Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Ocena 2+ Minister zdrowia Ewie Kopacz dostała się najtrudniejsza działka. Nie ma w niej, niestety, cudownych i prostych recept.
Plus dla Platformy, że miała odwagę wziąć byka za rogi. Minus za brak koncepcji reformy, bo ta kształtuje się dopiero w praniu. PO okazała się w tej materii nieprzygotowana.
Ten brak koncepcji widać, gdy prześledzi się prace nad sztandarowym projektem Platformy o zakładach opieki zdrowotnej. Zgłosili go w styczniu 2008 roku posłowie tej partii. Przekształcanie ZOZ-ów w spółki miało być dobrowolne, szpitale kliniczne miały w 75 proc. pozostać własnością uczelni medycznych, pracownicy mieli dostawać akcje itp. - teraz wszystko wygląda inaczej.
Czy to jest dobry projekt? Pacjenci nadal będą leczeni w ramach składki zdrowotnej, bez wykładania dodatkowo pieniędzy z własnej kieszeni. Szpitale będące spółkami na pewno lepiej będą gospodarowały pieniędzmi z
NFZ, będą też mogły leczyć odpłatnie, np. świadczyć usługi dla zakładów pracy. To da pieniądze na potrzebne remonty czy zakup sprzętu.
Nie podzielam obaw opozycji, że samorząd sprzeda szpital spółkę i pozbędzie się kłopotu, bo to byłoby dla samorządowców samobójcze (to paradoks: PO jest oskarżana o "szalejący liberalizm", choć chce wpompować w zadłużone szpitale blisko 3 mld zł publicznych pieniędzy!). Nie sądzę też, by spółki zamykały niedochodowe oddziały, bo to NFZ - największy płatnik - ma wpływ na to, co się opłaca, a co nie. Zresztą to właśnie dziś dochodzi do dzierżawienia przez prywatne spółki rozmaitych "dochodowych" oddziałów, czyli dzikiej prywatyzacji.
Jednak szanse, że ustawa o przekształceniu ZOZ-ów w spółki wejdzie w życie są niewielkie. Prezydent
Lech Kaczyński zapowiedział już weto, a
SLD nie zamierza pomóc Platformie go odrzucić. Winę za pogrzebanie reformy będzie więc można zrzucić na prezydenta i opozycję, ale i sama PO nawaliła. Pacjenci są pełni obaw wobec spółek, bo rząd nie dotarł do nich - choćby za pomocą reklam, jakie zamówił rząd Buzka w sprawie reformy emerytalnej - z informacją, że niepubliczne nie oznacza dodatkowych kosztów.
Wciąż nie ma koszyka usług gwarantowanych przez państwo w ramach składki zdrowotnej. A to niezbędny krok do wprowadzenia ubezpieczeń zdrowotnych. Śmiem twierdzić, że taki koszyk (o którym mówiło się już 15 lat temu), nigdy nie powstanie, bo żadna partia się na to nie odważy.
Minister Kopacz wiele razy naciskała na zwiększenie puli pieniędzy na zdrowie (podniesienie składki, więcej z budżetu), nigdy jednak nie zaproponowała, by składką objąć więcej osób. Dziś nawet bardzo bogaci rolnicy na zdrowie nie płacą, robi to za nich państwo. PO nie podnosi tego tematu w obawie przed gniewem koalicyjnego
PSL.
Nie liczy się ilość wyprodukowanych i poupychanych w szufladach projektów ustaw, ale to, co udało się wprowadzić w życie i co poprawiło jakość świadczonych usług. Polityka ocenia się za jego skuteczność, a nie za dobre chęci. Stąd ocena za zdrowie jest słaba: 2+ (za odwagę i twardość w znoszeniu ostrej krytyki).