http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Łukaszenka wyrzuca polskich duchownych

Andrzej Poczobut, Grodno
2008-12-30, ostatnia aktualizacja 2008-12-29 17:48

Kolejny polski ksiądz i trzy siostry zakonne muszą opuścić Białoruś. Władze nie przedłużyły im zgody na działalność duszpasterską

Aleksander Łukaszenka
Aleksander Łukaszenka
Ksiądz Zbigniew Grygorcewicz, proboszcz parafii Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Borysowie, który od trzech lat służył na Białorusi, jest zszokowany nieoczekiwaną decyzją władz.

- Nie miałem żadnych zatargów z władzami, nie zajmowałem się polityką. Dlatego sądzę, że im po prostu chodzi o pozbycie się polskich księży z Białorusi - mówi "Gazecie" ksiądz Grygorcewicz.

Obecna sytuacja to powtórka historii sprzed trzech lat - w 2005 r. Białoruś musiał opuścić poprzednik proboszcza Grygorcewicza ksiądz Robert Krzywicki. Dlatego decyzja o wydaleniu kolejnego duchownego zmobilizowała wiernych.

- Zebraliśmy ponad 450 podpisów pod protestem przeciw wydaleniu księdza, a ponad 50 najbardziej aktywnych wiernych wyszło na centralny plac Borysowa pod siedzibę władz, by przekazać im nasz apel - opowiada "Gazecie" Natalia Bajaryn, parafianka z Borysowa.

Wczoraj na protestantów czekały wzmocnione patrole milicji, ale do żadnych incydentów nie doszło. Urzędnicy przyjęli apel i obiecali zbadać przyczyny wydalenia księdza.

W sprawie Grygorcewicza władze nie wydały dotąd oficjalnego komentarza, ale poprzednio przy tego typu okazjach władze oskarżały polskich księży o nieznajomość rosyjskiego bądź białoruskiego języka. Kilka dni temu władze nie przedłużyły prawa pobytu trzem polskim księżom z diecezji grodzieńskiej, którzy muszą opuścić Białoruś do 1 stycznia.

W tym wypadku standardowy zarzut byłby jednak bezpodstawny, bo ksiądz Grygorcewicz na zaproszenie zwierzchnika białoruskiego egzarchatu Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej metropolity Fiłareta wykładał historię katolicyzmu na teologicznym wydziale Białoruskiego Państwowego Uniwersytetu.

- Z uniwersytetu wysłano do władz list w mojej sprawie, w którym proszą o niewydalanie mnie, bo jestem potrzebny na uczelni - mówi ksiądz Grygorcewicz.

Katolickich duchownym martwi też wydalenie sióstr zakonnych. - Zajmowały się one katechizacją i pracą z dziećmi, więc ich wydalenie to uderzenie skierowane w przyszłość Kościoła - mówi "Gazecie" ksiądz Aleksander Szemet z parafii Najświętszej Marii Panny Ostrobramskiej - Matki Miłosierdzia w Grodnie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':