- Media donosiły, że pana ugrupowanie przyjęło filozofię miłości. Pierwsze kilka minut wskazywało, że jest pan zdyscyplinowany wobec tej strategii. Ale potem było jak zwykle. Mimo tych trudności z adaptacją do nowej strategii chcemy współpracować z PiS - tak premier Tusk mówił wczoraj w Sejmie do lidera PiS. Wcześniej przez ponad godzinę apelował do opozycji o wsparcie reform, które "dotyczą portfeli Polaków" - obrony przed kryzysem gospodarczym i przyjęcie euro.
Tusk podsumowywał wczoraj w Sejmie rok swojego rządu. Większości posłów PiS na sali wtedy nie było.
Wydawało się, że w Sejmie będzie spokój. Kaczyński nie dał się sprowokować Zbigniewowi Chlebowskiemu, który - gdy tylko szef PiS wszedł na salę sejmową - zaczął mówić, że PiS jest agresywną opozycją, a prezydent kontestuje większość zmian.
- Premier Tusk wygłosił dobre przemówienie. Słuchałem go z pewną radością. Pan Chlebowski dołożył swoje trzy grosze. Jak dziegć do beczki miodu - mówił Kaczyński. Oświadczył, że PiS jest konstruktywną opozycją - bo popiera 81 proc. projektów rządu. - Ale opozycja jest po to, by krytykować, tworzyć mechanizm kontroli. Bez niej nie ma demokracji - dodał.
Tusk prosi o zawieszenie broni - Prosiłbym bardzo liderów klubów i kół parlamentarnych, abyśmy byli razem wszędzie tam, gdzie jest to możliwe. Spróbujmy o polskich pieniądzach, gospodarce rozmawiać na marginesie politycznych sporów - mówił premier. O zawieszenie broni już w sobotę apelował do prezesa PiS i prezydenta.
Tusk mówił, że chce porozumienia w sprawie wejścia Polski do strefy euro. - Proszę tak po ludzku, żebyśmy wspólnie ustalili podstawowe polityczne warunki. Chcemy dyskutować o dacie - zadeklarował. Wcześniej podkreślał, że Polska powinna przyjąć euro 1 stycznia 2012 r. - To dla Polski ma wielkie znaczenie na przyszłe dziesiątki lat. Jeśli chcemy myśleć nie tylko o sobie, ale o przyszłych pokoleniach, o tym, jak im będzie się żyło za 20, 30 lat w Polsce, to nie możemy sobie i opinii publicznej wmawiać, że bycie w strefie euro będzie dla nich trudniejsze, a nie lepsze. To wbrew polskiej racji stanu - przekonywał.
Kaczyński znowu oskarżaAle prezes PiS szybko rozwiał nadzieje Tuska. Oznajmił, że polskie życie publiczne rujnują takie wydarzenia jak w Szczecinie (samorządowcy PO zatrzymani z narkotykami), w Sopocie (prezydent miasta z PO podejrzewany o korupcję) czy "minister, który osobiste sprawy załatwiał w osobliwy sposób" (
Mirosław Drzewiecki). Przywoływał nazwiska polityków, którzy jego zdaniem obrażali PiS i prezydenta (m.in. Władysława Bartoszewskiego). Oskarżył rząd o wojnę z Lechem Kaczyńskim.
Zastrzegł, że część propozycji rządu mu się podoba, np. boiska "orliki". - To ja oddałem pierwsze takie boisko w Białymstoku - powiedział, wywołując salwę śmiechu. A potem krytykował: PO planuje dezintegrację administracji, sprzyja korporacjonizmowi, planuje rozbicie edukacji, nie dba o stocznie, nic nie zyskuje od Rosji. - Portfele Polaków chudną, a na wsi jest bieda - mówił Kaczyński. Zarzucił Tuskowi, że rząd nie zadbał o wystawę Expo we Wrocławiu i lokalizację w Polsce Europejskiego Instytutu Technologicznego. I buduje Muzeum II Wojny Światowej, w którym "zamiast o polskiej martyrologii będzie mowa o krzywdach Niemców". Skrytykował Tuska, że mianując ministrem prof. Władysława Bartoszewskiego, "przyjął z powrotem politykę brzydkiej panny".
