Były szef Fed przyznał się publicznie do błędów, które mogły się przyczynić do obecnego pandemonium na rynkach kapitałowych. Greenspan mówił też, w ideologii wolnego rynku istnieje błąd, który zmusza go do zrewidowania dotychczasowego sposobu myślenia. "To dlatego byłem zszokowany. Istniały dowody, że to co robiłem przez 40 lat funkcjonuje w zupełnie poprawnie" - tłumaczył kongresmanom.
Tym razem, szef Fed, mimo ponaddwudziestoletniego doświadczenia w potyczkach z kongresmanami został zepchnięty do defensywy. Członkowie komisji przez prawie cztery godziny zadawali mu wciąż to samo pytanie - czy czuje się odpowiedzialny za obecną sytuację. 82-letni dziś Greenspan w niczym nie przypominał szefa banku centralnego sprzed kilku lat, którego kilka wypowiedzianych publiczne słów potrafiło wstrząsać rynkami całego świata. Kongresmani, zwłaszcza z Partii Demokratycznej także nie ułatwiali mu życia, usiłując wyciągnąć z byłego szefa Fed przyznanie się do odpowiedzialności za obecny kryzys. "Zbyt długo w Waszyngtonie uważano, że rynek zawsze wie lepiej - oskarżał przewodniczący komisji Henry Waxman - Rezerwa Federalna miała uprawnienia, aby powstrzymać nieodpowiedzialne praktyki kredytowe, które rozdęły rynek kredytów subprime. Ale długoletni prezes (Fed) Alan Greenspan odrzucał apele o interwencję".
- Ten kryzys zamienił się w coś znacznie większego, niż byłem sobie w stanie wyobrazić - mówił Greenspan podczas kongresowych przesłuchań. Obecne zawirowania na rynkach finansowych Greenspan określił jako "tsunami, które zdarza się raz na sto lat".
Greenspan przyznał, że żałuje nieobjęcia regulacjami pewnych grup instrumentów pochodnych, co wpędziło banki inwestycyjne i komercyjne w gigantyczne straty. "Popełniłem błąd, uważając, że własny interes organizacji, banków w szczególności, będzie traktowany tak, że będą one zdolne do ochrony (interesów) swoich akcjonariuszy i aktywów swoich własnych firm" - mówił Greenspan. Nie krył zaskoczenia, że sami twórcy instrumentów pochodnych nie byli w stanie przewidzieć najgorszego scenariusza.
Greenspan, który przez cały czas pełnienia funkcji szefa banku centralnego opowiadał się jako zwolennik deregulacji, przyznał, że "częściowo się mylił" pozostawiając sektor bankowy bez mechanizmów kontrolnych. Krytycy, w tym wielu ekonomistów, zarzucają mu dziś grzech zaniechania, który doprowadził do powstania, a następnie bolesnego pęknięcia bańki spekulacyjnej na rynku
nieruchomości. Główne zarzuty to utrzymywanie przez zbyt długi okres czasu zbyt wysokich stóp procentowych i brak regulacji rynku pożyczek hipotecznych.