Za Odrą biednych przybywa od dwudziestu lat. Jeszcze w połowie lat 80. tylko 6 proc. mieszkańców Niemiec żyło za mniej niż połowę średniego wynagrodzenia, czyli w biedzie. Dziś OECD, klub najbardziej rozwiniętych państw świata, szacuje liczbę biednych na 10,5-11 proc. Z opublikowanego wczoraj raportu wynika też, że w Niemczech mocno wzrosła bieda wśród dzieci. W ubóstwie żyje dziś co szóste dziecko, podczas gdy dziesięć lat temu co dziewiąte (w Polsce obecnie co piąte). To najbardziej drastyczna zmiana pośród członków klubu.
W Niemczech też najszybciej rośnie przepaść między biednymi a bogatymi.
Michael Förster, jeden z autorów raportu, uspokaja, że pod względem biedy i nierówności socjalnych
Niemcy tylko lekko wykraczają poza średnią OECD. Ale jeszcze 10 lat Niemcy dobijali ledwie do ćwierci średniej wartości.
Najnowsze dane dają też dużo do myślenia, bo w końcu Niemcy mają jedną z największych gospodarek świata i są jednym z głównych globalnych eksporterów.
Eksperci OECD wyliczają przyczyny: Niemcy ciągle nie poradziły sobie z bezrobociem, które w 2004 dobijało do 10 proc. a bez pracy było 5 mln ludzi. Po śmiałych reformach socjalnych bezrobocie w ostatnich wprawdzie zmalało do 8 proc., ale tysiące Niemców pracuje za stawki, które ledwo pozwalają na przeżycie. Dwa lata temu prawie 2 mln ludzi pracowało za mniej niż 5 euro za godzinę. Poza kilkoma branżami nie wprowadzono natomiast płacy minimalnej.
Po drugie w Niemczech żyje najwięcej samotnych matek i ojców w całej OECD - w sumie ok. 2,6 mln osób. To właśnie oni i ich dzieci najczęściej klepią biedę. W innych badaniach OECD wykazała, że dzieci ubogich rodziców maja niewielkie szanse na wyrwanie się z biedy. Rodzice nie są w stanie zapewnić im dobrego wykształcenia i dzieci później zasilają szeregi bezrobotnych. Pomaga w tym system szkolny, który już w wieku 11 lat segreguje dzieci na zdolne i mniej zdolne.
Dane OECD potwierdzają to, o czym mówią eksperci, a nawet sam rząd. Problem w tym, że Niemcy nie potrafią dogadać się, jak zwalczać biedę i nierówności społeczne. Pomysły socjaldemokratów, by wprowadzić płacę minimalną, blokują związani z wielkim przemysłem politycy chadecji.
Hasła rządowej pomocy dla samotnych matek, budowy nowych żłobków i przedszkoli irytują z kolei tych polityków, którzy chcą ciąć wydatki. Można też przypuszczać, że w dobie światowego kryzysu finansowego bezrobocie w Niemczech wzrośnie i biednych przybędzie.