Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl
Dlaczego te przepisy dyskryminują? Bo ci, którzy przepracowali wiele lat na etacie, stracili pracę, a teraz zmuszeni są miesiącami pracować na umowie o dzieło, nie mają prawa do zasiłku dla bezrobotnych.
Oto moja historia: Przepracowałam 25 lat w jednej firmie. Zwolniono mnie. Przez 18 miesięcy szukałam pracy sama. Nie chodziłam do pośredniaka, nie brałam zasiłku. Pracowałam. Przez pół roku nawet na etacie.
Z każdym miesiącem robiło się coraz trudniej. Pracodawcy proponowali jedynie umowy o dzieło lub dziękowali. Choć na umowie o dzieło - pracowałam tak jak wszyscy etatowcy. Kiedy i to się skończyło, pokornie poszłam do urzędu pracy. Tu usłyszałam, że mogą mnie tylko zarejestrować jako bezrobotną, a... zasiłku nie dostanę.
Przepisy ustawy o promocji zatrudnienia mówią wyraźnie: zasiłek przysługuje bezrobotnemu, jeśli przepracował łącznie 365 dni w ciągu półtora roku przed rejestracją, i to na etacie lub takiej umowie, od której pracodawca odprowadzał składki na fundusz pracy i ubezpieczenie społeczne. Tymczasem od umów o dzieło pracodawca składek odprowadzać nie może. Na dodatek nie może tego zrobić sam pracownik - nie przewiduje tego prawo.
- Zasiłek dla bezrobotnego ma pomóc osobie poszukującej pracy przetrwać ten trudny okres - mówi nam 53-letni bezrobotny Marcin, z wykształcenia chemik.- Ja, bezrobotny bez prawa do zasiłku z szeregiem umów cywilnoprawnych na koncie, musiałem korzystać z pomocy społecznej, bo nie miałem co jeść.
Trudno mu zrozumieć, dlaczego był dwukrotnie karany. - Raz, bo wyrzucili mnie z pracy z powodu wieku. Drugi raz, gdy nie miałem wyjścia i musiałem iść do urzędu, to okazało się, że nie dostanę zasiłku. Składki płaciłem przez 30 lat - dodaje pan Marcin.
Dlatego "Gazeta Praca" w ramach cyklu "Przychodzi baba do pośrednika", w którym opisuje sytuację osób w wieku 50 plus na rynku pracy, postanowiła walczyć o zmianę przepisów. Tak by osoby po pięćdziesiątce mogły otrzymać zasiłek. Bo przecież - zwolnione z pracy - nie poszły od razu na garnuszek państwa, tylko pracowały na umowę o dzieło. Gdy straciły i tę możliwość zarobkowania i potrzebują pomocy, słyszą, że nic im się nie należy. "Gazeta" zaproponowała: * wprowadzenie możliwości odprowadzania składek przez pracodawcę od umowy o dzieło na życzenie pracownika; * możliwość ich samodzielnego opłacania.
Choć ta kwestia dotyczy wszystkich, którzy najpierw pracowali na etacie, a później na umowy o dzieło, to "Gazeta" chce, by najpierw pomóc osobom w wieku 50 plus. Ile osób może to dotyczyć? Trudno oszacować. Urzędy pracy nie prowadzą takich statystyk. Wiemy jedynie, że Państwowa Inspekcja Pracy zakwestionowała w 2007 r. 32 tys. umów o dzieło. Okazało się, że wszystkie osoby zatrudnione w ten sposób wykonywały taką samą pracę jak ich koledzy na etatach.
Przekonaliśmy byłą minister pracy i polityki społecznej w rządzie
PiS Joannę Kluzik-Rostkowską, że potrzebna jest nowelizacja ustawy o promocji zatrudnienia. Posłanka nie ma wątpliwości, że zapis powinien określać, po ilu miesiącach pracy na umowę o dzieło i w jakich warunkach (np. w siedzibie pracodawcy) bezrobotny będzie miał prawo do zasiłku.
- Chcę wprowadzić jeszcze jeden warunek - czyli liczbę lat przepracowanych na etacie - który będzie uprawniać do zasiłku. Treść nowelizacji skonsultuję z sejmowymi prawnikami i mam nadzieję, że po Nowym Roku będzie gotowa - mówi Kluzik-Rostkowska.
Posłanka Katarzyna Mrzygłocka z PO obiecuje: - Zwrócę się do Biura Analiz Sejmu, by zbadać przepisy dotyczące umów o dzieło.
- Trzeba wreszcie napisać ustawę o ubezpieczeniu od bezrobocia i tam załatwić sprawę - uważa Bogdan Grzybowski, prawnik z OPZZ.
Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej nie czuje się kompetentne, by o sprawie mówić. "Przewidujemy trudności w udzieleniu komentarza do tematu. Ponieważ ta forma zatrudnienia nie jest regulowana przez kodeks pracy" - napisało w mailu biuro prasowe MPiPS.