http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kubańska blogerka walczy ze służbą bezpieczeństwa

Maciej Stasiński
2008-12-04, ostatnia aktualizacja 2008-12-04 16:36

Yoanis Sanchez, sławna kubańska niezależna dziennikarka i blogerka, dotąd z trudem tolerowana przez komunistyczną dyktaturę, została ostrzeżona, że reżim stracił do niej cierpliwość. Sanchez zamierza w najbliższą sobotę zorganizować wielką internetową sesję wszystkich niezależnych blogerów kubańskich.

Yoanis Sanchez
Yoanis Sanchez
Wezwanie od kubańskiej policji politycznej
Yanis Sanchez
Wezwanie od kubańskiej policji politycznej
W środę agenci służby bezpieczeństwa wezwali ją z mężem, niezależnym dziennikarzem Reynaldo Escobarem, na przesłuchanie na komisariat w Hawanie. Yoanis uprzedziła o nim czytelników wieszając na blogu wezwanie na SB. - Nie wiem,, czy mam zabrać szczoteczkę do zębów, czy też skończy się na ciągnięciu za uszy - napisała.

Po szczęśliwym powrocie do domu z SB napisała: - Nie zamierzali mnie słuchać. Scenariusz mieli. To zawodowcy od zastraszania.

Wszystko trwało ok. pół godziny i odbyło się tak:

- Ostrzegamy Panią, że w zacieśnianiu kontaktów z elementami kontrrewolucyjnymi przekroczyła Pani wszelkie granice naszej tolerancji. To pozbawia Panią wszelkiego prawa dialogu z władzami kubańskimi - zaczął krzyczeć oficer śledczy Roque.



Do wywrotowej sesji internetowej dyktatura nie zamierza dopuścić: - Wasza akcja jest nielegalna. Podejmiemy wszelkie niezbędne kroki. Nie dopuścimy do tego, żeby wasza akcja się odbyła, gdy naród odbudowuje kraj po dwóch huraganach! - wrzeszczał na Yoani Sanchez śledczy Roque w towarzystwie śledczego Camilo.

Yoani, która spodziewała się ataku, bo sesję internetową szykuje od pół roku, była niewzruszona. Jako była badaczka literatury, bilbliotekarka a teraz blogerka przywiązana jest do autorskiego słowa pisanego. Zanim więc usłyszała, że "obywatelka może odejść", poprosiła śledczych, że chce dostać to wszystko, co usłyszała na piśmie. Wówczas stracili zimną krew do reszty: - My nic nie musimy! - ruszał Roque.

- Nie chcecie niczego podpisać i dać mi na piśmie, bo się boicie. Jesteście tchórze! - prychnęła i wyszła. Za sobą słyszała rumor gwałtownie szuranych krzeseł.

Raz jeszcze skończyło się na targaniu za uszy. Oby Yoanis nie musiała nigdy chodzić na policję ze szczoteczką do zębów.

Yoani Sanchez zyskała światową sławę, dzięki temu, że od blisko dwóch lat prowadzi na wyspie, gdzie internet jest niedostępny dla zwykłych obywateli, własny blog. Jest to niezwykle błyskotliwa i subtelna kronika życia pod komunistyczną dyktaturą, gdzie bystre oko, kpina i cienkie pióro zastępują frontalny atak ideologiczny, pamflet czy potępienie.

W maju tego roku za wybitne dziennikarstwo w sieci prestiżową nagrodą im. Ortegii Gasseta nagrodził ją hiszpański dziennik "El Pais". Reżim nie wypuścił jej jednak z kraju i nie mogła odebrać nagrody w Madrycie. Stojący nad grobem dyktator Fidel Castro zelżył ją w swoich prasowych komentarzach za "krecią robotę" i uprawianie "dziennikarstwa neokolonialnego". Tygodnik Time uznał Yoanis za jedną ze 100 najważniejszych kobiet na świecie. W listopadzie Kubanka zdobyła kolejne nagrody m.in. niemieckiej telewizji Deutsche Welle za najlepszy blog 2008 roku oraz Reporterów bez Granic.

Mogła jeszcze dostać nagrodę Lech Wałęsy, który przecież utworzył Komitet Solidarności z Kubą. Bardziej na nią zasługuje niż saudyjski król-satrapa Abdullah bin Abdulaziz al Saud.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':