http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kryzys? Jaki kryzys? Z czego nie zrezygnuję

red, bewu
2008-11-17, ostatnia aktualizacja 2008-11-17 12:37

Jak sobie radzi Polak z widmem kryzysu za oknem? Z czego musi zrezygnować, a z czego nie zrezygnuje za nic?

A jak Twoja rodzina i znajomi radzą sobie z kryzysem? Podziel się doświadczeniem: listydogazety@gazeta.pl



Nie zrezygnujemy z kolejnego dziecka



Co będzie, jeśli kryzys nas dopadnie? Dostosujemy się. Mamy wprawę, bo całe wspólne życie musieliśmy liczyć się z każdym groszem. Na pewno nie zrezygnujemy z kolejnego dziecka, edukacji dla wszystkich i wspólnie spędzanych wakacji, choćby pod gruszą, byle razem i poza domem. Aha. I z dużego stołu w nowym mieszkaniu. Żebyśmy wszyscy mogli się przy nim pomieścić i gości usadzić wygodnie. Rodzina Wronów z Częstochowy

To kredyt z nas nie zrezygnuje



- Oszczędności? - Darek się śmieje. - Nie mamy, wydajemy wszystko, co zarabiamy. Półtora roku temu kupiliśmy 30-metrowe, dwupokojowe mieszkanie z 40-metrowym tarasem w nowym budownictwie na gorzowskim osiedlu. Gdy co dzień rano słucham w radiu o kryzysie, to sobie myślę, że może i lepiej by było, gdyby wszystkie banki kompletnie zbankrutowały. Wtedy może nie musielibyśmy spłacać kredytu! Fantazjuję tylko. Gosia Karbownik i Darek Rut z Gorzowa Wielkopolskiego

Nie zrezygnuję z imprez



Z imprez nie zrezygnuję mimo kryzysu. Większość odbieranej co piątek tygodniówki rozpływa mi się w weekend. Lubię się przewłóczyć po knajpach, kupić kilka piw i wpaść do znajomych, wybrać się do kawiarni z miłym dziewczęciem. W kryzysowych sytuacjach pozostaje metoda startowej pięciozłotówki. Wychodzisz, płacisz za pierwszego strzała, a potem zwykle znajduje się ktoś, kto ci stawia. Następnym razem to ty otoczysz opieką duszę w potrzebie. Dariusz Turkiewicz z Poznania

Nie zrezygnuję z fryzjera i dentysty



Kawę zaparzę. Z mlekiem? Właściwie nie mam za dużo czasu na rozmowę. Za trzy dni wyjeżdżam na dwa i pół miesiąca do Stanów Zjednoczonych, a nawet się jeszcze nie spakowałam. Tam, na parapecie, leży moja nowa kolekcja, proszę sobie obejrzeć. Wysyłam ją klientce do Szwajcarii, żeby miała towar przed świętami. W Ameryce poznam moich klientów, będę miała wystawę w Pensylwanii. Dorota Gulbierz z Sopotu

Nie zrezygnuję z internetu



Jak na razie odczułam kryzys tylko raz, we wrześniu. Córka, która pracuje w firmie konsultingowej w Londynie, przez tydzień nie dawała znaku życia. Zamejlowałam do niej. Odpisała: "Mamo, ty nie wiesz, co tutaj się dzieje. W ciągu jednego dnia u nas w firmie zwolnili 20 proc. ludzi". Elżbieta Bartz z Gostynia

Nie zrezygnujemy z niczego!



Tak naprawdę mam mocne przekonanie, że nie będziemy musieli z niczego rezygnować. Na razie - poza tym jednym zleceniem, które się sypnęło - mam roboty full. Londyn jest duży, zawsze komuś będzie ciekło z dachu, bojler pęknie, zawsze ktoś tam - mimo kryzysu - chce mieć lepszą łazienkę czy kuchnię. A ja świetnie znam angielski, mam doświadczenie - no i umiem pracować po 24 godziny na dobę. Serio, bez ściemy: pracowałem kiedyś dla korporacji, to się nauczyłem. Andrzej i Magdalena Gładysz z Londynu

Czekamy na Wasze listy: listydogazety@gazeta.pl

  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów