Miłada Jędrysik: Zrobiliście sensację z przypadku, który mógł być zupełnie błahy - minister z żoną wyrywali sobie komórkę podczas sylwestrowej zabawy, z boku mogło to wyglądać jak przemoc. W USA stróże prawa ostro reagują na taki widok. Andrzej Morozowski: Nas nie interesowało, czy on bił żonę, czy nie. Minister Drzewiecki był wtedy posłem. Oświadczył nieprawdę. Dwukrotnie. Najpierw zeznał, że nie ma majątku i musi mieć adwokata z urzędu, a potem, gdy już mu go przyznano - że nie ma pieniędzy na powrót do Stanów na rozprawę. Człowieka, który ma dwumilionowe oszczędności, raczej stać na ten powrót. Czy uważasz, że to najzupełniej naturalne, że urzędnik państwowy mówi nieprawdę? Kiedy zapytaliśmy go o samo wydarzenie, znów kłamał, że nigdy nie był zatrzymany.
Może myślał, że pytaliście o polską policję? - Jak można nie pamiętać, że się było zatrzymanym? "Przypomniał" sobie, jak pokazaliśmy dokument. Rozumiem, że jesteśmy tak przyzwyczajeni, iż polscy parlamentarzyści poświadczają nieprawdę, że w ogóle nas to nie dziwi. Ale kiedy posłowie
PiS przestawiali fałszywe usprawiedliwienia swej nieobecności w Sejmie, wszyscy szczerze się oburzaliśmy.
Drzewiecki tłumaczy się, że nie zna angielskiego. Był też pod wpływem alkoholu, jak to w sylwestra... - W dokumentach poświadczył, że korzystał z usług tłumacza przysięgłego i zrozumiał wszystko, co zostało powiedziane. Poza tym nie musiał brać adwokata z urzędu - jakby zadzwonił do polskiego konsulatu, to pewnie by mu wysłali sześciu adwokatów.
Może trochę wypił, był w szoku. - Czy poseł za granicą może się upić, dać się zgarnąć przez policję, później poświadczać nieprawdę dwukrotnie? Czyżby to była norma, tak się zachowuje polski poseł? Zgadzam się z tobą, ale ja uważam, że trzeba o tym mówić. Po raz pierwszy słyszę, że politycy kłamcy są czymś dobrym. Czy gdyby na miejscu Drzewieckiego był Gosiewski, też uważalibyście, że nic się nie stało?
Staję w obronie Drzewieckiego - komentarz Dominiki Wielowieyskiej
Drzewiecki bije żonę, a mnie jest wstyd - komentarz Pawła Wrońskiego
Nie sądzę, aby ta sprawa miała większe znaczenie dla funkcjonowania Mirosława Drzewieckiego jako ministra - mówi premier Donald Tusk
Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>