Zdaniem Özdemira, który Zielonym szefuje od zeszłej soboty, budowa tarczy szkodzi Europie, która musi mówić jednym głosem także w sprawach bezpieczeństwa. - Polska nie może się z tego wyłamywać i szukać wsparcia
USA. To osłabia naszą integrację - mówił na spotkaniu z zagranicznymi korespondentami w Berlinie.
I zapewniał, że w sporze o tarczę nie stoi po stronie Rosji. - W czasach zimnej wojny protestowaliśmy przeciwko rozmieszczaniu w Europie zarówno amerykańskich, jak i radzieckich rakiet krótkiego zasięgu. Uważamy, że winę za wybuch wojny w Gruzji ponosi zarówno prezydent Saakaszwili, jak i
Rosja - mówił. Jego zdaniem Rosja popełniła błąd, nakładając dwa lata temu embargo na polskie produkty spożywcze.
Özdemir wezwał też polskiego prezydenta do jak najszybszego podpisania traktatu lizbońskiego. - Integracja musi się pogłębiać. Im szybciej to nastąpi, tym szybciej
Ukraina i i
Turcja będą mogły wejść do UE. A Polska, skoro jej na tym zależy, nie powinna opóźniać traktatu - stwierdził.
42-letni Özdemir, syn imigrantów z Turcji, jest pierwszym muzułmaninem i politykiem tureckiego pochodzenia, który został szefem niemieckiej partii. Jego wybór wywołał sporo emocji. Ukazujące się za Odrą tureckie gazety pisały nawet o nim jak o niemieckim Obamie.
- To, że
Niemcy reagują w taki sposób, świadczy, że mamy jeszcze wiele do zrobienia. To, że syn emigrantów robi karierę, powinno być w tym kraju czymś normalnym - mówił.
Özdemir będzie szczególnie zabiegał o to, by dzieci emigrantów miały taki sam dostęp do edukacji jak Niemcy. Dziś większość nie robi matury i nie znajduje pracy.
Bardziej interesujące jest jednak to, w jakim kierunku pójdą Zieloni i czy po przyszłorocznych wyborach jest możliwa koalicja partii z chadekami. Zawarto taką wiosną w Hamburgu. Özdemir nie mówi "nie", ale jako warunek stawia zgodę CDU na zamknięcie elektrowni atomowych. Wątpliwie, by chadecy takie żądanie przełknęli.