http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Łukaszenka znów zbliża się do Moskwy

Andrzej Poczobut, Grodno
2008-12-27, ostatnia aktualizacja 2008-12-26 16:32

- Cena na rosyjski gaz będzie w ciągu przyszłego roku spadać i zmniejszy się dwuipół- albo trzykrotnie - stwierdził białoruski prezydent Aleksander Łukaszenka. Miał to uzgodnić 22 grudnia w Moskwie z prezydentem Rosji Dmitrijem Miedwiediewem. - To może oznaczać koniec odwilży politycznej na Białorusi - uważają eksperci.

Dla reżimu Łukaszenki, który w ostatnich miesiącach boryka się z coraz większymi problemami gospodarczymi (ostatnio Białoruś musiała pożyczyć kilka miliardów dolarów na Zachodzie i w Rosji), niska cena gazu jest jednym z warunków przetrwania kryzysu. W grudniu Białoruś płaciła 127,9 dol. za 1000 m sześc. gazu, ale pod naciskiem Moskwy zgodziła się ponoć płacić 160-170 dol. (średnia cena dla krajów UE ma wynieść w 2009 r. ok. 280 dol.), ale potem cena ma spadać. Ponoć, bo od spotkania Miedwiediewa i Łukaszenki nadal nie ma oficjalnych wiadomości, jaka będzie od 1 stycznia cena gazu.

- Optymistyczne wypowiedzi Łukaszenki świadczą o tym, że osiągnął on sukces podczas pertraktacji z Rosją - powiedział "Gazecie" Stanisłau Bagdankiewicz, były prezes Narodowego Banku Białorusi. Według niego Rosja może w zamian za zacieśnienie współpracy politycznej wesprzeć Łukaszenkę finansowo, umożliwiając mu w ten sposób przeżycie ciężkich czasów.

- To dla Łukaszenki jest nadzwyczaj ważne. On musiał pokazać białoruskiej nomenklaturze, która jest pełna obaw o swój los, że nadal jest w stanie załatwić z Moskwą wspieranie białoruskiej gospodarki - powiedział nam rosyjski politolog Andrej Suzdalcew.

Białoruski dyktator dawno tak obficie nie sypał komplementami pod adresem Rosji. - Białoruś jest wdzięczna rosyjskiej stronie. Nasz kraj nie pozostanie dłużny. Odpracujemy to - mówił w czwartek Łukaszenka.

Jednym z pierwszych etapów "odpracowywania" ma być uznanie niepodległości zbuntowanych gruzińskich prowincji Abchazji i Osetii Południowej (dotychczas zrobiły to tylko Rosja i Nikaragua). Jeszcze przed spotkaniem Łukaszenki i Miedwiediewa rosyjska gazeta "Kommiersant" ujawniała, że Kreml będzie się tego domagał od Mińska w zamian za odpowiednią cenę na gaz. Łukaszenka przyznał, że z Miedwiediewem rzeczywiście rozmawiał o Abchazji i Osetii Południowej.

- Po Nowym Roku uznaniem niepodległości Abchazji i Osetii Południowej zajmie się parlament. Jeżeli taka będzie wola parlamentu i narodu, to podpiszę odpowiednie rozporządzenie - powiedział Łukaszenka.

Ponowne zbliżenie z Rosją może oznaczać odwrót od ustępstw politycznych. Szukając finansowego wsparcia w UE, białoruskie władze zwolniły więźniów politycznych, zezwoliły na legalny kolportaż dwóch niezależnych gazet i zalegalizowały opozycyjny ruch "O wolność".

- Wszystkie ustępstwa były wynikiem sytuacji gospodarczej, a nie wynikiem posunięć Zachodu bądź politycznych zmian we władzy - powiedział "Gazecie" Anatol Labiedźka, jeden z liderów białoruskiej opozycji. - Jeżeli tylko poprawi się sytuacja gospodarcza, to o jakichkolwiek ustępstwach politycznych możemy zapomnieć - podkreślił Bagdankiewicz.

- Podczas wszystkich pertraktacji uprzedzaliśmy UE, że nie zamierzamy budować stosunków z Zachodem kosztem Rosji - przypomniał Łukaszenka.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':