Osoba przebywająca w hotelu Taj jest już w części hotelu oczyszczonej z terrorystów i uznanej za bezpieczną. W hotelu tym przebywa jeszcze około 40-50 osób. Z kolei w hotelu Oberoi trwa akcja indyjskich komandosów zmierzająca do uwolnienia zakładników.
Polak ukrywający się w hotelu Oberoi w Bombaju, w którym indyjscy komandosi i
policja przeprowadzają operację uwalniania ludzi z rąk terrorystów, żyje i jest bezpieczny - powiedział w czwartek PAP Piotr Opaliński charge d'affaires w Delhi.
"Zgodnie z zaleceniami, w takiej sytuacji w miarę możliwości należy się schować i nie ujawniać zarówno podczas ataku, jak i akcji antyterrorystycznej. Z kontaktu komórkowego z nim wiemy, że jest bezpieczny" - poinformował Opaliński.
Indyjska policja i oddziały komandosów rozpoczęły w czwartek rano operację, której celem ma być uwolnienie ludzi z zaatakowanego przez terrorystów hotelu Oberoi w Bombaju.
Jednocześnie policja uwolniła wszystkich zakładników, przetrzymywanych w drugim zaatakowanym w środę hotelu - Taj Mahal.
W hotelu Oberoi terroryści przetrzymują bliżej nieznaną liczbę zakładników. Władze wykluczyły jakiekolwiek negocjacje z napastnikami.
Opaliński zapewnił, że konsul RP w Bombaju Janusz Byliński, który stoi przed hotelem mówi, iż nie ma strzelaniny, że sytuacja jest opanowana.
"Podobną wypowiedź mamy od rzecznika rządu stanu Maharaśtra" (którego stolicą jest Bombaj) - dodał.
Opaliński przyznał jednocześnie: "Oglądam telewizję indyjską i to nie wygląda na opanowaną sytuację. W tej chwili jest bardzo dużo sił paramilitarnych, bezpieczeństwa i sił antyterrorystycznych na ulicach".
Polski dyplomata potwierdził w rozmowie z PAP, że wśród ofiar ataku na hotele nie ma Polaków. "Jest to naprawdę wielka ulga dla nas, bo jednak zamachy na taką skalę (...) mieliśmy obawy, że coś złego się stało" - mówił Opaliński.
"Dzień wcześniej (we wtorek) w hotelu tym odbywało się przyjęcie z okazji 75-lecia istnienia konsulatu polskiego w Bombaju połączone z 90 rocznicą odzyskania niepodległości przez Polskę. Mieliśmy tam kilkuset gości. Szczęście, że atak nie nastąpił w tym momencie, że nasi goście są bezpieczni" - kontynuował Piotr Opaliński.
Wrocławski biznesmen, ukrywający się w przejętym przez terrorystów hotelu Trident-Oberoi w Bombaju, jest bezpieczny - zapewniają służby dyplomatyczne. Polaka nie ma wśród zakładników, lecz ukrywa się w jednym z pokoi. Kontaktuje się z rodziną i konsulatem przy pomocy sms-ów.
Radio Wrocław jest w kontakcie z żoną wrocławianina. Kobieta powiedziała, że jej mąż miał dziś wrócić do Polski. Był już właściwie spakowany, a przed atakiem informował, że szykuje się do wyjazdu. Na lotnisku we Wrocławiu miał wylądować o godzinie 13.00.
Według informacji Polaka w hotelu nie ma prądu, a terroryści wyłapują gości z hotelu, by skupić ich jako zakładników w jednym miejscu.