Epicentrum być może największej w historii oszukańczej piramidy finansowej znajduje się na XVII piętrze Lipstick Building, owalnego budynku z czerwonego granitu na Third Avenue na Manhattanie.
Biuro maklerskie zajmowało XIX piętro, na XVIII była firma Bernarda L. Madoffa Investment Securities, a XVII piętro stanowiło sanktuarium Madoffa, gdzie dostęp miało jedynie około dwudziestu osób. Mówiło się o nim "piętro funduszu hedżingowego", ale dziś prokuratorzy federalni twierdzą, że właśnie tam Madoff realizował oszukańczy plan, który poniósł - jak on sam dziś ocenia - straty w wysokości 50 mld dol.
Między innymi Banco Santander poinformował, że klienci jednego z jego oddziałów w Szwajcarii stracili na tym 3 mld dol. Najbardziej poszkodowani są wśród członków Palm Beach Country Club, gdzie Madoff lubił rekrutować bogatych klientów.
Lista znanych nazwisk wśród poszkodowanych rośnie. Jak poinformował magnat
nieruchomości Mort Zuckerman, sam się na niej znalazł obok właściciela New York Mets, byłego właściciela Philadelphia
Eagles i prezesa GMAC (oddział GM zajmujący się m.in. finansowaniem zakupu aut).
Obecnie XVII piętro Lipstick Building stanowi strefę okupowaną przez śledczych, którzy usiłują odtworzyć, co się stało z miliardami dolarów powierzonych Madoffowi przez klientów indywidualnych, banki i fundusze hedżingowe z całego świata.
Jak dotąd aresztowano tylko 70-letniego Madoffa, założyciela firmy. Po zapłaceniu dziesięciomilionowej kaucji wyszedł na wolność, ale nie może opuszczać Nowego Jorku.
Bernardowi Madoffowi zarzuca się spłacanie inwestorów pieniędzmi pozyskanymi od kolejnych inwestorów według klasycznego schematu Ponziego, czyli czegoś w rodzaju piramidy finansowej. Gdy rynki poleciały w dół i inwestorzy usiłowali odzyskać swoje pieniądze, wszystko się wydało.
Nadal nie ma odpowiedzi na pytanie, jak jedna osoba mogła przeprowadzić długotrwałe oszustwo o tak wielkim zasięgu. Wymagało to mnóstwa prostych, ale żmudnych czynności, takich jak dostarczanie klientom miesięcznych zestawień zysków, rocznych formularzy podatkowych, potwierdzeń transakcji i transferów bankowych.
Firmy zarządzające pieniędzmi innych zazwyczaj zatrudniają setki osób do obsługi administracyjnej. Prokuratorzy poinformowali, że według zeznań Madoffa działał on sam.
- Naszym zadaniem jest odnaleźć dokumenty i prześledzić drogę pieniędzy - powiedział Alexander Vasilescu, prawnik w nowojorskim biurze Komisji Papierów Wartościowych i Giełdy. Od niedzieli śledczym nie udało się zbyt wiele wyjaśnić.
Wielu inwestorów było przyjaciółmi Madoffa lub znajomymi z klubów i organizacji charytatywnych. Jeszcze więcej osób trafiło do niego za pośrednictwem zawodowych doradców inwestycyjnych, którym Madoff płacił za usługę. Inwestorzy kwestionują obecnie uczciwość firm doradczych, które - ich zdaniem - powinny były bliżej przyjrzeć się funduszowi. W przypadkach, gdy ci doradcy byli zatrudnieni przez wielkie instytucje, takie jak bank Santander, inwestorzy będą zapewne żądać zadośćuczynienia od nich, a nie od Madoffa.
Zasięg strat nie pasuje jednak do niewielkiej operacji na XVII piętrze nowojorskiego wieżowca. Członkowie rodziny Madoffa zajmowali wysokie stanowiska w Madoff Investment Securities.
Wielu z nich nie wiedziało, co się dzieje na XVII piętrze. W jednym z ostatnich wymaganych przez prawo sprawozdań Madoff zadeklarował, że zarządza 17 mld dol. Jeden z jego pracowników powiedział, że wraz z kolegami sądzili, że Madoff ma w innym miejscu jeszcze jedno biuro do obsługi rachunków inwestycyjnych.