Krzysztof Michalski, prowadzący debatę: Patron naszych debat ks. Józef Tischner i
Jan Paweł II byli bardzo zaprzyjaźnieni. Pomyśleliśmy, że Debata Tischnerowska będzie dobrym miejscem, żeby spróbować oddać intelektualną sprawiedliwość temu pontyfikatowi.
Marcin Król, prowadzący debatę: Rola
Jana Pawła II w sferze społecznej, jego wpływ na przemiany polityczne są trudne do sprecyzowania, ale niewątpliwe. Nikt też nie ma wątpliwości co do duchowego znaczenia papieża dla Polaków. Ale mam wątpliwości, czy polscy biskupi, polski Kościół i polskie społeczeństwo zrozumieli i wdrożyli naukę religijną Jana Pawła II.
Ks. abp Kazimierz Nycz, metropolita warszawski
: Trzeba wyraźnie odróżnić to, co papież dawał nam wszystkim - Kościołowi i światu - od tego, co myśmy potrafili przyjąć i co jeszcze przyjmiemy. To są niestety dwie różne rzeczy. Ta rozbieżność jest dla nas wszystkich zadaniem do zrobienia.
Skoncentruję się na personalizmie Jana Pawła II, najbardziej charakterystycznym dla jego pontyfikatu. Jan Paweł II na rocznicę wielkich encyklik swoich poprzedników, np. Rerum novarum Leona XIII, wydawał dokumenty, w których rozwijał naukę tamtych papieży. Jednak problem podejmował z innej perspektywy. Była to perspektywa konkretnego człowieka.
Jan Paweł II podkreślał, że praca staje się źródłem wewnętrznego i zewnętrznego rozwoju człowieka. O jego encyklice o pracy Laborem exercens niektórzy mówili, że jest zbyt polska. Bo papież podzielił się w niej ze światem doświadczeniami chorej polskiej pracy podczas komunizmu. Powtarzał, że praca przede wszystkim łączy ludzi, a w bloku komunistycznym pracę postrzegano jako obszar walki klas.
Z podejściem personalistycznym wiąże się też najbardziej odważne nauczanie papieża: o miłości, małżeństwie, ciele i życiu erotycznym człowieka. Właśnie ten wątek jego nauczania jest najtrudniejszy do przyjęcia dla współczesnego świata, bo żyjemy w świecie zbanalizowanego seksu i wielkiego cywilizacyjnego sporu o rodzinę.
Papież problemy współczesności pokazuje przez osobę. Kiedy mówi o gehennie drugiej wojny światowej, odwołuje się do historii Maksymiliana Kolbego i Edyty Stein. Oni oboje są dla niego słupami granicznymi, za które systemy totalitarne nie mają wstępu.
Papież, nawet niesłuchany, był autorytetem. Głoszone przez niego poglądy były poważną alternatywą. Siłą jego ewangelizacji jest dialog i odkrywanie dobra w człowieku. Pytanie brzmi: na ile potrafimy to, co papież czynił, realizować w naszym życiu.
Adam Michnik, redaktor naczelny „Gazety Wyborczej
”: Papież wielokrotnie piętnował relatywizm. A ja muszę zacząć od wyznania relatywisty. Jan Paweł II jak każda wielka osobowość, która odcisnęła piętno na historii własnego narodu, Kościoła, kontynentu, postrzegany jest w rozmaity sposób. Recepcja nauki Jana Pawła II jest tęczowa. Od proletariackiej czerwieni do biskupich fioletów. Jego myśli mogą się podobać i podobały się w swoim czasie ludziom z najróżniejszych stron światopoglądowego sporu, z najróżniejszych formacji politycznych, często skonfliktowanych.
Jestem przekonany, że ksiądz profesor Józef Tischner zupełnie inaczej odczytywał naukę Jana Pawła II niż np. ksiądz dyrektor Tadeusz Rydzyk. Dla mnie najistotniejsze w spotkaniu z misją Jana Pawła II było to, że zawsze miałem wrażenie, że mówi on jednocześnie do wszystkich i do każdego z osobna. Jego słowa z pierwszej pielgrzymki: "Nie lękajcie się" podniosły nasze społeczeństwo z kolan.
W przesłaniu Jana Pawła II był szacunek dla drugiego człowieka. Arcybiskup Kowalczyk, nuncjusz papieski, wspomina o szacunku, jaki okazywał Jan Paweł II generałowi Jaruzelskiemu. To warte przypomnienia dziś, kiedy widzimy ten nieprzytomny jazgot i tak mało odważnych ludzi, którzy by się upominali o prawdę w tej materii.
Jednocześnie we wszystkim, o czym mówił Jan Paweł II, było wezwanie do odwagi, do męstwa, ale nigdy do przemocy. A już zupełnie nigdy do zemsty i odwetu. W żadnym tekście Jana Pawła II nie znalazłem wezwania do lustracji czy do dekomunizacji. Nigdy nie zauważyłem, żeby poniżenie czy wykluczenie ludzi dawnego reżimu nazywał sprawiedliwością. Na odwrót - wielokrotnie spotykałem myśl, żeby ta transformacja ku wolności dokonywała się bez poniżonych i wykluczonych, bez zwycięzców i bez zwyciężonych.
Czesław Miłosz pisał w 1987 r.: "Na dnie swojej nędzy Polska dostała króla, i to takiego, o jakim śniła, z piastowskiego szczepu, sędziego pod jabłoniami, nieuwikłanego w skrzeczącą rzeczywistość polityki". Tischner napisał, że w momencie wyboru
Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową każdy Polak czuł się tak, jakby jego wybrali. Piotr Skrzynecki z Piwnicy pod Baranami powiadał żartobliwie: "Nareszcie polski robotnik do czegoś doszedł".
Pozostawił nam Jan Paweł II wiele pytań i wiele wyzwań. Także słynne zdanie, że demokracja bez wartości przeobraża się w jawny bądź zakamuflowany totalitaryzm. Ja tego nigdy nie zrozumiałem. Dlatego że dla papieża prawdziwe wartości to są wartości katolickie. A obok czytamy, że Kościół respektuje autonomię świata polityki. Jak to połączyć?
Buntowałem się także przeciwko nazywaniu współczesnej liberalnej demokracji cywilizacją śmierci. Tak Kościół katolicki nigdy nie nazwał faszyzmu, nazizmu ani bolszewizmu. Sięgnął po tak skrajny język dla cywilizacji bez wątpienia pełnej grzechu, ale jedynej, która daje się zmieniać na lepsze.
I ostatnia uwaga, pesymistyczna. Marcin Król pytał, czy Polacy przyjęli naukę Jana Pawła II. Jak obserwuję dziś to, co się dzieje, ten jazgot, te nagonki, te ekscesy nietolerancji, to myślę, że gdyby Polacy mieli wybierać papieża, to Karola Wojtyły by nie wybrali.