Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl
"Boga raczej nie ma. Nie martw się, po prostu ciesz się życiem" - ponad 800 wielkich kolorowych reklam z takim hasłem zawisło we wtorek na autobusach w Wielkiej Brytanii. W londyńskim metrze jest tysiąc plakatów o tej samej treści; reklama jest też wyświetlana na wielkich ekranach przy Oxford Street - jednej z najbardziej uczęszczanych ulic w Londynie.
Za kampanią stoi Brytyjskie Towarzystwo Humanistyczne, które walczy o "świat bez religijnych przywilejów i dyskryminacji". Przedsięwzięcie zorganizowała Ariane Sherine, brytyjska pisarka i dziennikarka, która stale publikuje w lewicowym "The Guardian".
Do zorganizowania kampanii "Boga raczej nie ma" skłoniła ją reklama religijna na Wyspach. - Zobaczyłam na autobusie cytat z Biblii i adres internetowy. Kiedy weszłam na tę stronę, przeczytałam między innymi, że niechrześcijanie spłoną w piekle - opowiadała we wtorek, w dniu rozpoczęcia kampanii.
W czerwcu zeszłego roku Sherine napisała felieton o tym, jak zetknęła się z reklamą religijną na Wyspach, który zatytułowała "Ateisto, daj piątaka". Zachęcała w nim do składki na zorganizowanie kampanii, która byłaby odpowiedzią na reklamy religijne. Odzew przeszedł jej oczekiwania - zamiast 5,5 tys. funtów, które planowała zebrać, zebrała 135 tys.
Dzięki tym pieniądzom reklamy znalazły się nie na 30, lecz na 800 autobusach, a ogłoszenia pojawią się nie tylko w Londynie, ale i w Manchesterze, Edynburgu, Glasgow, Yorku.
Akcja wzbudziła zainteresowanie i kontrowersje, o czym świadczą m.in. komentarze na forach internetowych. Kościoły anglikański i katolicki jeszcze się nie ustosunkowały do akcji, ale zrobił to teologiczny instytut Theos.
- Uważamy, że kampania jest świetnym sposobem na zmuszenie ludzi do myślenia o Bogu. Plakaty zmuszają do zastanowienia się nad najważniejszym pytaniem naszego życia - oświadczył Paul Woolley, szef Theos. - Slogan sam w sobie jest dobrym punktem wyjścia do dyskusji. Mówienie ludziom, że "Boga nie ma", to tak, jakby komuś powiedzieć, że pamiętał, by zamknąć drzwi. To wywołuje niepokój.
Jak wynika z badań Theos w Wielkiej Brytanii, taka sama liczba osób staje się co roku ateistami, co nawraca się na wiarę.
Kampania jest skierowana przede wszystkim do młodych, a reklamy to jeden ze sposobów na dotarcie z niecodziennym przekazem. Ariane Sherine i jej współpracownicy założyli strony internetowe i strony na serwisach społecznościowych popularnych wśród młodych Brytyjczyków. Organizatorzy kampanii wysyłają aktualizowane raporty z przebiegu akcji na specjalnym serwisie Twitter. Można też kupić koszulki z logo akcji.
Inicjatywa dziennikarki spotkała się z odzewem nie tylko w Wielkiej Brytanii - za sprawą Hiszpańskiej Unii Ateistów i Wolnomyślicieli podobne reklamy pojawiły się autobusach w Hiszpanii. O podobnej kampanii myśli włoska Unia Ateistów, Agnostyków i Racjonalistów, a także organizacje w
USA.