http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Teksty

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Wyborcza.pl

Kościół sprzedał działkę z ludźmi

Magdalena Kursa, Kraków
2008-12-09, ostatnia aktualizacja 2008-12-09 08:11

Meble pani Krystyna przeniosła do kuchni. W reszcie mieszkania, pozbawionej ogrzewania, na ścianach jest grzyb
Meble pani Krystyna przeniosła do kuchni. W reszcie mieszkania, pozbawionej ogrzewania, na ścianach jest grzyb
Fot. Mateusz Skwarczek / AG

Jeszcze kilka lat temu Krystyna Sosnowska tworzyła koło Radia Maryja. Teraz przestała chodzić do kościoła. - Parafia sprzedała mnie z domem! - podsumowuje interes, który dzięki Komisji Majątkowej zrobiła bazylika mariacka.

Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Krystyna Sosnowska ma 64 lata, jest emerytką. Od trzech lat zajmowane przez nią 65-metrowe mieszkanie w krakowskich Bronowicach jest nieogrzewane. Kobieta praktycznie korzysta tylko z kuchni, którą zimą dogrzewa piecykiem elektrycznym. To tu zniosła meble, bo pokój obok jest zagrzybiony. Do łazienki przechodzi korytarzem, w którym temperatura zimą jest bliska zeru. Kiedyś było to zakładowe mieszkanie ogrodniczej spółki Polan należącej w całości do Agencji Nieruchomości Rolnych. - Przez kilkanaście lat moja rodzina starała się o wykup mieszkania za 5 proc. wartości. Wreszcie odpowiedziano nam, że nie jest to możliwe ze względu na postępowanie toczące się przed Komisją Majątkową - opowiada pani Krystyna.

Pełnomocnik bazyliki:

Będą pieniądze na mieszkania

Co się stało? Pod koniec 2005 r. działki spółki Polan - wraz z mieszkaniami - Komisja Majątkowa przekazała bazylice mariackiej. Działająca przy MSWiA komisja zajmuje się zwrotem mienia lub przyznaje Kościołowi rekompensaty za mienie odebrane w czasach PRL. Na terenie Polanu stoją dwa budynki zamieszkane przez rodziny wieloletnich pracowników firmy. Obecnie mieszka w nich sześć osób. Komisja wiedziała o tym, bo lokatorzy pisali do niej w tej sprawie, pytając, co się z nimi stanie po przekazaniu budynków bazylice. Mimo to decyzja o zwrocie mienia zapadła.

Jeszcze przed orzeczeniem komisji mieszkańców odwiedzał pełnomocnik bazyliki mariackiej Marek Piotrowski. To były funkcjonariusz SB, który przez lata był pełnomocnikiem Kościoła przed Komisją Majątkową.

- Zapewniał nas, że w przyszłości proboszcz da nam pieniądze na nowe mieszkania. Jakoś wtedy Polan zlikwidował nam piec ogrzewający dom. Marzenia o nowym mieszkaniu też szybko prysły. Od pana Piotrowskiego usłyszałam, że dostanę tylko część obiecanej kwoty. Starczyłaby mi najwyżej na kilkanaście metrów kwadratowych mieszkania - opowiada pani Krystyna.

W 2006 r. bazylika sprzedała działki wraz z domami firmie Bradus (wysokość transakcji objęta jest tajemnicą). Lokatorzy nie wiedzą, co nowy właściciel zamierza zrobić z nimi w przyszłości. Pani Krystyna ma płacić 410 zł miesięcznie, to więcej niż połowa jej emerytury. Andrzej Oklejak, pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. prawnych, wskazuje, że przekazanie ziemi bazylice mogło być niezgodne z prawem, gdyż ustawa o stosunku państwa do Kościoła wyraźnie mówi, że zwrot gruntów nie może naruszać praw osób trzecich.

- Trzeba też zbadać, czy nie naruszono ustawy o ochronie lokatorów - dodaje prof. Oklejak. Pani Krystyna jest nią objęta, bo zajmowała lokal od 49 lat.

