http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Teksty

A A A

Co Dania ma do dania

Katarzyna Klukowska
2009-01-01, ostatnia aktualizacja 2008-12-30 20:23

Basiu, tu jest Dania, nie Polska. Im prędzej to zrozumiesz, tym szybciej poczujesz się szczęśliwa

Duńskie morsy po zimowej kąpieli
Fot. CLAUS FISKER AFP
Duńskie morsy po zimowej kąpieli
ZOBACZ TAKŻE
W więzieniu w Danii runął mur. Rozsypały się 4 tysiące cegieł i powstała dziura wielka jak dom. Więźniowie mogli uciekać nie tylko gęsiego, ale nawet tyralierą. Nie uciekł nikt.

Bo Dania to raj - ustalili amerykańscy naukowcy.

Duńczycy pracują mało, zarabiają dużo, a swój kraj i piwo Carlsberg uważają za (prawdopodobnie) najlepsze na świecie.

Poranek

Jette, Jurgen i ich dzieci mieszkają pod Kopenhagą, w domu z ogródkiem, zamiast płotu mają żywopłot i wielką duńską flagę na maszcie. Nie zasłaniają okien firanami, jednym kluczem otwierają wszystkie drzwi. Kochają swoją królową, świętują Wielki Dzień Modlitwy, choć nigdy się nie modlą, piją wodę z kranu i pływają nago w morzu.

Ból głowy rozsadza Jurgenowi czaszkę. "Za dużo wczoraj wypiłem, za dużo" - myśli i po cichu zwleka się z łóżka. Gasi pragnienie dwiema szklankami soku, zakłada dres, kamizelkę odblaskową i przypina migające światełko do ramienia. Gwiżdże na psa i wychodzi biegać.

Poranny chłód z miejsca stawia go na nogi. Biegnie pustymi uliczkami osiedla. "Co roku to samo" - myśli Jurgen, próbując wyrównać oddech. "Haps, haps, nu skal vi ha'snaps" (Co w wolnym tłumaczeniu na polski znaczy: A teraz idziemy na jednego ).

Wczoraj w firmie mieli Julefrokost, czyli świąteczny podobiadek. Zaczęło się niewinnie od grzanego wina z bakaliami (po duńsku glogg). Potem były schnapsy, czyli czysta duńska wódka zwana Akvavit i świąteczne piwo. Kiedy wszyscy mieli już dobrze w czubie, Torben rzucił hasło, żeby ściągali spodnie, to zrobią sobie kopie tyłków. Po kolei siadali gołymi pośladkami na kserokopiarkę, aż szkło nie wytrzymało i trzeba będzie wezwać serwis.

(Z danych firm serwisowych wynika, że w czasie Julefrokostów rośnie liczba wezwań do zepsutych kserokopiarek. Serwisanci opowiadają, że w podajnikach do papieru znajdują części garderoby, a nawet zużyte podpaski).

Astrid, świeżo rozwiedziona sekretarka, cały wieczór zalecała się do Olava z działu marketingu kontenerowców, choć wie, że chłop ma żonę i malutkie dziecko. Jurgen słyszał, jak proponowała mu szybki seks w toalecie.

"Przyganiał kocioł garnkowi" - pomyślał cierpko Jurgen. Swoją drugą żonę Jette poznał na Julefrokoście. Od razu wpadła mu w oko: młoda, zgrabna, samotna. Zostawił dla niej Mette, z którą przeżył 20 lat i ma dwoje dzieci.

Statystyki pokazują, że w styczniu do duńskich sądów trafia rekordowa liczba wniosków rozwodowych. Dla wielu małżeństw firmowe świętowanie kończy się bólem głowy i rozwodem właśnie.

Rozwód w Danii to kaszka z mleczkiem. Ściągasz wniosek rozwodowy z internetu, wypełniasz, podpisujesz i wysyłasz do sądu. Po pół roku obowiązkowej separacji jesteś wolnym człowiekiem. (Duńskie słowo "gift" ma dwa znaczenia: małżeństwo i trucizna).

Wielu rozwodników ponownie staje na ślubnym kobiercu. Biorą śluby kościelne, bo Duński Kościół Narodowy na to pozwala. Honorowe miejsce w pierwszej ławce należy do dzieci z poprzednich związków.

W czasie Julefrokostów rośnie też liczba wypadków drogowych z udziałem nietrzeźwych kierowców i rowerzystów. Policja apeluje, by w Julefrokost rowery i samochody zostawiać w domu, a korzystać z dodatkowych autobusów, które w weekendy całą noc rozwożą zawianych balowiczów.

Jurgen nigdy nie ryzykuje jazdy "na podwójnym gazie". Z julefrokostowego pijaństwa zawsze wraca kolejką. Tak było i tym razem. Słabo pamięta, jak dotarł do domu. Rano obudził go potworny kac. Na szczęście jogging przywraca go do życia.

Gdy o 7.00 wbiega zdyszany do kuchni, Jette i Charlene, ich filipińska au pair, już tam są.

"Godmorgen" - powiedział Jurgen i pobiegł pod prysznic. Musi się pospieszyć, bo poranne budzenie dzieci to jego obowiązek.

Trzyletnia Katrine wyskakuje z łóżka po pierwszym buziaku. Ale z 12-letnią Vibeke i 18-letnim Mariusem sprawa jest trudniejsza. Gdy tylko wyjdzie z pokoju, naciągają kołdry na głowę i śpią dalej.

Vibeke i Marius to jego dzieci z pierwszego małżeństwa z Mette. Rozwiedli się cztery lata temu. Dzieciaki jeden tydzień mieszkają u Mette, a drugi u niego. Aby oszczędzić im dojazdów, kupił dom po sąsiedzku. Urządził dzieciom pokoje, kupił komputery i zabawki. Z Mette chodzą razem na wywiadówki do szkoły, czasem wpadnie, żeby jej nareperować cieknący kran. Jette, obecna żona, przyjaźni się z Mette. Ostatnio oświadczyła, że zaprosiła Mette na świąteczny obiad. Dzieci będą zachwycone.

Źródło: Duży Format

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

5

3 głosy

Podręczniki drogie, droższe...

Będzie VAT na książki, podrożeją też podręczniki - ostrzegają wydawcy. A kolejne roczniki uczniów muszą kupować nowe