Nasz czerwony dom. Obok Clintonów
19.12.2008
, aktualizacja: 18.12.2008 20:48
3041 Whitehaven Street - nasz adres w Waszyngtonie
Polski MSZ kupił w Waszyngtonie elegancką rezydencję dla ambasadora. Jadąc do pracy, nowa sekretarz stanu USA Hillary Clinton będzie mijać polską flagę
3041 Whitehaven Street to - jak przekonuje rzecznik MSZ Piotr Paszkowski - adres wprost wymarzony. Dwa domy dalej znajduje się stołeczna rezydencja byłego prezydenta Billa Clintona i przyszłej sekretarz stanu Hilary Clinton. Niedaleko jest też rezydencja wiceprezydenta USA, a także ambasady Wielkiej Brytanii, Danii i kilku innych krajów.
Transakcję sfinalizowano pod koniec listopada. Dom kosztował polskiego podatnika 9 mln 550 tys. dol. To sporo, ale dom został wystawiony za 10 mln dol., a porównywalne oferty konkurencyjne były jeszcze droższe.
MSZ jest przekonany, że dom kupiono w najlepszym momencie, bo z powodu kryzysu ceny domów w USA spadły średnio o 16 proc.
Whitehaven Street leży w tzw. waszyngtońskim centrum ambasad, blisko jednej z głównych arterii stolicy. Co ważniejsze - ma miejsce na parking i ogród, w którym będzie można urządzać ważne dla prowadzenia dyplomacji przyjęcia ogrodowe. Słabością obecnej rezydencji jest właśnie brak parkingu oraz niezbyt korzystnie położony - na ostrym stoku - ogród.
Posiadłość przy Whitehaven Street to ceglany, trzypiętrowy dom z poddaszem o powierzchni 875 m kw. Jest także basen i mała szklarnia. Wybudowany w 1927 r. przez znanego kolekcjonera sztuki i filantropa Paula Mellona w charakterystycznym dla Waszyngtonu stylu gregoriańskim. Ma dziesięć pokoi, salę balową, siedem łazienek i stylową bibliotekę. Na wyższe kondygnacje można dostać się windą. Ambasador będzie mógł przyjmować gości także na tarasie zbudowanym z tych samych materiałów, które wykorzystano do budowy tarasu w Ogrodzie Różanym w Białym Domu.
MSZ kupił dom od Nicholasa Brady'ego, sekretarza skarbu w administracji George'a Busha seniora. Brady kupił dom w 1995 r. za 3,8 mln dol.
Zakup nowej rezydencji to część polityki budowy prestiżu polskiej dyplomacji. Rezydencja w Waszyngtonie przyda się w 2011 r., gdy Polska przejmie na pół roku przewodnictwo UE. Wtedy w naszych placówkach na całym świecie będą odbywały się cykliczne narady i lunche z udziałem ambasadorów państw członkowskich UE.
MSZ od wielu lat zastanawia się nad kupnem lub budową nowej ambasady w USA. Obecna ambasada, pochodząca jeszcze sprzed wojny, jest za mała. Polscy dyplomaci są więc rozrzuceni po mieście - oddzielnie działają konsulat i ataszat wojskowy, biuro radcy handlowego, sama ambasada oraz rezydencja ambasadora. Polska jest również właścicielem dużej, doskonale położonej, ale pustej działki przy jednej z ważnych ulic Waszyngtonu.
Utrzymanie kilku budynków w różnych częściach miasta sporo kosztuje i jest wyjątkowo nieefektywne, jednak kolejne rządy nie są w stanie podjąć w tej sprawie żadnych decyzji.
Transakcję sfinalizowano pod koniec listopada. Dom kosztował polskiego podatnika 9 mln 550 tys. dol. To sporo, ale dom został wystawiony za 10 mln dol., a porównywalne oferty konkurencyjne były jeszcze droższe.
MSZ jest przekonany, że dom kupiono w najlepszym momencie, bo z powodu kryzysu ceny domów w USA spadły średnio o 16 proc.
Whitehaven Street leży w tzw. waszyngtońskim centrum ambasad, blisko jednej z głównych arterii stolicy. Co ważniejsze - ma miejsce na parking i ogród, w którym będzie można urządzać ważne dla prowadzenia dyplomacji przyjęcia ogrodowe. Słabością obecnej rezydencji jest właśnie brak parkingu oraz niezbyt korzystnie położony - na ostrym stoku - ogród.
Posiadłość przy Whitehaven Street to ceglany, trzypiętrowy dom z poddaszem o powierzchni 875 m kw. Jest także basen i mała szklarnia. Wybudowany w 1927 r. przez znanego kolekcjonera sztuki i filantropa Paula Mellona w charakterystycznym dla Waszyngtonu stylu gregoriańskim. Ma dziesięć pokoi, salę balową, siedem łazienek i stylową bibliotekę. Na wyższe kondygnacje można dostać się windą. Ambasador będzie mógł przyjmować gości także na tarasie zbudowanym z tych samych materiałów, które wykorzystano do budowy tarasu w Ogrodzie Różanym w Białym Domu.
MSZ kupił dom od Nicholasa Brady'ego, sekretarza skarbu w administracji George'a Busha seniora. Brady kupił dom w 1995 r. za 3,8 mln dol.
Zakup nowej rezydencji to część polityki budowy prestiżu polskiej dyplomacji. Rezydencja w Waszyngtonie przyda się w 2011 r., gdy Polska przejmie na pół roku przewodnictwo UE. Wtedy w naszych placówkach na całym świecie będą odbywały się cykliczne narady i lunche z udziałem ambasadorów państw członkowskich UE.
MSZ od wielu lat zastanawia się nad kupnem lub budową nowej ambasady w USA. Obecna ambasada, pochodząca jeszcze sprzed wojny, jest za mała. Polscy dyplomaci są więc rozrzuceni po mieście - oddzielnie działają konsulat i ataszat wojskowy, biuro radcy handlowego, sama ambasada oraz rezydencja ambasadora. Polska jest również właścicielem dużej, doskonale położonej, ale pustej działki przy jednej z ważnych ulic Waszyngtonu.
Utrzymanie kilku budynków w różnych częściach miasta sporo kosztuje i jest wyjątkowo nieefektywne, jednak kolejne rządy nie są w stanie podjąć w tej sprawie żadnych decyzji.
Skomentuj:
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX













