- Księża nie mogą odmawiać ślubów kościelnych parom homoseksualnym. To dyskryminacja, w takiej sytuacji pozostaje im tylko urząd stanu cywilnego - mówi Lars Ohly, lider Szwedzkiej Lewicy.
Ohly musi jeszcze przekonać do swego pomysłu dwie pozostałe partie opozycyjne - Socjaldemokratyczną Partię Robotniczą i Partię Zielonych. Wspólnie będą mogły przeprowadzić zmiany przez parlament.
Byłby to krok dalej, niż przewiduje uchwalona niedawno ustawa, która wejdzie w życie 1 maja.
Szwedzki
Kościół protestancki i inne wspólnoty wyznaniowe zgodziły się na propozycję rządu, by pary homoseksualne mogły brać ślub kościelny na takich samych zasadach jak osoby heteroseksualne.
Wcześniej pary homoseksualne mogły zawierać śluby w szwedzkich kościołach, ale by małżeństwo było prawnie ważne, musiało być zawarte jeszcze w urzędzie stanu cywilnego.
Po 1 maja księża zachowają jednak prawo odmowy udzielania ślubu, jeżeli jest to niezgodne z ich sumieniem. I z tym właśnie chce walczyć partia Larsa Ohly'ego.
- Dla mnie tak naprawdę nie ma znaczenia, czy będę mógł brać ślub kościelny, czy nie - mówi Daniel Stensson ze Sztokholmu. Jest związany ze swoim partnerem od trzech lat, ale na razie nie myślą o ślubie: - Ważne jest jednak, że jeśli się na to zdecyduję, będę miał takie same prawa jak każda heteroseksualna para, która bierze ślub kościelny. Nie jestem religijny, chodzi mi bardziej o pokazanie, że mamy dokładnie takie same prawa jak inni.
Zgadzając się na śluby homoseksualne, Kościół szwedzki postawił jeden warunek: "małżeństwo" nadal będzie zarezerwowane tylko dla par mieszanych. Związek par homoseksualnych będzie określany jako "ważne partnerstwo".
- Małżeństwo jest silnie kojarzone ze związkiem ludzi różnej płci, mężczyzną i kobietą - tłumaczy biskup Claes-Bertil Ytterberg z miasta Västeras.