Piraci dają saudyjskiemu armatorowi, który jest właścicielem supertankowca, 10 dni na zapłacenie okupu. - Nie chce nam się długo gadać - stwierdził jeden z piratów Mohammed Said. - Rozmowy toczą się na pokładzie tankowca i na lądzie. Jak tylko zostanie ustalona wysokość okupu, pieniądze zostaną dostarczone na pokład statku - podkreślił niejaki Farah abd Dżameh przedstawiający się dziennikarzom jako pośrednik w rokowaniach.
Długi na prawie pół kilometra supertankowiec "Sirius Star" wiózł do
USA dwa miliony baryłek ropy wartych ponad 100 mln dol. Został zaatakowany daleko od Zatoki Adeńskiej, głównego obszaru działań piratów i zawrócony ku wybrzeżom Somalii. Rzucił kotwicę w pobliżu niegdyś rybackich miasteczek Eil i Harardhere przejętych ostatnio przez piratów na twierdze i kryjówki. Rozmowy o okupie między piratami i szefami saudyjskiego koncernu naftowego Saudi Aramco zaczęły się już w środę.
Poza przejętym tankowcem, największym statkiem, jaki kiedykolwiek w historii wpadł w ręce piratów, do niewoli dostała się 25-osobowa załoga, w której skład wchodziło też dwóch Polaków - kapitan i oficer techniczny.
Zwykle za uwolnienie statku wraz z załogami piraci biorą po 1-2 mln dol. W tym roku zarobili już na tym ok. 30 mln dol.
Astronomicznego okupu 35 mln dol. piraci domagali się też za uprowadzony pod koniec września w Zatoce Adeńskiej ukraiński statek wiozący do kenijskiej Mombasy ponad 30 czołgów T-72, katiusze, działka przeciwlotnicze, bazooki i amunicję. Targi w sprawie statku z Ukrainy wciąż trwają w lesie między miastami Galkajo i Harardhere. W czwartek jeden z pośredników oświadczył, że piraci obniżyli swoją cenę do 8 mln, ale i tak nie mogą się dogadać z Ukraińcami, którzy gotowi są zapłacić najwyżej 2,5 mln.
W czwartek okup piratom zapłacił natomiast właściciel porwanego przed dwoma miesiącami statku z Hongkongu. Statek wraz z 25-osobową został uwolniony i opuścił już somalijskie wody. W pirackich rękach u wybrzeży Somalii jest prawie 20 statków i 250 marynarzy.
Rządy Arabii Saudyjskiej i Wielkiej Brytanii zapowiedziały wczoraj, że ani myślą paktować z piratami. Ale i im w głowie nawet nie postało, by negocjować z przedstawicielami rządów - okupu żądają od właścicieli statków.
Widoki na odbicie "Sirius Star" z rąk piratów wyglądają marnie. Strzelanina mogłaby narazić zakładników i groziłaby katastrofą ekologiczną.
Saudyjski supertankowiec został porwany, mimo że w Zatoce Adeńskiej od kilku tygodni poluje na piratów cała armada okrętów wojennych z USA, Rosji, NATO i Indii. Udało im się ocalić kilka statków przed pirackim abordażem, a we wtorek po 4-godzinnej regularnej morskiej bitwie indyjska fregata zatopiła piracki okręt. Ale piraci, niewiele sobie robiąc z obecności obcych okrętów, w ostatnich dniach napadli i uprowadzili trzy kolejne statki.
Nawet Amerykanie przyznają, że zbrojnie nie uda się pokonać somalijskich piratów. - Nie pomoże nawet wysłanie tam wszystkich okrętów wojennych świata - stwierdził rzecznik Pentagonu Geoff Morrell.
Na somalijskich wodach nie zapanuje spokój, póki nie zapanuje pokój w Somalii ogarniętej od 1991 r. wojnami i chaosem. Świat próbował już raz pomóc Somalii, ale międzynarodowa misja pokojowa z początku lat 90. zakończyła się wojną obcych dobroczyńców z watażkami ze stolicy kraju Mogadiszu i upokarzającą klęską Zachodu.
Piratów z wybrzeża Somalii udało się poskromić jedynie somalijskim talibom, którzy w czerwcu 2006 r. przejęli władzę w kraju i zaprowadzili w nim pokój oraz surowy porządek. W grudniu 2006 r. talibowie zostali jednak obaleni przez etiopskie wojsko, które za namową Amerykanów najechało Somalię. Wojna w kraju wybuchła na nowo, a piraci wrócili na somalijskie wody.