http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Potwór z Amstetten zamurował matkę

Bart
2008-11-03, ostatnia aktualizacja 2008-11-03 08:02

W tym domu w Amstetten Josef F. na poddaszu zamurował na ponad 20 lat swoją matkę, a potem przez 24 lata przetrzymywał w piwnicach córkę
W tym domu w Amstetten Josef F. na poddaszu zamurował na ponad 20 lat swoją matkę, a potem przez 24 lata przetrzymywał w piwnicach córkę
Fot. Helmut Stamberg AP

Josef Fritzl przyznał się, że oprócz córki i wnuków przez ponad 20 lat więził także swoją matkę.

74-letni dziś Fritzl miał się przyznać do kolejnej zbrodni podczas sesji z biegłym psychiatrą. Według tabloidu Fritzl powiedział, że zamurował żywcem swoją matkę na poddaszu domu w Amstetten pod koniec lat 50. - Zamurowałem wszystkie okna, by już nigdy nie mogła ujrzeć światła dziennego. Nienawidziłem jej i kochałem ją - opowiadał lekarzom. Fritzl w ten sposób chciał zemścić się na matce za swoje dzieciństwo.

Jego rodzice, zadeklarowani naziści, mieli się nad nim znęcać. - Matka mnie kopała, dopóki nie upadłem na podłogę zalany krwią. Czułem się wtedy upokorzony i słaby. Nigdy nie okazała mi miłości. Nie pocałowała ani nie przytuliła, mimo że bardzo się starałem, aby była dla mnie dobra. Wspólnie chodziliśmy tylko do kościoła - opowiadał lekarzom.

Matka Fritzla zmarła dopiero w 1980 r. Wcześniej jej zniknięcia nikt nie zauważył, a Fritzl wmówił sąsiadom, że matka od dawna nie żyje.

O Fritzlu nazywanym potworem z Amstetten świat dowiedział się pod koniec kwietnia. Wówczas policja odkryła, że w specjalnie przebudowanej piwnicy pod swoim domem przez ćwierć wieku więził córkę Elisabeth, którą regularnie gwałcił. Tłumaczył, że w ten sposób chciał chronić ją przed zdegenerowanym społeczeństwem.

Z kazirodczego związku na świat przyszło siedmioro dzieci. Jedno zmarło tuż po porodzie, troje Fritzl wychowywał z żoną, pozostałe więził z córką w piwnicy. Podobnie jak w przypadku matki nikt nie zainteresował się zniknięciem jego córki. Własnej żonie Fritzl wmówił, że Elisabeth od nich uciekła.

Potwór z Amstetten oczekuje na proces. Zarzuca mu się praktykowanie niewolnictwa, wielokrotny gwałt, a do tej listy być może dołączone też zabójstwo jednego z dzieci. Nie wiadomo, czy Fritzl będzie odpowiadał za śmierć matki - sprawa mogła się już przedawnić. Psychiatrzy orzekli, że Fritzl, choć ma zaburzenia osobowości, może być sądzony. Proces ruszy najpewniej na początku przyszłego roku.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':