http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rosyjski sąd miłosierny dla mordercy Czeczenki

Wacław Radziwinowicz
2008-12-25, ostatnia aktualizacja 2008-12-25 10:55

Pułkownik Jurij Budanow, skazany na 10 lat więzienia za zgwałcenie i zamordowanie 18-letniej Czeczenki ma wyjść na wolność przed końcem kary - zdecydował sąd w Uljanowsku. Sąd w Mordowii nie wypuścił na wolność Swietłany Bachminej, prawniczki Spółki Jukos, która niedawno w więzieniu urodziła córeczkę.

Czeczenia, miasto zniszczone przez Rosjan
Fot. Robert Kowalewski / AG
Czeczenia, miasto zniszczone przez Rosjan
Budanow, skazany na 10 lat więzienia za zgwałcenie i zamordowanie 18-letniej Czeczenki
Fot. newsru.com
Budanow, skazany na 10 lat więzienia za zgwałcenie i zamordowanie 18-letniej...
ZOBACZ TAKŻE
Budanow, dowódca wielce zasłużonego w czasie drugiej czeczeńskiej 160. pułku czołgów w marcu 2000 r. uprowadził do obozu swojej jednostki Elzę Kungajwą. Tam zgwałcił i udusił dziewczynę. Został aresztowany. Potem jego los zależał od zmian koniunktury politycznej. Kiedy Kreml zabiegał o sympatię rosyjskich mundurowych, pułkownika uznawano za niepoczytalnego i zdejmowano z niego odpowiedzialność za zbrodnię. Kiedy Moskwa próbowała kokietować Czeczenów, dyspozycyjni psychiatrzy orzekali, że Budanow jest zdrowy i musi odpowiedzieć za swój czyn.

Ostatecznie w sierpniu 2003 r., kiedy Moskwie zależało na umocnieniu marionetkowego rządu Ahmada Kadyrowa w Groznym, Budanow dostał 10 lat.

Teraz, kiedy władze obawiając się niepokojów społecznych wywołanych skutkami kryzysu, zabiegają o lojalność wojskowych i milicji, sąd przyznał Budonowowi prawo do przedterminowego zwolnienia warunkowego na niemal dwa lata przed końcem kary.

Wyjdzie jeszcze pewnie przed Nowym Rokiem, a rosyjscy nacjonaliści powitają go na wolności, jak bohatera.

Wolności przed końcem roku nie odzyska natomiast skazana cztery lata temu na 6,5 roku więzienia za nadużycia Bachmina, na którą w domu czeka dwóch małych synków i która niedawno urodziła córeczkę. Sąd w Mordowii wczoraj nie rozpatrzył wniosku jej prawników o przedterminowe zwolnienie warunkowe, odkładając sprawę na drugą połowę stycznia.

Zdaniem obrońców kobiety szanse na przedterminowe zwolnienie Bachminej są bardzo małe, bo władze nie chcą okazywać żadnego miłosierdzia komukolwiek z byłych pracowników Jukosu.

  • 1
  • 178 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':