Zapowiedział, że PiS nie zgodzi się na wprowadzenie euro w czasie kryzysu. I ruszył do wyjścia. Zatrzymały go okrzyki posłów, że odpowie mu premier. - Kwestia Expo została rozstrzygnięta, nim panu przyśnił się czarny sen, że będę premierem - ripostował Tusk. - Dzień po przyjęciu nominacji dzwoniłem do przywódców z Turcji, Włoch, Węgier, Rumunii - każdy mówił, że takie decyzje zapadają na rok przed głosowaniem. Ale pan - biorąc pod uwagę burzliwe rządy - nie miał czasu się o to postarać - mówił Tusk.
Muzeum II wojny? - To odpowiedź na przekłamania historii II wojny światowej. Nie ma pan prawa mówić o profesorze Bartoszewskim czy dr. Pawle Machcewiczu (autorach koncepcji muzeum), że chcą działać przeciw polskiej pamięci - mówił premier. I skrytykował politykę zagraniczną Kaczyńskich. - Nie jest dobrą polityką obrażanie się na kogoś, oznajmianie, komu nie poda się ręki i gdzie się nie pojedzie - mówił Tusk. Zaapelował do prezesa PiS, by wpłynął na prezydenta Lecha Kaczyńskiego, żeby podpisał traktat lizboński.
Na mównicę wrócił Kaczyński: - Chciałem, żeby Polska była dużym europejskim krajem, pan, żeby była małym. Pan prowadzi politykę, która degraduje nasz kraj!
Obu skrytykował szef
SLD Grzegorz Napieralski. - W 2005 r. byliście PO-PiS-em, a teraz ośmieszacie Polaków - mówił. Przypominał o niespełnionych obietnicach przedwyborczych PO. Zganił rząd za zgodę na tarczę antyrakietową, brak pomysłów na walkę z kryzysem. Zarzucił PO, że wzywa do porozumienia, ale nie jest otwarta na propozycje lewicy. Skrytykował też Tuska m.in. za hipokryzję w sprawie łamania praw człowieka w Chinach. - U nas mówi pan, że nie pojedzie na olimpiadę, a w Chinach, że prawa człowieka to wewnętrzna sprawa Chin. To gra na chwilowe poparcie - mówił. Docenił - za dialog z Rosją i plan wprowadzenia euro.
Tusk: Wychowanie przez "orliki"Podsumowując rok gabinetu PO-
PSL, Tusk zapewnił, że rząd umie korzystać "z dziedzictwa poprzedników". I wymienił przyjętą za czasów PiS obniżkę podatków. - W porównaniu z 2007 r. w kieszeniach Polaków w roku 2009 pozostanie około 35 mld zł więcej - mówił Tusk.
I wyliczał realizowane projekty swojego gabinetu, • uproszczenia dla przedsiębiorców, • likwidacja opłat przy wymianie dowodów osobistych, • likwidacja obowiązku meldunkowego, • zniesienie zezwoleń na budowę, • podwyżki dla nauczycieli, • reforma emerytur pomostowych, • program 50+, który ma zachęcić do pracy osoby starsze, • wydłużenie urlopów macierzyńskich, • wprowadzenie urlopów tacierzyńskich, • przyspieszenie uzawodowienia armii, • budowa gminnych boisk z programu „Orlik”. - Proponujemy dobre wychowanie na podwórku w drużynie piłkarskiej, wśród przyjaciół. To projekt cywilizacyjny - mówił Tusk. - To nie jest tylko kwestia kopania piłki, lecz budowy wspólnoty na poziomie gminy. Dlatego uparliśmy się, aby to nie było tylko boicho klepicho, ale interdyscyplinarne obiekty o najwyższym standardzie.
• Przygotowania do Euro 2012: - Postęp jest bardzo, bardzo wyraźny - ocenił premier. • Walka z przemocą wobec dzieci: - Pedofil, który krzywdzi dzieci, nie będzie już nigdy bezpieczny. Dzieci będą bezpieczne, a nie zwyrodnialcy - dodał. • Autostrady: - Na razie nie ma sukcesów, bo poprzednicy pozostawili po sobie bałagan prawno-organizacyjny. Ale podpisaliśmy umowy na 220 km autostrad i jesteśmy w przededniu podpisania umów na kolejne 270 km - zapewnił premier.
O komercjalizacji szpitali nie wspominał, choć ustawy są już uchwalone. Lada dzień dostanie je prezydent Lech Kaczyński, który zapowiedział już weto.