W ostatniej scenie
„Królestwa Kryształowej Czaszki" Indiana Jones (Harrison Ford) objaśnia synowi legendę o mieście ze złota. Mówi, że słowo „złoto” tłumaczy się także jako „skarb”. A skarbem jest też wiedza. „Wiedza to skarb” - przekazuje nam Indiana Jones.
Film przenosi nas w amerykańskie lata 50. i czasy maccartyzmu, oczywiste więc jest, że zła Irina Spalko (Cate Blanchett) stanie się przeciwniczką Indiany Jonesa. Spalko, która slogan "Wiedza to siła" wyssała z komunistycznym mlekiem, wierna owej idei będzie musiała zapłacić za to głową. Antagonizm między Indianą Jonesem i Iriną Spalko w istocie swej jest zakłamany, albowiem w niebezpieczną przygodę wciąga ich ta sama namiętność wobec wiedzy. Cała reszta to nieistotne ideologiczne niuanse.
Ja ów slogan - "Wiedza to siła" - wyssałam z jugosłowiańskim socjalistycznym mlekiem. W dzieciństwie razem z greckimi mitami połykałam legendy o komunistycznych przywódcach, którzy "uczyli się, uczyli, uczyli" i z biednych wiejskich chłopców wyrastali na doktorów nauk, poliglotów i "wielkich ludzi". Opowieść o Maksymie Gorkim, który w sierocińcu czytał książki przy świetle księżyca, wryła mi się w pamięć. Komunistycznych przywódców regularnie portretowano z bibliotekami w tle i często z okularami na nosie. Okulary były dla wszystkich zrozumiałym symbolem piśmienności i oczytania. Tito też przeszedł podobną mitologizującą transformację - z biednego wiejskiego chłopca i ślusarskiego terminatora stał się, powiada legenda, człowiekiem w okularach (wizjoner, poliglota, pianista). Jego pełen mityczny obraz w porównaniu z innymi komunistycznymi przywódcami był jednak, prawdę mówiąc, o wiele mniej ascetyczny.
Wizerunek komunistycznych przywódców z okularami na nosie i z bibliotekami w tle pełnił funkcję propagandową i miał realne oświeceniowe rezultaty. W Jugosławii naukę pisania rozpoczęto na partyzanckich kursach podczas II wojny światowej (wspartych legendami o staruszkach, które nauczyły się czytać i pisać, mając sto lat) i kontynuowano po wojnie. Kultura po II wojnie naprawdę trafiła pod strzechy (jugosłowiańskiego) narodu. Studia stały się dostępne dla wszystkich, stworzono sieć "uniwersytetów robotniczych" i "szkół wieczorowych" ("Oświata w rytm pracy!" - to jedno z popularniejszych haseł jugosłowiańskiej epoki). Także popularyzacja działalności amatorskiej (kursy fotografii, filmu, pisania poezji, szycia, malowania, sztuki radiowej i teatralnej) była częścią bogatego programu oświecania narodu. Wraz z wkroczeniem telewizora do jugosłowiańskich domów kontynuowano kształcenie socjalistycznych mas telewizyjnymi programami popularnonaukowymi. Gazety też miały informacyjno-edukacyjny charakter.
Abraham Lincoln, amerykański prezydent samouk, to jeden z twórców edukacyjno-oświeceniowego mitu w kulturze amerykańskiej. Propagandowo-oświeceniowa mitologizacja piśmienności i wykształcenia oraz prawo wszystkich obywateli do oświaty weszły w życie w Ameryce o wiele wcześniej niż w krótkotrwałym (historycznie) komunizmie.
Ameryka stworzyła kulturę college'ów. Nieodłączną częścią tej kultury są filmy i seriale telewizyjne, uczelniane rytuały, moda, literatura, obyczaje i wiele jeszcze innych rzeczy. Slogan "wiedza to siła" w Ameryce nigdy nie utracił swojej mocy, a
Barack Obama jest nowym symbolicznym porte-parole i promotorem tego sloganu.
Slogan "Wiedza to siła" zniknął w Jugosławii wraz z Jugosławią. Zniknęły też jugosłowiańskie instytucje tak zwanych uniwersytetów robotniczych, szkół wieczorowych, telewizyjnych programów szkolnych. Gazety zżółkły od skandali i pornografii, a
telewizja stała się rozrywką najniższego kalibru. Marko Perković Tompson, chorwacki piosenkarz pop i zmilitaryzowany nacjonalista, na chorwackich targach książki 2008 zaprezentował DVD, komputerowy podręcznik, który miałby być, jeśli zaakceptuje to ministerstwo, dopełnieniem regularnej nauki szkolnej. Literaci stali się komediantami, którzy pchają się przed kamery, by zdobyć szansę na sprzedanie choć jednego egzemplarza więcej.
Nacjonalizm to teraz wymówka dla samodzielnych „działaczy kultury”, którzy pośpieszyli, by zrzucić z piedestału „jugosłowiańskie” - nie tylko literackie, ale też inne - wielkości, nawiasem mówiąc, w sensie dosłownym. Zdemolowano popiersie
Nikoli Tesli w Chorwacji (bo był Serbem), rzeźbiarza
Vojina Bakicia (bo też był Serbem) i
Ivo Andricia w Bośni Z bibliotek w momencie apogeum etnicznej i ideologicznej czystki usunięto wiele książek, niejedna wylądowała na stosie.
