http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ich Watykan nie broni - listy czytelników

red.
2008-12-03, ostatnia aktualizacja 2008-12-04 16:55

Jak to się ma do nauki Chrystusa, to przerażające, to hipokryzja - to komentarze naszych Czytelników do informacji, że Watykan sprzeciwia się projektowi rezolucji ONZ, która wzywa do zniesienia kar za homoseksualizm.

ZOBACZ TAKŻE
Piąte - nie zabijaj

"Katechizm Kościoła katolickiego mówi, że należy unikać dyskryminacji osób homoseksualnych, ale tu chodzi o co innego. Deklaracja ma charakter polityczny, uczyniłaby z gejów nową kategorię osób chronionych przed dyskryminacją. W przyszłości mogłoby to doprowadzić do nacisków, aby w imię zrównania praw legalizować homoseksualne "małżeństwa" - przekonuje abp Celestino Migliore, stały obserwator Stolicy Apostolskiej przy ONZ."

...Więc niech zginie trochę gejów, trochę lesbijek, tym bardziej, że są obywatelami krajów o innej religii dominującej, dzięki temu nie zachwieje się porządek chrześcijańskiego świata, nie będzie nacisków, aby legalizować małżeństwa homoseksualne.

Jestem praktykującą katoliczką, ale dotyka mnie hipokryzja kościoła jako instytucji, który prowadzi zajadłą batalię w obronie życia dzieci nienarodzonych, ale nie chce przyczynić się do obrony życia ludzi dorosłych. W dekalogu nie ma jakichś "ale", piąte przykazanie, przynajmniej w moim rozumieniu, brzmi jednoznacznie "Nie zabijaj". Czyżby kościół potrafił czytać "między wierszami", albo od tysiącleci zataja drugą część tego zdania?

Jeśli natomiast abp Celestino Migliore zagalopował się nieco, to chciałabym usłyszeć wyraźne sprostowanie Watykanu. W imię prawdy... Anna Sowińska

Jak to się ma do nauki Chrystusa?

To ciekawe stanowisko kościoła, ponieważ kościół nie dystansując się od kwestii karania śmiercią homoseksualistów staje się asystentem-pomocnikiem katów, którzy w wielu krajach zabijają ludzi za ich odmienność seksualną.

Z moralnego punktu widzenia kościół jest tą ręką, która kamieniuje, wiesza ludzi. Kościół zakazuje aborcji chroniąc nienarodzone życie (być może gejowskie lub lesbijskie), a z drugiej strony przeprowadza klasyfikację tego życia: ocenia je i decyduje o tym czy ma trwać dalej czy nie. Nie spełniasz oczekiwań mogę zabić cię za to. To ciekawe przełożenie relacji rodzic-dziecko. Jeśli dziecko nie spełnia oczekiwań rodziców, można dać przyzwolenie jego likwidację. Tak zachowuje się kościół, który jest przedstawicielem Ojca-Boga na ziemi a my (w rozumieniu kościoła) jesteśmy bożymi-dziećmi.

Jak to się ma nauki Chrystusa? Do wybaczania? Do niesienia pomocy potrzebującym? Wreszcie do ochrony życia? Pozostaje tylko pytanie: czy piekło jest tak pojemne, żeby pomieścić tam rzesze ojców kościoła, którzy podpisując się gdzie tylko można za zabijaniem, w rzeczywistości moralnej dokonują tego czynu. To chyba jeden z najcięższych grzechów. Małgorzata Mazur

Nic dodać, nic ująć...

Top-story dzisiejszej GW, to wiadomość o braku poparcia Watykanu dla francuskiej rezolucji wzywającej do zaniechania karania homoseksualistów śmiercią za ich orientację seksualną. Oczywiście, twórcy rezolucji doskonale wiedzą, że kraje karzące homoseksualizm śmiercią (np. Iran) mają takie apele gdzieś i wiadomo, że nie chodzi tu wcale o zmuszenie tych krajów do zmiany kodeksu karnego. Chodzi mianowicie o to, by prześladowanie ludzi za uprawianie dewiacji seksualnych zrównane zostało w opinii publicznej z prześladowaniami politycznymi czy etnicznymi.

Wtedy bliżej będzie do przekonania społeczeństw, że dewiacje są czymś normalnym i że dewianci powinni cieszyć się identycznymi prawami, jak ludzie normalni (np. mieć prawo do adopcji dzieci, których przecież spłodzić nie są w stanie, a przecież chcą wychować następców...)

