http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wstydźcie się, tuzy dziennikarstwa

Adam Wajrak
2008-12-22, ostatnia aktualizacja 2008-12-23 00:00

Przeczytałem Listy Otwarty napisany przez dziennikarzy wybitnych, bo takimi chyba są ludzie, którzy dostali tytuł Dziennikarza Roku - i jestem zdruzgotany. Najwybitniejsi z nas troszczą się o to, ?co łączy środowisko?.

Nie tędy droga" alt="Adam Wajrak. Przeczytaj blog autora: Nie tędy droga">
Fot. Jacek Piotrowski / AG
Adam Wajrak. Przeczytaj blog autora: Nie tędy droga
ZOBACZ TAKŻE
Przecieram oczy ze zdumienia. O co? Jedność? A co mnie łączy z "dziennikarzem", którego jedyna umiejętność polega na podtykaniu pod nos mikrofonu? Czy ja chcę mieć coś wspólnego z pracownikami gazety, która opisuje, jak wieloryb wpłynął Wisłą do Warszawy, pokonując wcześniej zaporę we Włocławku? W życiu. W nosie mam taką jedność.

Za to jakość mnie o obchodzi. Bo obchodzi mnie, w jakim kraju żyję, i to bardziej niż jakaś fikcyjna zawodowa jedność. Media są ważnym elementem zdrowego, demokratycznego społeczeństwa. To my na co dzień opisujemy ludziom, jak wygląda ich otoczenie. To my weryfikujemy polityków i dostarczamy wyborcom informacji, na podstawie których będą głosować. Młodzi ludzie na podstawie tego, co im piszemy i pokazujemy, kształtują swoją wizję świata. Nie znam się na wszystkim, ale na moim podwórku zwanym "ochrona środowiska" jest po prostu tragicznie. Rospuda sprowadzona została do problemu "żabki kontra ludzie", a zmiany klimatyczne do "spisku naukowej kliki".

Gazeta nie jest w tym wszystkim bez winy. Często z zażenowaniem słucham dyskusji, w których moi redakcyjni koledzy rozbierają na części pierwsze jakieś absolutne bzdety. Też potrafimy do niebywałych rozmiarów rozdmuchać mało znaczące polityczne kłótnie albo historyczne pyskówki.

Nie przyjmuję do wiadomości, że nie można inaczej, bo oglądalność, nakład i taki trend na świecie. Ci, co tak mówią, chyba nie oglądają BBC ani nawet CNN. Chyba nie mieli nigdy w ręku Guardiana. Nigdzie nie ma ględzących polityków. Nikt nie pozwala, by jedni politycy weryfikowali innych polityków. To podstawowy błąd w sztuce.

Równie dobrze można poprosić faceta z Coca-coli, by na wizji oceniał Pepsi. Nikomu z poważnych dziennikarzy nie przyjdzie do głowy, by politycy zastępowali celebrytów. Od dostarczania emocji w zachodnich mediach są właśnie wszelkiego rodzaju gwiazdy i gwiazdeczki, które mają tę zaletę, że lepiej od polityków wyglądają, no i nie rządzą krajami. Naprawdę wolę oglądać Dodę niż Piterę.

Tuzy dziennikarstwa powinny czuć wstyd. Piotrek Pacewicz napisał o czymś, o czym po kątach i po cichu szeptało całe środowisko. Zrobił rzecz, którą dawno już powinien zrobić któryś z Dziennikarzy Roku.

Więcej na blogu autora

  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':