Uchwała SN odnosi się do sprawy Alicji Gołąb zwolnionej z
PKP cztery lata temu. Kobieta przepracowała w Małopolskim Zakładzie Przewozów Regionalnych 35 lat. Była zastępcą dyrektora biura do spraw ekonomiczno-finansowych i pełniła obowiązki głównej księgowej. Pod koniec listopada 2004 r. ukończyła 55 lat, a kilka dni później otrzymała wypowiedzenie z pracy. W uzasadnieniu napisano, że zwolnienie wynika z faktu, że nabyła prawo do emerytury.
Zdaniem SN kobiety dyskryminuje ustawa o emeryturach różnicująca wiek emerytalny kobiet i mężczyzn. Kobiety w PKP mają prawo do emerytury w wieku 55 lat, a mężczyźni - 60.
- Zwolnienie odbyło się w wyjątkowo upokarzających okolicznościach - opowiada kobieta. - Zostałam poproszona do kadr, gdzie poinformowano mnie, że mam pojechać do zarządu spółki w Warszawie na uroczystość wręczenia zasłużonym pracownikom odznaczeń i nagród. Tam jednak czekało na mnie wypowiedzenia, a nie medal.
Jak mówi, pracodawca skłamał, bo obawiał się, że znając prawdę, "ucieknie na zwolnienia lekarskie". Gołąb wystąpiła do sądu o odszkodowanie za nieuzasadnione zwolnienie. Przegrała w dwóch instancjach. Po czym sprawa kasacyjna trafiła do SN.
- Mam dziś urodziny.
Sąd Najwyższy zrobił mi piękny prezent - cieszyła się wczoraj po ogłoszeniu uchwały.