I to właśnie zauważa Kościół. Natomiast oskarżenia Watykanu przy tej okazji o niewrażliwość na cudze nieszczęście jest łajdacką hucpą zważywszy, że oskarżyciele jednocześnie nie zauważają prześladowań religijnych. Od dłuższego czasu hinduiści (zawsze wmawiano wszystkim, że są to pokojowo nastawione anioły!) prześladują i mordują katolików w Indiach i nikt w ich obronie nie ruszy palcem! Co roku na świecie - w Afryce, Azji, krajach arabskich -morduje się z przyczyn religijnych sto parędziesiąt tysięcy chrześcijan (ze szczególną zajadłością prześladowani są katolicy) i nie tylko nikt im nie przychodzi z pomocą, ale świat "cywilizowany " i "postępowy" udaje, że tego nie widzi! I ci sami bezczelni hipokryci ośmielają się wytykać Kościołowi zaniedbania w sprawie obrony praw homoseksualistów!

Nic dodać, nic ująć... Łukasz Kaczmarek

Geje i lesbijki są takimi samymi ludźmi, jak rudzi i blondyni

O tym, że Watykan sprzeciwia się projektowi rezolucji ONZ, która wzywa do zniesienia kar za homoseksualizm z przerażeniem dowiedziałem się z radia. Wyrażając swój sprzeciw Watykan oficjalnie przedstawił, że głoszona przez niego tolerancja dla osób o odmiennej orientacji seksualnej (pod warunkiem, że osoby te żyją w ukryciu, nie okazują swojej orientacji i nie stanowi ona dla nich inspiracji na płaszczyźnie rodzinnej i społecznej) jest tylko pozorem.

A co jeśli geje i lesbijki udzielają się społecznie jawnie? Czy ich praca i poświęcenie zasługuje wtedy na potępienie? Ile jeszcze musi minąć lat, aby oni zrozumieli, że gej, lesbijka są takimi samymi ludźmi jak blondyni i rudzi, Polacy i Amerykanie, "biali" i "czarni", katolicy i muzułmanie.

Kościół Katolicki boi się, że gdyby poparł rezolucję ONZ to musiałby potem przyznać, że heteroseksualni, geje i lesbijki są takimi samymi ludźmi, stworzonymi przez Boga, mającymi prawo kochać, zakładać rodzinę, opiekować się dziećmi, pracować, działać społecznie, być wybieranym na urzędy państwowe. Dlaczego oni się tego boją? Czy chcą dalej przedstawiać osoby homoseksualne jako "obleśne hedonistyczne aspołeczne potwory" którymi można straszyć w dyskusji o równouprawnieniu? Czy kiedyś zmienią swoje poglądy?

Namawiam każdego, aby w sprawie zniesienia kar za homoseksualizm we wszystkich krajach na świecie wyrobił sobie opinię samodzielnie, mając świadomość, że nie mieliśmy wpływu na to jacy się urodziliśmy, i że geje i lesbijki to nasza rodzina, sąsiedzi, koledzy z pracy. Nie bądźmy naiwni, za kilkaset lat (podobnie jak w sprawie skazania za poglądy Galileusza) Kościół Katolicki będzie robił wszystko, aby ukryć prawdę o tym jaki w przeszłości miał stosunek do osób homoseksualnych. Robert Boczek

Skutek - okrutne prześladowania

Kościół katolicki nie popiera rezolucji ONZ, właściwie to nie tyle jej nie popiera, co jest jej otwarcie przeciwny i hierarchowie nie widzą żadnego problemu w tym, że nie godząc się na tego typu projekty antydyskryminacyjne kościół godzi się na - często okrutne - prześladowania. Ale homoseksualny związek dwóch kobiet lub mężczyzn jest zdaniem Watykanu znacznie gorszy, niesie więcej zła, niż praktykowanie kary śmierci.

Jeśli stwierdza się, że "Deklaracja ma charakter polityczny, uczyniłaby z gejów nową kategorię osób chronionych przed dyskryminacją"(abp Celestino Migliore), to dlaczego kościół nie widzi, że w tym momencie staje w jednym szeregu z krajami takimi jak przytoczony w artykule Iran, państwo w którym otwarcie głosi się nienawiść do świata zachodu, neguje Holocaust i zasadność istnienia państwa Izrael (podaje nawet sposoby jego likwidacji).

Czy to tak charakterystyczna dla Kościoła katolickiego hipokryzja, czy po prostu ogrom zacofania - dowodem choćby słowa bp Pieronka na temat tego czego kościół nie był w stanie ogarnąć przez 2000 lat. Krzysztof

  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':