Warszawa da się lubić?

Joanna Blewąska, Łódź (miasto 130 km od stolicy)
27.11.2008 , aktualizacja: 27.11.2008 19:32
A A A Drukuj
Warszawiacy są przekonani, że inne miasta zazdroszczą im szklanych wieżowców i metra

Warszawiacy są przekonani, że inne miasta zazdroszczą im szklanych wieżowców i metra (Fot. Maciej Zienkiewicz / AG)

Warszawiakom humory dopisują: uważają, że mieszkają w ładnym, przyjaznym mieście. Reszta Polski zazdrości im kasy, szkół i... spotykanych na ulicy celebrytów. Krakusi patrzą na stolicę z ironicznym dystansem, a poznaniaków "warszawka" wkurza

Czy Warszawa da się lubić? Za co tak, a za co nie? Czy nasza stolica to miasto-wampir, który wysysa z Polski to, co najlepsze? Jacy są naprawdę warszawiacy? Czekamy na Wasze listy: listydogazety@gazeta.pl



Mieszkańcy stolicy sami bardzo wysoko się oceniają. Widzą siebie jako ludzi przedsiębiorczych i gościnnych. I niemal wszyscy lubią miejsce, w którym mieszkają. Reszta Polski może im wiec tylko zazdrościć.

Najbardziej oczywiście pensji. Ale nie tylko. Każdy warszawiak jest też przekonany, że wszystkie miasta z zazdrością przeglądają się w jego szklanych wieżowcach i lśniących peronach metra. Nic więc dziwnego, że - w oczach warszawiaków - przyjazd na stałe do stolicy to społeczny i zawodowy awans. Opinię tę podziela jednak tylko co trzeci Polak i zaledwie co szósty krakus.

Nic więc dziwnego, że trzy czwarte Polaków uważa, że ci ze stolicy to zarozumialcy. Ale sami warszawiacy też to doskonale wiedzą i przyznają: tak, lubimy zadzierać nosa.

- Warszawiak budzi niechęć, kojarzony jest z rozpychającym się łokciami gburem. Nie lubią go zwłaszcza mieszkańcy innych dużych miast, jak Kraków, Poznań czy Gdańsk - mówi psycholog społeczny prof. Janusz Czapiński.

Co zaskakujące, stereotyp warszawiaka cwaniaka jest najsilniejszy w samej stolicy. Zdecydowana większość jej mieszkańców przyznaje, że warszawiacy "omijają prawo".

Jak Warszawę widzi reszta Polski?

Raczej lubimy naszą stolicę. Większość Polaków jest też z niej dumna!

Sympatia do Warszawy rośnie z wiekiem i jest największa na wsi. Im większa miejscowość i im wyższe wykształcenie - tym mniej ciepłych uczuć wobec stolicy. Nie przepada więc za nią zwłaszcza inteligencja z innych wielkich miast - szczególnie 30- i 40-latkowie.

Stosunek innych metropolii do Warszawy jest różny. O ile na Śląsku, w Trójmieście i Łodzi odsetek osób, które deklarują słabość do stolicy, jest bliski połowy, o tyle we Wrocławiu, Krakowie i Poznaniu nie przekracza 30 proc.

Sądy krakusów na temat stolicy najbardziej różnią się od ogólnopolskich, kiedy pytamy o sprawy ulotne. Gdy większość Polaków mówi, że Warszawa to ładne, prestiżowe miasto, na dodatek z klimatem, większość krakusów kręci głową z niedowierzaniem.

A poznaniacy mają wobec Warszawy jakąś złość w sprawach bardziej zasadniczych i łatwiej mierzalnych. Nie zgadzają się, że stolica jest czysta i że warszawiacy są religijni. Niewielu z nich jest dumnych ze stolicy. I wytykają, że Warszawa więcej pieniędzy zatrzymuje, niż sama wypracowuje (ten sam żal mają jeszcze do stolicy Ślązacy).

A czy Warszawie należy się najwięcej pieniędzy z budżetu centralnego? Warszawiacy są zgodni: - Jasne! - przecież to stolica. O dziwo - większość Polaków jest tego samego zdania - chętnie dołoży się Warszawie do rozbudowy metra czy budowy autostrady. A mniejszość, którą to wkurza, to oczywiście... poznaniacy.

Czego zazdrościmy warszawiakom?

Prawie cała Polska - dobrych szkół i uczelni (tu kompleksów nie ma - tradycyjnie już - Poznań, Wrocław i oczywiście Kraków). Cała Polska bez wyjątków zazdrości wysokich zarobków, a szczególnie mieszkańcy Lublina, Białegostoku i Łodzi.

- Z ostatniej Diagnozy Społecznej wynika, że dochód gospodarstw domowych jest dwa razy wyższy w Warszawie, niż w Łodzi - mówi prof. Czapiński. - Między innymi dużymi miastami nie ma aż takiej dysproporcji, ale różnice też są bardzo duże. Oczywiście, w Warszawie są wyższe koszty życia, ale nawet uwzględniając to, w portfelach zostaje więcej.

- A czego, jak nie zarobków, mają zazdrościć? Przecież nie dostępu do wysokiej kultury, skoro przeciętny Polak bywa w teatrze raz na 250 lat - dodaje dr Piotr Szukalski, socjolog z Uniwersytetu Łódzkiego.

Dostępu do kin i teatrów zazdroszczą warszawiakom - jako nieliczni - mieszkańcy Lublina i Śląska.

Pieniądze i możliwość zdobycia dobrej pracy to magnes przyciągający do stolicy. Przyjeżdżamy tu, choć niemal wszyscy uważają, że np. karierę w biznesie można z powodzeniem zrobić poza stolicą.

Stosunkowo najtrudniej przebić się poza Warszawą w mediach i w polityce. Ponad połowa Polski jest więc zdania, że Warszawa wsysa najlepszych i najzdolniejszych ludzi z całego kraju i to oni zmieniają ją w błyskawicznym tempie.

Nie zmienia się tylko w postrzeganiu stolicy jedno - choć wyrosły w mieście imponujące wieżowce i mosty, które namiętnie filmują twórcy telewizyjnych seriali, symbolem stolicy pozostał Pałac Kultury i Nauki (ponad połowa wskazań). Na drugi - Syrenkę - głosowało zaledwie 13 proc. Polaków.