Podczas pobytu w Nowym Jorku, tuż przed prezydenckimi wyborami, w październiku 2008 r., odwiedziłam Union Settlement Association we wschodnim Harlemie. Wizytę zorganizowało znane nowojorskie centrum kultury 92ndY (Unterberg Poetry Center). Union Settlement Association to coś w rodzaju uniwersytetu robotniczego z kilkoma atrakcyjnymi programami. Byłam gościem programu kształcenia dla dorosłych, który od wielu lat umożliwia emigrantom jak najlepsze opanowanie języka angielskiego w mowie i piśmie.
W sali zebrało się ze dwieście osób. Koordynatorka programu tłumaczyła moje słowa z angielskiego na hiszpański. Słuchaczami byli Meksykanie, Portorykańczycy, a także inni emigranci, dla których hiszpański był językiem ojczystym. Byli to mężczyźni i kobiety ciężko pracujący, często na dwóch-trzech posadach, żeby utrzymać rodziny. Dla nich nie było ważne, skąd jestem, w ich oczach miałam symboliczną wartość - byłam pisarką. Uosabiałam wszystkie wartości, które towarzyszą wiedzy pisarza: wykształcenie, indywidualizm, talent, odwagę, humanizm, umiłowanie sprawiedliwości, postęp. Dla nich mówiłam językiem, który nie zna granic, językiem, który rozumieją wszystkie klasy i rasy.
Wszystkim na egzemplarzach swojej książki napisałam dedykacje i każdemu uścisnęłam rękę. Podarowali mi bukiet kwiatów i pluszowego misia na pamiątkę. Poczułam skurcz w gardle i nagle - zaakceptowawszy rolę, którą ci ludzie mi przeznaczyli -poczułam się wielką pisarką.
Spacerując później nowojorskimi ulicami z bukietem i pluszowym misiem, pomyślałam, co się stało z moim poczuciem humoru. Ja, dorosła kobieta, chodzę po Nowym Jorku z wyrazem poczucia ważności na twarzy, jakbym była ni mniej, ni więcej, tylko... Doris Lessing! A jeszcze później zastanowiłam się, jak wśród tych Meksykanów i Portorykańczyków - poważnych ludzi, którzy wciąż jeszcze wierzą, że słowo pisarza może zbawić świat - poczuliby się moi rodacy, ci półpiśmienni lenie, ci jugokomicy i prześmiewcy, którzy robią sobie żarty na konto cudzego talentu, wiedzy i trudu. Jakby poradzili sobie ci, którzy nie dawali spokoju Ivo Andriciowi, mówiąc: "Ej ty, ślepy na jedno oko, udało ci się coś napisać?", a także ci, którzy z rozkoszą powtarzają tę anegdotę i uważają, że jest bardzo śmieszna. Myślałam, jak by w tym miejscu znalazła się pisarka, która na pytanie amerykańskiej dziennikarki - czy Louis-Ferdinand Céline miał wpływ na jej twórczość - odpowiedziała z prowincjonalną bezczelnością: "Wy, Amerykanie, naprawdę jesteście pozbawieni wyobraźni. To ja wpływałam na Celine'a". W gruncie rzeczy to dobrze, pomyślałam, że nie muszę Meksykanom wyjaśniać, skąd przybywam. Bo co mogłabym powiedzieć? Że przybywam z małej, prowincjonalnej społeczności, w której arogancja to coś jak niepisany bon ton, a ignorancja - jedna z przyjemniejszych cech człowieka? Że przybywam ze społeczności, która pielęgnuje pogardę dla każdego wysiłku umysłu, zwłaszcza że hasło "W wiedzy siła" zrozumieli dosłownie, tak więc psychiatra Radovan Karadżić za pomocą dział zrównał z ziemią bibliotekę sarajewską? Że przybywam ze społeczności, w której lokalni politycy, kryminaliści, ugodowcy, złodzieje, gwałciciele i zabójcy są wzorem odwagi, moralności, szacunku i postępu?!
Misia dałam mojej sześcioletniej bratanicy. Kiedy podrośnie, opowiem jej historię, jak miś trafił w jej ręce. Historię o ubogich emigrantach, którzy przybyli do Ameryki z wiarą, że wiedza to czyste złoto. Zrobię wszystko, żeby ona też w to uwierzyła.
Tłumaczyła Dorota Jovanka Ćirlić
*Dubravka Ugresic ur. w 1949 r., powieściopisarka, autorka esejów, sztuk teatralnych, scenariuszy filmowych i książek dla dzieci. Mieszka w Holandii. W Polsce ukazały się m.in. jej powieści "Forsowanie powieści rzeki", "Stefcia Ćwiek w szponach życia", "Ministerstwo Bólu", eseje "Kultura kłamstwa", "Czytanie wzbronione" i "Nikogo nie ma w domu".
www.dubravkaugresic.com