Casalesi, których nazwa wywodzi się od ich rodzinnego miasteczka Casal di Principe, są najpotężniejszym klanem camorry, czyli neapolitańskiej mafii obejmującej swymi mackami cały region Kampania i robiącej interesy w innych miastach Włoch, Europy oraz w
USA.
- OK! Wygraliście!- wykrzyknął w czwartek uśmiechnięty Giuseppe Setola, kiedy policja dopadła go podczas ucieczki dachami wioski Mignano Montelupo. Zaledwie dwa dni wcześniej to on był górą, bo udało mu się wymknąć z obławy kanałami irygacyjnymi. - To największy cios, jaki dotychczas udało nam się zadać camorze - cieszył się wczoraj włoski minister spraw wewnętrznych Roberto Maroni.
Policja, korzystając najprawdopodobniej z tych samych informatorów, którzy wsypali 38-letniego Setolę, skonfiskowała Casalesim majątek o wartości 100 mln euro. Powiązani z mafią przedsiębiorcy ulokowali jej pieniądze m.in. na giełdzie oraz w kilkudziesięciu domach i apartamentach w Neapolu, Arezzo i Pizie. Pół roku temu policji udało się zająć majątek camorry wart pół miliarda euro.
Ulubioną bronią Setoli, który jako dziecko wychowywał się pod skrzydłami Akcji Katolickiej, jest kałasznikow, z którego osobiście zastrzelił co najmniej kilkunastu ludzi. Od ponad roku był w neapolitańskiej mafii odpowiedzialny m.in. za zastraszanie biznesmenów rozważających współpracę z policją orz zniechęcanie dziennikarzy do pisania o powiązaniach polityków oraz biznesmenów z mafią.
- Jego aresztowanie to wielki sukces, ale do zwycięstwa nad mafią nadal jest bardzo daleko. Na wolności pozostają najważniejsi ludzie camorry Antonio Iovine oraz Michele Zagaria - tłumaczy włoski publicysta Mario Garofalo.
Choć camorra ustępuje we Włoszech bogactwem kalabryjskiej mafii 'ndrangheta, to i tak jej roczne przychody są szacowane na 12,5 mld euro. Główne źródła dochodów camorry to kontrola nad częścią szlaków narkotykowych wiodących z Azji do Europy poprzez port w Neapolu, przemyt tekstyliów z Chin oraz sektor utylizacji śmieci i uzdatniania wody, dzięki czemu camorrę często nazywa się we Włoszech ekomafią.
Południowowłoscy mafiosi oferują przedsiębiorstwom z uprzemysłowionej Północy bardzo konkurencyjne ceny za utylizację toksycznych śmieci (mafia nazywa je "czarnym złotem"), po czym - zamiast przerabiać je zgodnie z rygorystycznymi przepisami UE - upychają je w dawnych kamieniołomach i jaskiniach u podnóża Wezuwiusza.
Wielkie interesy robione na narkotykach i śmieciach nie oznaczają, że Casalesi rezygnują z tradycyjnych haraczy wymuszanych kilka razy w roku na biznesmenach, z usług prania brudnych pieniędzy świadczonych m.in. politykom oraz z przechwytywania państwowych kontraktów budowlanych. - Do tego potrzebna jest armia usłużnych urzędników. To ich dyscyplinowały szwadrony Setoli - tłumaczy dziennikarz Andrea Petrosilio.
Cztery główne włoskie organizacje mafijne - camorra, 'ndrangheta, sycylijska Cosa Nostra oraz apulijska Sacra Corona Unita - kontrolują ok. 7 proc. włoskiego PKB. Neapolitański dziennikarz Roberto Saviano przed dwoma laty opisał imperium camorry w książce "Gomorra", którą niedawno zekranizował Matteo Garrone. Film właśnie wszedł do kin w Polsce.