Prosimy ''gęgać'' - listy czytelników do Adama Michnika
TVP 2, godz. 21.40
Po przywitaniu Adama Michnika w studio prowadzący Tomasz Lis puścił archiwalny film nakręcony przez
SB pokazujący zwolnienie Michnika z więzienia po kolejnej odsiadce.
"Słuchajcie Michnik opuszczacie dzisiaj zakład karny. W przypadku naruszenia przez was porządku prawnego, będziecie musieli wrócić do zakładu karnego"- mówi naczelnik więzienia do
Adama Michnika ubranego w więzienny drelich.
Tomasz Lis: - O tę rozmowę starałem się wiele lat, ale człowiek, z którym rozmawiałem publicznie wypowiadał się w ostatnich latach niechętnie, od ponad pięciu lat nie udzielił żadnego, telewizyjnego wywiadu, aż do dziś. Zapraszam, redaktor naczelny "Gazety Wyborczej" Adam Michnik. "Słuchajcie Michnik" - trochę się zmieniło od tych czasów. Adam Michnik: - No trochę się zmieniło, ale jak pan widział panie redaktorze nie posłuchałem tych rad naczelnika więzienia, a co więcej, cały ten film był fałszywką, dlatego że, jak tylko on mi wygłaszał te kwestie, to ja natychmiast oświadczałem, że ja tu bezprawnie siedzę, że złamane prawo, że skandal i w tym momencie psułem całą zabawę. Więc oni później zrobili powtórkę. On mówił, a na moje miejsce był podsadzony inny więzień, mojego wzrostu i kamera go brała z tyłu. Mnie pokazywali dopiero, jak w więziennym ciuchu opuszczam ten lokal.
Lis do telewidzów: - Mogą już teraz państwo odpowiadać na proste pytanie, czy zgadzają się państwo z argumentami Adama Michnika? Pewnie z niektórymi ktoś powie tak, z niektórymi nie, ale z Adamem Michnik to jest tak, że albo się jedni z nim zgadzają całkowicie, albo odrzucają jego racje całkowicie. Michnik: - Gdyby się wszyscy ze mną zgadzali, to by bym albo nudziarzem, albo Panem Bogiem, nie ma innego wyboru.
Lis: - To pierwsze zweryfikujemy. Panie redaktorze, pan bardzo często w ostatnim czasie pisał o dwóch Polskach, o dwóch możliwościach, dwóch wariantach Polski, Polska odwetu, Polska miłosierdzia. Pan dzisiaj widzi raczej Polskę miłosierdzia, czy Polskę odwetu? Michnik:- Ja bym chciał tu może doprecyzować. Mianowicie po zamordowaniu Gabriela Narutowicza pani Maria Dąbrowska napisała w swoim "Dzienniku", że są dwie Polski. I ja się tym inspirowałem w jakiejś mierze. Mianowicie ja uważam, że mord na Narutowiczu jest dość kluczową datą dla rozumienia losów Polski, Polaków, państwa polskiego, narodu polskiego w XX wieku, aż do dzisiaj. W jakiej dziś żyjemy Polsce? Żyjemy w Polsce, gdzie są te dwie Polski. One z sobą współżyją.
A któraś jest silniejsza? - Sądząc po ostatnich wyborach parlamentarnych można przypuścić (nie wdając się w to, kto wygrał), że przegrali zwolennicy radykalnej koncepcji odwetu, jednocześnie radykalnej koncepcji silnego państwa, rozumianego jako centralizacja władzy, jako budowa państwa podejrzliwości i strachu.
Jak pan pisze podejrzliwości i strachu, to te literki nie przez przypadek się w skrót układają, tak? - A wie pan, że nie miałem tej świadomości, dopiero w tej chwili mi pan to uświadomił. Tak, rzeczywiście państwo PiS to jest państwo podejrzliwości i strachu. Ale mnie chodziło naprawdę o podejrzliwość i o strach, i łączyłem to z uderzeniem w instytucje wymiaru sprawiedliwości, z działaniami pana ministra Ziobry, i to zarówno propagandowym, jak i faktycznymi.
Ale czy pan krytykując premiera Kaczyńskiego, tamtą władzę, nie szedł za daleko? Bo nie wahał się pan porównać Jarosława Kaczyńskiego do Putina, choćby jeśli chodzi o fundamenty tego, na czym ta władza miała być zbudowana. - Do Putina? To bułka z masłem i z kawiorem. Ja go porównywałem znacznie ostrzej. Twierdziłem i mówiłem publicznie, że w nim się odwzorowała kultura polityczna bolszewizmu.
Putin to jednak nie jest bolszewizm, to jest wielkorosyjski autorytaryzm i to jest idea odbudowy imperium, idea przeobrażenia polityki w spec-operacje, operacje służb specjalnych. I w tym sensie uważam, że polityka premiera Kaczyńskiego była realizacją polskiej wersji putinizmu. I uważam jeszcze, że to nie jest żadna specyfika polska, tylko w niemal wszystkich krajach postkomunistycznych obserwujemy dzisiaj ten proces. I w tym sensie Polska znów znalazła się na rozdrożu.
Ale to ta polityka putinizmu Jarosława Kaczyńskiego miała polegać na tym, że kiedy premier Kaczyński powziął wiedzę, tak się u nas często ładnie mówi, albo podejrzenie, że pan wicepremier Lepper jest zamieszany w historię korupcyjną, to on sam doprowadza do rozpisania wcześniejszych wyborów, a potem zgodnie ze wszelkimi procedurami oddaje władzę. No gdzie tu jest putinizm? - Nie, no putinizm polega na pewnej filozofii rządzenia. Oczywiście Polska to nie jest Rosja. I to jest zasadnicza różnica między putinizmem w Polsce, a putinizmem w Rosji. Byłem teraz w Moskwie i powiedziałem na konferencji i potem przez
radio "Echo Moskwy", że bandycki geniusz Putina polegał na tym, że on potrafił unicestwić istnienie jakiejkolwiek alternatywy demokratycznej. To się w żadnym innym kraju postkomunistycznym jeszcze nie udało.