Na Akropolu pojawiły się wielkie transparenty z napisami: "Opór" i "18 grudnia - demonstracja solidarności w Europie". Wywiesili je demonstranci, którzy już 12. dzień manifestują swój sprzeciw wobec władz, po tym jak 6 grudnia
policja przypadkowo zabiła 15-letniego Aleksisa Grigoropulosa.
Równocześnie ok. 50 młodych ludzi zajęło ratusz w mieście
Joanina na północnym zachodzie kraju. We wtorek manifestanci zaczęli okupację tamtejszego miejskiego centrum kulturalnego i lokalnej stacji radiowej. Od tego czasu nadają własny program radiowy wzywający słuchaczy, by nie wierzyli "zdeformowanym informacjom w mediach". Młodzież zajęła też ok. 30 liceów i większość budynków uniwersyteckich. W skali kraju - według doniesień protestujących - zablokowanych jest blisko 600 szkół i uniwersytetów. Władze twierdzą, że okupowanych jest ok. stu instytucji edukacyjnych.
"Społeczna rewolucja" jest tym gwałtowniejsza, że składają się na nią trudności spowodowane reformami gospodarczymi, niewielkie możliwości znalezienia pracy przez młodych ludzi i utrata prestiżu przez polityków. Manifestanci planują na czwartek kolejną dużą demonstrację w Atenach.