http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Polskie Chicago wybiera prezydenta USA

Małgorzata Błaszczuk, Magda Nytko-Partyka, Chicago
2008-11-04, ostatnia aktualizacja 2008-11-03 16:49

- Zawsze patrzę na to, czy będzie dla nas praca, czy będzie lepszy byt, czy nasz sklep będzie miał szansę na rozwój. W tych wyborach nie widzę jasnej przyszłości związanej z którymkolwiek z kandydatów - podkreśla Barbara Jakubowska, współwłaścicielka delikatesów Kasia's Deli.

Kontakt ze społeczeństwem jest czołowym punktem kampanii. Obie panie mają doświadczenie w pracy z ludźmi, także w trudnych warunkach. Cindy McCain pracowała z dziećmi specjalnej troski, a Michelle Obama porzuciła pracę w kancelarii prawej na rzecz pracy z osiedlową młodzieżą w Chicago
Fot. Matt Rourke AP
Kontakt ze społeczeństwem jest czołowym punktem kampanii. Obie panie mają...
SERWISY
Tony Wasilewski przyjechał do USA 19 lat temu. Przebył długą imigracyjną drogę, którą rok temu uwieńczyło otrzymanie obywatelstwa. Tej chwili nie doczekała jednak rodzina Tony'ego. Kilka miesięcy wcześniej, po wieloletniej prawnej batalii, jego żona Janina została deportowana do Polski. Zabrała ze sobą ośmioletniego syna Briana, który jest amerykańskim obywatelem.

Dla Tony'ego tegoroczne wybory mają więc podwójne znaczenie - cieszy się, że ma prawo decydować o losach kraju, w którym żyje, ale także o losach swojej rodziny. Jak mówi, oddając swój głos na Baracka Obamę, głosuje też w imieniu swojej żony. Bo ma nadzieję, że kandydat Demokratów przeprowadzi reformę prawa imigracyjnego, dzięki której rodzina Wasilewskich, ale także wiele innych rozdzielonych imigranckich rodzin, znów będzie razem.

Dla Polonii - na ogół rozpolitykowanej, ale mało aktywnej politycznie - będą to rekordowe wybory pod względem frekwencji. Głównie za sprawą młodych ludzi, którzy działają w Young Polish Initiative. Członkowie tej organizacji już od czerwca prowadzili akcję rejestracji wyborców i zachęcali Polonię do oddania głosów 4 listopada.

Polonia zaangażowała się także w inny sposób. Do komisji wyborczej w Chicago zgłosiło się aż 212 mówiących po polsku sędziów elekcyjnych, którzy będą nadzorować przebieg wyborów. Zostali oni zatrudnieni w ośmiu okręgach wyborczych, gdzie tradycyjnie głosuje największa liczba Polaków. Wiele osób skorzystało także z możliwości tzw. wczesnego głosowania.

Przy bazylice św. Jacka w centrum starej polonijnej dzielnicy w Chicago nie czuje się jednak emocji związanych z wyborem nowego gospodarza Białego Domu. Polacy, którzy tu mieszkają, częściej narzekają na zwolnienia, obcięcia godzin pracy i widmo bezrobocia związane z kryzysem na rynkach finansowych.

Podobnie rzecz ma się w innej części miasta, w tzw. starym trójkącie polonijnym. Barbara Jakubowska, współwłaścicielka znanych delikatesów Kasia's Deli prowadzonych w tym samym miejscu przez pokolenia, mówi, że 4 listopada nie obowiązuje dyscyplina partyjna. Wprawdzie seniorka rodu Katarzyna Bober będzie głosowała jak zwykle na kandydata Republikanów, ale reszta rodziny jest podzielona.

- Zawsze patrzę na to, czy będzie dla nas praca, czy będzie lepszy byt, czy nasz sklep będzie miał szansę na rozwój. W tych wyborach nie widzę jasnej przyszłości związanej z którymkolwiek z kandydatów - podkreśla Jakubowska. I dodaje, że jej córka była wcześniej pewna Obamy, ostatnio zmieniła zdanie i zamierza oddać swój głos na McCaina.

Wciąż waha się lekarz Arkadiusz Grochowski: - Początkowo nie miałem wątpliwości, że moim naturalnym kandydatem jest McCain, bo Republikanie zawsze oferowali preferencje dla dobrze zarabiających. Widząc jednak tempo ubożenia klasy średniej, która zawsze była motorem napędowym amerykańskiej gospodarki, coraz wyraźniej uświadamiam sobie, że pośrednio i mnie dotknie jej zubożenie. Dlatego, choć trochę wbrew własnej kieszeni, coraz bardziej skłonny jestem oddać głos na Obamę.

Dla Danuty Łowisz, kierowniczki góralskiego zespołu Holni, sprawa jest jasna: - Niestety, odpadł mój kandydat, którym był Rudolph Giuliani. Wszyscy górale, których znam, będą głosować na McCaina. Obama nie ma zielonego pojęcia o rządzeniu, jest za młody na prezydenta. Parę razy widział Waszyngton i już chciałby się w nim na stałe zagnieździć.

Równie zdecydowanie o swoim kandydacie mówi 22-letni Mikołaj Popławski, absolwent prestiżowego Uniwersytetu Georgetown w Waszyngtonie na co dzień mieszkający w Chicago: - Tylko Obama. Już zresztą oddałem na niego głos we wcześniejszych wyborach. Obecny rząd zrujnował reputację Stanów w świecie, doprowadził do wojen w Iraku i Afganistanie, nie umie sobie poradzić z kryzysem. Czas, by ktoś inny spróbował. Nie jestem pewien, czy Obama to wszystko ogarnie, ale w Białym Domu musi być nowy gospodarz.

Ale są i Polacy bardziej radykalni w prezentowaniu swoich politycznych poglądów. Andrzej Kołopolewski, właściciel niewielkiej firmy zajmującej się instalacją systemów grzewczo-chłodzących, chociaż obywatelem amerykańskim jest od wielu lat, będzie głosował pierwszy raz. Bo w tym roku stawka jest zbyt duża, aby nie pójść do głosowania.

- Będę głosował na pewno na McCaina. Dlaczego? Bo sobie nie wyobrażam, aby prezydentem najpotężniejszego kraju na świecie, jakim jest Ameryka, był czarny - mówi Kołopolewski.

Podobne preferencje w jednym zdaniu zamyka Halina Mikrut, właścicielka sieci salonów kosmetycznych: - Na pewno będę głosować na białego.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':