http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sprawa Swietłany Bachminej

Leonid Radzichowski
2008-10-23, ostatnia aktualizacja 2008-10-22 17:56

Felieton z cyklu Z Rosji o Rosji

Jedno z najgłośniejszych dziś w Rosji wydarzeń to sprawa Swietłany Bachminej. Ta 39-letnia kobieta była prawnikiem Jukosu, spółki naftowej Michaiła Chodorkowskiego, którą państwo przejęło, posadziwszy właściciela do więzienia. W żarna wpadła też i Bachmina. Posadzili ją w 2004 r., skazali w 2006 na siedem lat łagru.

Nawet na tle dzikiej sprawy Chodorkowskiego oskarżenia pod adresem Bachminej wyglądają szczególnie dziko. Skazali ją za defraudacje, ale na czyją korzyść miała ona ich dokonać, nie wyjaśnili.

Bachmina ma dwoje dzieci. Młodsze w chwili aresztowania matki miało trzy lata. Tak jak inni aresztowani ludzie Jukosu prawniczka trzymała się mocno, do winy się nie przyznawała. Jej prośby o ułaskawienie sąd oczywiście odrzucił.

Wydawało się, że będzie siedzieć do końca wyroku, jeśli oczywiście nie skażą jej raz jeszcze z jakiegoś innego powodu.

Niespodziewanie sprawa Bachminej zmieniła się w scenariusz niezłego filmu sensacyjnego, który być może kiedyś powstanie.

Po pierwsze, siedząc w łagrze, Bachmina zaszła w ciążę (więźniowie mają prawo do długich widzeń z bliskimi) i w grudniu będzie rodzić.

Po drugie, jej koleżanka szkolna zamieściła w internecie list otwarty do prezydenta Dmitrija Miedwiediewa: "Prosimy, niech zdarzy się cud! Niech Pan wypuści Swietłanę do domu!". A prezydent ma prawo łaski, wystarczy jedno słowo z Kremla, by więzień znalazł się na wolności.

Po trzecie, Jelena Bonner, wdowa po Andrieju Sacharowie, z USA zwróciła się z takim samym listem do Miedwiediewa i premiera Władimira Putina.

Po czwarte, w rosyjskim internecie zaczęło się zbieranie podpisów pod prośbą o ułaskawienie. Przez pierwsze dziesięć dni nazbierało się ich już około 50 tys.

Władza znalazła się w przykrym położeniu. Trudno znaleźć powód, dla którego należałoby trzymać w łagrze ciężarną kobietę, która odsiedziała już połowę wyroku. Ale i wypuścić więźnia pod presją opinii publicznej to rzecz niebywała dla władzy w Rosji - czy to carskiej, czy radzieckiej, czy dzisiejszej.

Wyjście, jak się wydaje, udało się znaleźć. Bachmina w końcu przyznała się do winy i sama zwróciła się do Miedwiediewa z prośbą o ułaskawienie. Tym razem, jak sądzę, jej prośba zostanie spełniona.

I kto będzie uważał się za wygranego? Władza czy ludzie, którzy wstawili się za Bachminą?

Oczywiście władza - jak to zawsze u nas.

Autor jest znanym publicystą rosyjskim, publikuje swoje komentarze i w rządowej „Rossijskiej Gaziecie”, i w portalach opozycyjnych.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':