Za baryłkę ropy naftowej Brent z Morza Północnego na giełdzie w Londynie trzeba było wczoraj zapłacić 47 dol., niemal o połowę więcej niż w połowie grudnia. Surowiec drożeje z powodu wojny w Strefie Gazy, ale także po konflikcie gazowym Rosji z Ukrainą - tłumaczy Jonathan Kornafel z handlującej energią firmy Hudson Capital Energy. Po wstrzymaniu tranzytu z Rosji przez Ukrainę w Europie rodzą się obawy przed niedoborem surowców dla energetyki. Pozbawione rosyjskiego gazu
Węgry,
Bułgaria i
Rumunia już zaczęły zastępować gaz w zakładach energetycznych paliwami produkowanymi z ropy.
Drożeje też gaz na giełdach energetycznych. W Niemczech ceny tego paliwa z dostawą następnego dnia podskoczyły o 3,6 proc., do ok. 350 dol. za 1000 m sześc. Ale nie będzie miało to dużego wpływu na ceny energii w Niemczech. Cztery piąte gazu zużywanego za Odrą pochodzi z kontraktów długoterminowych, a ceny w takich kontraktach są o jedną trzecią wyższe niż na rynku bieżących dostaw.
- Po zakończeniu konfliktu w Gazie i sporu Rosji z Ukrainą za baryłkę ropy możemy płacić o 10-12 dol. mniej niż teraz - ocenia Jonathan Kornafel. Jeszcze bardziej spadną ceny rosyjskiego gazu w Europie. Ceny gazu są dostosowywane do cen ropy z opóźnieniem sześcio-, dziewięciomiesięcznym. A ponieważ w drugiej połowie 2008 r. spadły ceny ropy, to rekordowo wysokie dziś ceny gazu zaczną wkrótce spadać, z 400-500 dol. za 1 tys. m sześc. do ok. 200 dol. - ocenia amerykański bank inwestycyjny Goldman Sachs.