, że nie jest to zawsze zgodne z jego pragnieniami. Może więc złamać reguły i znaleźć sobie kochanka lub, korzystając z wolności wyboru, powstrzymać się przed tym. A jeśli wszystko wolno? To kolejne zmiany obiektu zainteresowania nie mają większego znaczenia, a kłopot zaczyna się wtedy, kiedy nikogo nie można znaleźć. Co nam po wolnej miłości, której nikt z nami nie chce uprawiać? Niby wolno, a nie można.

Oczywiście, wart Pac pałaca, Dostojewski Lacana, a Lacan Dostojewskiego - życie jest bardziej skomplikowane niż 'wszystko' albo 'nic'. A piszę o tym tylko po to, żeby powiedzieć, że druga część hasła brytyjskich ateistów wydaje mi się bardziej godna rozważenia. Czy świadomość, że Boga nie ma, ułatwia bycie szczęśliwym? A jeśli tak nie jest? Gdyby nawet ateizm szczęścia nie dawał, nie jest to dowód na istnienie Boga. W każdym razie wolałabym posłuchać w wiadomościach np. o tym zamiast komentarzy księży na temat pustki ateizmu.

Źródło: Wysokie Obcasy
  • 39 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':