http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Niech Ameryka nie pyta, jaki jest pożytek z Europy

PAP
2008-11-03, ostatnia aktualizacja 2008-11-03 19:46

O "zrównoważone partnerstwo" Unii i USA zaapelowali w poniedziałek ministrowie spraw zagranicznych UE zebrani w Marsylii. Francuski szef dyplomacji Bernard Kouchner dodał, że za Oceanem nie powinno już się pytać, jaki jest pożytek z Europy

Bernard Kouchner
Fot. Adam Kozak / AG
Bernard Kouchner
SERWISY
W przededniu amerykańskich wyborów w Marsylii spotkali się szefowie dyplomacji krajów członkowskich Unii Europejskiej, a także koordynator unijnej dyplomacji Javier Solana i unijna komisarz ds. stosunków zewnętrznych Benita Ferrero-Waldner. Celem rozmów było ustalenie wspólnej "mapy drogowej" dotyczącej podjęcia na partnerskich zasadach współpracy UE z nową administracją w Waszyngtonie.

Uczestnicy dyskusji przyjęli sześciostronicowy dokument roboczy, mający być wskazówką dla przyszłego prezydenta USA.

"Wszystkim 27 krajom Unii udało się na tym posiedzeniu umocnić Europę i zwrócić się wspólnie do naszych amerykańskich przyjaciół - przyjaciół, a nie w stronę +amerykańskiego imperializmu+" - podkreślił Kouchner na konferencji prasowej po kilkugodzinnym spotkaniu ministrów. "Jesteśmy (jako Unia Europejska) partnerami amerykańskimi" - dodał.

Zwrócił uwagę na aktywność dyplomacji europejskiej w rozwiązywaniu konfliktu w Gruzji i kryzysu finansowego. Nawiązał też do znanej wypowiedzi sprzed lat amerykańskiego dyplomaty Henry'ego Kissingera, który zapytał wzgardliwie: "Jaki mam wykręcić numer, aby się połączyć z Europą?"

"Europa ma już numer telefonu - to numer państwa przewodniczącego w danej chwili Unii Europejskiej. W tej chwili Francji, a za dwa miesiące - Czech" - powiedział Kouchner.

Ministrowie dyskutowali też m.in. o współpracy między UE a USA w rozwiązywaniu kryzysu finansowego, liczebności i formie dalszej obecności wojsk NATO w Afganistanie, stosunkach Stanów Zjednoczonych i Unii z Rosją, możliwościach zakończenia konfliktu izraelsko-palestyńskiego.

"Rosja jest naszym sąsiadem, to wielki kraj, który bardzo się zmienił. Mówiąc cały czas o prawach człowieka, musimy podjąć dialog z Rosją" - zaznaczył Kouchner.

"Nie chodzi tylko o to, by domagać się czegoś od Stanów Zjednoczonych. Europa powinna zająć swoje miejsce i potwierdzić, że jej udział na Bliskim Wschodzie, w Afganistanie czy Pakistanie jest silny i jasny" - podkreślił z kolei brytyjski minister spraw zagranicznych David Miliband.

Wiele rządów państw UE liczy na to, że jeśli zwycięży demokrata Barack Obama, faworyt w sondażach, nastąpi zbliżenie między USA a dyplomacją europejską. Sam Kouchner już we wrześniu wyraził nadzieję, że Europejczycy nie będą odgrywać więcej, jak za administracji George'a W. Busha, jedynie roli "pomocników" Stanów Zjednoczonych.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Chcesz iść na mecz? Idź do kina

Łatwiej chyba polecieć na Marsa niż dostać się na mecz naszej reprezentacji

Michał Boni U Agnieszki Kublik: Rząd dostał lekcję

- Proszę mi pokazać innego premiera, polskiego czy ze świata, który potrafił w tak trudnej sytuacji powiedzieć 'przepraszam' i zacząć tę trudną debatę

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W piątek z ''Gazetą'':

  • Gazeta Telewizyjna