http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Teksty

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Wyborcza.pl

Bogusław Kaczyński: Ja, Maria Callas

Dariusz Zaborek
2008-12-25, ostatnia aktualizacja 2008-12-23 17:01

Bogusław Kaczyński
Bogusław Kaczyński
Fot.Dariusz Kulesza / AG

Gdy idę po schodach, nogi muszę stawiać prawidłowo: zaczynam zdrową - lewą i dostawiam chorą - prawą. Precyzyjnie, bo inaczej nie nauczę się chodzić. Rozmowa z Bogusławem Kaczyńskim

Bogusław Kaczyński
Fot. Paweł Kozioł / AG
Bogusław Kaczyński
Dariusz Zaborek został laureatem nagrody Konkursu im. Barbary Łopieńskiej na najlepszy wywiad prasowy w roku 2008. Wywiad
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Dariusz Zaborek został laureatem nagrody Konkursu im. Barbary Łopieńskiej na...
"Zakochany jest nie w operze, ale w sobie". Tak pisali.

- Nieprawda, nigdy nie byłem w sobie zakochany.

Serio?

- Naprawdę. Ale bez przerwy mi to wmawiali, przez zawiść. Tak we mnie strzelali, bo chodziłem w uprasowanych spodniach, w śnieżnobiałej koszuli, dobrze ostrzyżony. Więc kocha siebie, bo się dobrze ostrzygł. A ja od dziecka chodziłem do fryzjera.

A kto panu prasował?

- Mama, a częściej niania.

Pana wygląd smokingowy był buntem przeciw szarości PRL?

- Nie, tak mnie ukształtowali rodzice i babka. Że trzeba mieć maniery. Że człowiek cywilizowany nosi garnitur, koszulę, krawat. Że myje zęby, ma czyste paznokcie.

W PRL-u wypisywali o mnie rzeczy nawet dzisiaj wstydliwe. Dla tych, którzy pisali, nie dla mnie.

Co takiego?

- Przypomnę tytuły: "Fanaberie Kaczyńskiego", "Robotnicy we frakach" - i to poważni publicyści w poważnych gazetach. To była ich reakcja, że na festiwalu w Łańcucie wprowadziłem stroje wizytowe. Bowiem na afiszach umieściłem nadruk - propozycję dla publiczności. Bo jeśli w zamku księżnej Lubomirskiej występowali wielcy artyści ubrani w suknie, we fraki, ja w marynarce pluszowej z muszką, były transmisje telewizyjne, to dlaczego na sali miały siedzieć rozczochrane osoby z główką kapusty w siatce?

Pisali, że za szybko mówię, bo wtedy czytano z kartki, a ja całe życie mówiłem z głowy. W telewizji kartka i prompter dla mnie nie istniały. Miałem sprawność mówienia i przez lata nie mogli mi tego darować. Albo inny zarzut, że jeśli zapraszam artystkę, to nie daję jej dojść do głosu, tylko sam mówię.

Nieraz miałem takie wrażenie.

- Ale nie było powszechnie wiadomo, że często moim gościem była wybitna artystka, która prywatnie okazywała się kompletną niemową. Jeśli siedziała i milczała, to za nią mówiłem na temat. Na żywo haftowałem i przeżywałem chwile straszne.

"Dawno temu Beata Artemska, pocieszając mnie po prasowej napaści, powiedziała: Miarą twoich sukcesów będzie liczba twoich wrogów. Jeśli teoria królowej naszej operetki jest prawdziwa, to mogę stwierdzić, że moja kariera jest ogromna" - mówił pan przed laty.

- Nie rozumiałem jej słów w chłopięcej naiwności. Po latach zrozumiałem, że są prawdziwe.

Dlaczego miał pan wrogów?

- Bo byłem inny niż wszyscy i przez życie szedłem jak błyskawica. W jednym kierunku, w ogromnym tempie pokonywałem trudności.

Po trupach?

- Nie, ale niektórzy patrzyli i nie mogli tego przeżyć. Zawiść ludzka nie zna granic.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

4.6

16 głosów

W środę z ''Gazetą''
* Gazeta Dom
* Zdrowa środa: Urazy ortopedyczne