http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Łukaszenka legalizuje opozycję

Andrzej Poczobut, Grodno
2008-12-18, ostatnia aktualizacja 2008-12-17 20:11

Polityczna odwilż na Białorusi. Wczoraj władze zgodziły się zarejestrować opozycyjny ruch "O wolność" Alaksandra Milinkiewicza. Wcześniej ministerstwo sprawiedliwości trzykrotnie odmawiało jego zarejestrowania.

Aleksander Milinkiewicz
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Aleksander Milinkiewicz
Aleksander Łukaszenka
Aleksander Łukaszenka
Sytuacja na Białorusi - raport "Gazety"

Decyzja jest sensacyjna, bo w ostatnich 8 latach białoruskie władze nie zgodziły się na rejestrację żadnej opozycyjnej organizacji, która działała na terenie całego kraju. Dla ruchu "O wolność", jednego z największych białoruskich ugrupowań opozycyjnych, ta decyzja oznacza, że będzie mógł działać legalnie, nie narażając się na represje.

- Będziemy mogli mieć legalne biuro, drukować ulotki itd., a co za tym idzie zwiększyć swoje wpływy w społeczeństwie - mówi "Gazecie" Aleś Michalewicz, członek rady organizacji.

Ruch "O wolność" został założony przez Alaksandra Milinkiewicza, konkurenta Aleksandra Łukaszenki w wyborach prezydenckich w 2006 r. Po sfałszowaniu przez władze ich wyniku założył własną partię, która wielokrotnie próbowała zalegalizować swoją działalność. Udało się dopiero wczoraj.

- To gest w stronę Unii Europejskiej, władze kontynuują politykę małych ustępstw - komentuje "Gazecie" białoruski politolog Walery Karbalewicz.

W ostatnich miesiącach przyparty do muru przez pogarszający się stan gospodarki Aleksander Łukaszenka zrobił kilka kroków, by polepszyć stosunki z Zachodem. W lecie zwolnił więźniów politycznych, potem zezwolił na legalny kolportaż dwóch niezależnych gazet. Czego chce w zamian od Zachodu?

- Białoruska gospodarka ma coraz większe problemy, Łukaszenka chce zachodnich kredytów i inwestycji, które ułatwiłyby mu przetrwanie ciężkich czasów - mówi "Gazecie" Jarosław Romańczuk, jeden z czołowych białoruskich niezależnych ekonomistów.

Wczorajsza decyzja może też istotnie zmienić układ sił na opozycyjnej scenie politycznej. - Dzięki legalizacji ruch ma szanse stać się najmocniejszym opozycyjnym ugrupowaniem politycznym na Białorusi - mówi "Gazecie" Andrej Dyńko, redaktor naczelny "Naszej Niwy".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':