Proboszcz o lokatorach: Roszczeniowa mentalność z PRL

Proboszcz bazyliki mariackiej ksiądz infułat Bronisław Fidelus doskonale pamięta historie lokatorów.

- Sam pertraktowałem z tymi ludźmi. Chciałem im dać 100 tys. zł. za mieszkanie, ale chcieli więcej. Teraz sprzedaliśmy ten teren, więc niech nowy właściciel się tym zajmuje. My i tak wykazaliśmy dużo dobrej woli, chcieliśmy pomóc lokatorom, choć nic im się nie należało. To wszystko było przecież nasze - mówi ksiądz Fidelus i krytykuje "roszczeniową mentalność lokatorów, rodem z PRL".

Ks. Mirosław Piesiur, współprzewodniczący Komisji Majątkowej, który zasiadał w zespole orzekającym w sprawie rekompensaty dla bazyliki mariackiej, mówi dziś, że nie pamięta jej szczegółów i "musi zajrzeć do teczki".

Czy komisji zdarzało się przekazywać Kościołowi tereny zamieszkane i czy starano się zabezpieczyć w takim przypadku interesy mieszkańców?

Ks. Piesiur: - Mogę odnieść się tylko do konkretnej sprawy. Generalizować nie chcę.

Gmina Kraków weszła na drogę sądową przeciwko komisji latem 2006 r. To wtedy komisja odebrała miastu na rzecz cystersów siedem atrakcyjnych działek o wartości 24 mln zł. Grunty te nigdy do zakonu nie należały, wskazał je pełnomocnik cystersów. Na dodatek decyzja zapadła na niejawnym posiedzeniu. Kraków zapowiada, że o sprawiedliwość jest gotów walczyć nawet przed trybunałem w Strasburgu. Niedawno "Gazeta" opisała też protesty samorządowców z warszawskiej Białołęki, którym komisja odebrała na rzecz poznańskich elżbietanek 47 ha (ziemia została natychmiast sprzedana biznesmenowi z Pomorza za 30,7 mln zł).

Sprawa Polanu to prawdopodobnie precedens - komisja przekazała Kościołowi zamieszkane budynki. A Kościół je sprzedał. Bazyliki mariackiej broni ks. biskup Tadeusz Pieronek: - Dlaczego robicie wokół tego szum? 50 lat temu Kościołowi zrabowano mienie, teraz widzi się coś złego w tym, że odzyskuje swe mienie. Właściciel ma prawo zrobić ze swoją własnością, co chce! Dlaczego wszyscy inni mogą, a Kościół nie?

Pani Krystyna wcześniej działała społecznie. W latach 80. zakładała "Solidarność" w Wojskowych Zakładach Remontowych w Krakowie, potem koło Radia Maryja. - Jak mnie zrobili w konia z mieszkaniem, przestałam chodzić do kościoła - mówi rozgoryczona Sosnowska. - Nie widzę żadnego sensu. Po co? Jak mnie pasterze okradają.

Dla Gazety

Michał Bardel, redaktor naczelny miesięcznika "Znak", dr filozofii

To złożona sprawa. Bazylika mariacka ma prawo zrobić ze swoją własnością, co chce. Z drugiej jednak strony Kościół jest instytucją, od której powinno wymagać się postępowania mającego na względzie ludzką godność, a także wyższych moralnych standardów niż od instytucji opierających się wyłącznie na twardych przepisach prawach. Jeśli tego zabraknie, zaczynamy się zastanawiać, czy nie chodzi o zwykły interes, w którym człowieka używa się po prostu jako środka do osiągnięcia celu. Wszystkie te problemy zakorzenione są jednak głębiej - w niejasnych działaniach Komisji Majątkowej. Kościołowi trudno odmówić uzasadnionych roszczeń do tego, co komuniści odebrali - to poza wszelką wątpliwością, w grę wchodzą w końcu potężne majątki, ale procedury, za pomocą których Komisja Majątkowa dokonuje zwrotu, są podejrzane lub czasem skandaliczne.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

5

1 głos

W środę z ''Gazetą''
* Gazeta Dom
* Zdrowa środa: Urazy ortopedyczne