http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Teksty

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Wyborcza.pl

Źle urodzeni bez odszkodowania

Ewa Siedlecka
2008-12-15, ostatnia aktualizacja 2008-12-15 10:24

Kobieta, której wbrew prawu odmówiono aborcji, nie może walczyć przed sądem o pieniądze na utrzymanie i leczenie dziecka - zakłada projekt ustawy bioetycznej

Rodzina Sławomira i Barbary Wojnarowskich
Fot.Agnieszka Sadowska / AG
Rodzina Sławomira i Barbary Wojnarowskich

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Ustawa ma przygotować polskie prawo do ratyfikowania konwencji bioetycznej Rady Europy (w tym uregulować zapłodnienie in vitro). Kilka dni temu do dyskusji dostali ją posłowie Platformy.

"Nikt nie może żądać tytułem odszkodowania zwrotu kosztów poniesionych w następstwie urodzenia się, życia, tożsamości genetycznej lub naturalnych cech genetycznych dziecka ani zadośćuczynienia z tej przyczyny" - brzmi przepis, który ustawa bioetyczna dodaje do ustawy o zawodzie lekarza.

Przepis dotyczy przede wszystkim przypadków, gdy kobieta rodzi chore dziecko, bo lekarze - wbrew obowiązującym przepisom - odmówili jej aborcji. W takiej sytuacji byli państwo Wojnarowscy z Łomży. Pierwsze dziecko (syn) urodziło się z rzadką wadą genetyczną - hypochondroplazją powodującą degenerację stawów i kości. Nie rosną ręce i nogi, deformuje się kręgosłup i klatka piersiowa, w której nie mieszczą się normalnie rosnące narządy wewnętrzne.

Gdy w 1999 r. Barbara Wojnarowska ponownie zaszła w ciążę, chciała aborcji, bo prawdopodobieństwo wady genetycznej było wysokie. Prawo w takim wypadku dopuszcza aborcję (także gdy ciąża jest z gwałtu czy kazirodztwa albo zagraża zdrowiu lub życiu kobiety).

Ale lekarze z Łomży odmówili i zabiegu i skierowania na badania prenatalne.

Wojnarowskim urodziła się chora córka. Dzieci wymagają drogich leków, operacji i zabiegów, bez których nie mogłyby żyć. Tylko niewielką część tych świadczeń refunduje państwo.

Organizacje kobiece donoszą o licznych przypadkach, gdy kobietom wbrew prawu odmawia się aborcji. Najczęściej polega to na odsyłaniu od lekarza do lekarza, aż będzie na aborcję za późno.

Alicja Tysiąc, której ciąża groziła utratą wzroku, wygrała nawet sprawę przed Trybunałem w Strasburgu. Trybunał nakazał Polsce wprowadzenie przepisów, które pozwolą kobiecie szybko uzyskać wiążącą decyzję, czy aborcja jej przysługuje, i umożliwią zabieg, zanim płód osiągnie teoretyczną zdolność do samodzielnego życia. Po blisko dwóch latach od wyroku Polska nadal go nie wykonała.

Na świecie procesy o zmuszenie do urodzenia dziecka wbrew prawu do aborcji

nazywa się sprawami o "złe urodzenie". Nasze sądy dwa razy przyznały takie odszkodowanie. Pierwsza była Małgorzata A. Została zgwałcona, ale szpital i prokuratura tak długo przesyłały sobie dokumenty, że na aborcję było za późno.

Kolejni byli państwo Wojnarowscy.

Po latach procesów i rozpatrzeniu spraw przez Sąd Najwyższy i pani Wojnarowska, i Małgorzata A. wywalczyły renty dla dzieci, zadośćuczynienie dla siebie za naruszenie praw pacjenta oraz odszkodowanie za utracone podczas ciąży zarobki. Sąd Najwyższy stwierdził, że dziecko czy w ogóle życie człowieka nie może być uznane za "szkodę". Ale mogą nią być zwiększone wydatki.

Przepis, który wprowadza projekt ustawy bioetycznej, uniemożliwi takie rozstrzygnięcia.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

W środę z ''Gazetą''
* Gazeta Dom
* Zdrowa środa: Urazy ortopedyczne