Operacja
UOP miała wykazać, że ówczesny premier z
SLD Józef Oleksy jest szpiegiem o kryptonimie "Olin", którego "prowadził" Władimir Ałganow. 21 grudnia 1995 r. w niezwykłym wystąpieniu w Sejmie szef MSW Andrzej Milczanowski oskarżył urzędującego premiera o szpiegostwo. Oleksy podał się do dymisji. Ale kilka miesięcy później wojskowa prokuratura umorzyła sprawę - UOP nie zebrał dowodów, by oskarżyć Oleksego o zdradę stanu.
Na możliwy udział Mazura w tej aferze naprowadziła nas rozmowa z prokuratorem Jerzym Mierzewskim ("Gazeta" z 9 października br.).
Mierzewski od 10 lat szuka zleceniodawców zabójstwa b. komendanta głównego policji Marka Papały. Jedynym podejrzanym jest Mazur. Prokuratura w 2007 r. bezskutecznie próbowała uzyskać jego ekstradycję z
USA.
Zapytaliśmy Mierzewskiego, czy Mazur był dobrym znajomym Ałganowa. - Ałganow był przesłuchiwany w charakterze świadka w sprawie jego znajomości z Mazurem. Odmówił składania zeznań, twierdząc, że narazi go to na odpowiedzialność karną - odrzekł prokurator. Szpiega-dyplomatę przesłuchali Rosjanie w ramach pomocy prawnej. Mierzewski nie chce powiedzieć, w jakim celu. - Przesłuchiwaliśmy wszystkich znajomych Mazura - ucina.
Prokurator odmawia też skomentowania informacji, która jest w aktach jego śledztwa. Chodzi o relację świadków, że 28 lipca 1995 r. Mazur na lotnisku w Palma de Mallorca spotkał się z pułkownikiem (dziś generałem) Marianem Zacharskim z UOP. Potem Zacharski i towarzyszący mu kpt. Dariusz I. pojechali prosto do hotelu, gdzie mieszkał Ałganow. Podczas towarzyskiego spotkania nagrywali Rosjanina, usiłując wyciągnąć od niego potwierdzenie, że zwerbował do współpracy Oleksego.
Służby zgodnie zaprzeczająPytając o rolę Mazura w sprawie "Olina", dostaliśmy zgodne zaprzeczenia ludzi specsłużb - zarówno tych, którzy wypowiadali się otwarcie, jak i anonimowo.
Gen. Henryk Jasik (w 1995 r. wiceszef MSW, nieformalnie nadzorujący wywiad UOP): - Mazur nie był w jakikolwiek sposób wykorzystywany do tej sprawy.
Konstanty Miodowicz (poseł PO, w 1995 r. szef kontrwywiadu UOP): - Nic mi na ten temat nie wiadomo, to kolejna nieudana próba szukania motywu Mazura, moim zdaniem to bzdura.
Nasi inni rozmówcy ze służb dementują nawet informacje, że Mazur był wieloletnim tajnym współpracownikiem najpierw
SB, a potem UOP.
Oficer I: - To nie była żadna współpraca. Co najwyżej Mazur sterował nami, a nie my Mazurem.
Oficer II: - Mazur jest w sprawę Papały wrabiany przez prawdziwych zleceniodawców, którzy chcą z niego zrobić kozła ofiarnego. Dopuszczam nawet możliwość, że podstawiono kogoś podobnego, by świadkowie rozpoznali go jako zleceniodawcę zabójstwa.
Przebywający od 1996 r. w Szwajcarii gen. Zacharski zaprzecza szczególnie stanowczo: - To jakaś paranoja. Z nikim się na lotnisku nie spotykaliśmy. Wynajęliśmy tam samochód i pojechaliśmy do Illetas, gdzie miał mieszkać Ałganow.
Pytamy, skąd w takim razie w śledztwie znalazła się relacja o jego spotkaniu z Mazurem.
Zacharski: - Obawiam się, że lewa noga [czyli lewica] zbiera materiały i zaczyna namawiać ludzi, żeby zeznawali kłamstwa.
Każdy, tylko nie MazurAle fakt, że Mazur współpracował ze służbami specjalnymi przed 1989 r. i po nim, potwierdza wiele informacji, które wyciekły w ostatnich latach z akt SB i UOP do mediów i nie zostały zakwestionowane.
Dość szczegółowo przebieg kariery Mazura jako agenta służb opisała "Rzeczpospolita" 15 listopada 2006 r. W czasach PRL (lata 70. i 80.) współpracował z II Departamentem MSW - kontrwywiadem. Informował o polskich i polonijnych środowiskach biznesu. Występował pod pseudonimem "Glad" lub polskim odpowiednikiem "Szczęśliwy". Po 1989 r. Mazur był w grupie agentów, którą od SB przejął UOP.
Ślady jego działalności widać w aferze FOZZ - kontrolowanej przez specsłużby operacji odkupienia długów zagranicznych Polski.
Dokumentalista Sylwester Latkowski (w książce o kulisach śmierci Papały) pisze, że w uzasadnieniu wyroku na winnych afery FOZZ nazwisko Mazura pada 15 razy - jako pośrednika, przez którego firmy przechodziły pieniądze funduszu, nigdy nieodzyskane przez skarb państwa.