http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Teksty

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Wyborcza.pl

Różaniec zakazów Benedykta XVI

Tomasz Bielecki
2008-12-15, ostatnia aktualizacja 2008-12-14 18:04

Watykańska instrukcja "Dignitas personae", która m.in. potwierdziła całkowity zakaz dla zapłodnienia in vitro, wzbudza nową falę krytyki wobec Benedykta XVI. "Nie, nie, nie. Istny różaniec zakazów" - tak trzy lata jego pontyfikatu podsumowuje watykanista Marco Politi

Kard. Carlo Maria Martini
Kard. Carlo Maria Martini
Zakaz zapłodnienia in vitro i badań komórek macierzystych pobieranych od embrionów to poglądy wielokrotnie głoszone przez kard. Josepha Ratzingera, także przed rozpoczęciem pontyfikatu. A jednak zatwierdzona w piątek instrukcja "Dignitas personae" wywołała krytykę nie tylko ze strony katolickich progresistów z ruchu "My jesteśmy kościołem", ale też części tradycyjnych działaczy katolickich.

Liczyli oni - o czym głośno mówiło się m.in. w amerykańskim Kościele - że Watykan choć trochę złagodzi swe potępienie wobec zapłodnienia in vitro, w którym łączono by wyłącznie gamety współmałżonków. - To dałoby dzieci katolickim rodzinom. Niektórzy myśleli, że ta wartość przeważy - twierdzi amerykański watykanista John Allen.

Szybko rozwijająca się biotechnologia stawia Kościół wobec dylematu - odczekać z oceną kolejnych technik, ufając sumieniom badaczy i pacjentów lub też nie pozostawiać ich z wątpliwościami i szybko formułować oceny. - Musimy dotrzymywać kroku wszystkim zmianom, żeby oceniać procedury bioetyczne, również w świetle kryteriów etycznych - przekonywał abp Henryk Hoser, ekspert ds. bioetyki w polskim Episkopacie, podczas piątkowej prezentacji "Dignitas personae".

Choć od kilku dekad to jedyna strategia stosowana przez Watykan ("Dignitas personae" poprzedziło wiele wydawanych co kilka lat szczegółowych dokumentów niższej rangi), to nie wszyscy hierarchowie temu przyklaskują. Głównym oponentem jest kard. Carlo Martini, emerytowany arcybiskup Mediolanu uznawany kiedyś za poważnego kandydata na papieża. W swym głośnym wywiadzie dla włoskiego tygodnika "L'Espresso" z 2006 r. kard. Martini mówił, że Kościół powinien być bardziej powściągliwy i nie spieszyć się z kategorycznymi osądami w "sferach szarości" tworzonych przez rozwój medycyny. "Sprzeciwy i zakazy nie będą pożytecznie - zwłaszcza jeśli są wydawane pochopnie" - przekonywał kard. Martini.

W swym "wywiadzie bombie", jak określili go watykaniści, kardynał namawiał Watykan do "przezwyciężenia sprzeciwu dla każdej formy sztucznego zapłodnienia, a nawet do rozważenia dopuszczalności zapłodnienia heterologicznego (z udziałem gamety niepochodzącej od współmałżonka). Martini przychyla się też do zgody dla adopcji zamrożonych embrionów (w USA banki embrionów przechowują co najmniej 400 tys. zarodków), czyli wszczepiania ich chętnym, nawet samotnym, kobietom. "Dignitas personae" odrzuca taką możliwość uznając, że "tysiące porzuconych embrionów stwarzają sytuację niesprawiedliwości nie do naprawienia".

Kiedy Włochy w 2006 r. żyły sprawą ciężko chorego Piergiorgia Welby'ego (z dystrofią mięśniową), który domagał się prawa do odłączenia respiratora i śmierci, kard. Martini znów opowiedział się po stronie tych katolików, którzy domagali się poszanowania woli chorego. Kiedy rodzina Welby'ego znalazła lekarza, który nielegalnie wyłączył aparaturę podtrzymującą życie, to Kuria Rzymska zakazała swym proboszczom katolickiego grzebania Welby'ego, a Martini opublikował kolejny wybuchowy tekst "Welby, śmierć i ja". "Ciężko chory ma prawo, aby w każdej chwili prosić o zaprzestanie terapii podtrzymującej życie" - pisał, podkreślając, że nie oznacza to zgody na czynną eutanazję.

Kard. Martini bywa ostro kontrowany przez innych hierarchów. Choć jest byłym rektorem papieskiego uniwersytetu Gregorianum, to w Watykanie nierzadko słychać , że "nie zna się na bioetyce, bo jest biblistą". Ale jego obecność w najwyższych kręgach kościelnych oznacza, że w watykańskich dyskusjach bioetycznych jeszcze nie postawiono kropki nad i.

Tymczasem Benedykt XVI wskutek swej "sztywności nauczania" ma - jak pisze Marco Politi we wczorajszej "La Repubblica" - coraz poważniejszy problem. - Dokonał dwóch tylko reform - na rzecz upowszechnienia mszy łacińskiej i zmiany mundurów gwardii watykańskiej. W odbiorze społecznym przeważa wizerunek papieża obrońcy zasad, który zmraża serca u osób z krwi i kości - twierdzi Politi.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

W środę z ''Gazetą''
* Gazeta Dom
* Zdrowa środa: Urazy ortopedyczne