http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Waży się przyszłość polskich szpitali

Elżbieta Cichocka
2008-10-15, ostatnia aktualizacja 2008-10-15 01:14

Chory polski system zdrowia ma naprawić pakiet ustaw, który wczoraj w Sejmie omawiali posłowie. Opozycja wróży, że zamiast poprawy będzie piekło.

Debata w sejmie na temat służby zdrowia
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Debata w sejmie na temat służby zdrowia

Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Gra toczy się o przyszłość polskich szpitali. Koalicja PO-PSL proponuje, by obowiązkowo przekształcić je w spółki, czyli skomercjalizować. Nowo utworzona spółka ma dostać majątek szpitala - teren, budynki i sprzęt. Samorząd, który teraz jest właścicielem terenu i budynków, otrzymałby w zamian udziały w spółce. Proces przekształceń ma trwać dwa lata. Jako właściciel udziałów samorząd mógłby z nimi zrobić, co zechce - zostawić sobie na zawsze, sprzedać część albo całość. Z tym że sprzedaż całości albo udziału większościowego byłaby już prywatyzacją. PiS od kilku miesięcy używa prywatyzacji jako straszaka. Prezydent zapowiedział weto do ustawy, a kilka dni temu referendum. Polacy mieliby się wypowiedzieć, czy chcą prywatyzacji. Rząd odpowiada, że nie chce prywatyzacji, tylko komercjalizacji i ufa samorządom, że te nie będą sprzedawać szpitali.

Do referendum zapewne nie dojdzie, bo decyduje o tym Senat, w którym PiS nie ma większości. Możemy więc spodziewać się następującego scenariusza - w piątek w głosowaniu Sejm przyjmuje ustawę, Senat ją zatwierdza, prezydent wetuje i co dalej? Będzie to zależało od tego, czy lewica zgodzi się poprzeć koalicję rządzącą i odrzuci weto prezydenta. Jeśli tak, za dwa lata nastąpią w systemie zdrowia radykalne zmiany.

Opozycja twierdzi, że na gorsze, koalicja - że na lepsze. Kto ma rację?

Polskie szpitale są niedofinansowane, co widać gołym okiem. Brakuje pieniędzy na nowy sprzęt, remonty i modernizację, chorzy leżą w wieloosobowych salach, nie są wdrażane nowe technologie leczenia i najnowsze leki. Obcy kapitał mógłby przyspieszyć lifting szpitali, ale włożone pieniądze musiałyby mu się zwrócić.

- Informacje o rosnącym zadłużeniu szpitali są przerażające. Szpital jest przedsiębiorstwem. Przekształcenia szpitali w spółki pozwolą na prowadzenie przedsiębiorstwa na zasadach rynkowych - przekonywał poseł Aleksander Sopliński z PSL.

- Komercjalizacja oznacza, że zakład opieki zdrowotnej traci misję i pracuje dla zysku. Literatura amerykańska pokazuje, że niektórym pacjentom grozi to niedoleczeniem, bo dalsze leczenie się nie opłaca, albo nadleczeniem, bo coś innego bardzo się opłaca. Nie widzę w tym projekcie nic dobrego dla pacjenta, wręcz przeciwnie - przekonywał prof. Zbigniew Religa. - Państwo przestaje być odpowiedzialne za zdrowie obywateli.

Temperament minister Ewy Kopacz kazał jej natychmiast ripostować. - Jeśli chcecie udowodnić, że publiczna służba zdrowia jest dobra, to zapytajmy pacjentów w jakiejkolwiek przychodni. Nie trzeba wydawać 90 mln zł na referendum - mówiła.

Minister Kopacz zamówiła u ekspertów raport na temat bolączek polskiej służby zdrowia. Powstał pod koniec sierpnia, ale do tej pory resort go nie opublikował. Wnioski ekspertów daleko odbiegają od planów reformatorskich minister Kopacz. Eksperci uważają, że powszechna komercjalizacja nie pomoże na długi. Nastąpiła bowiem koncentracja zadłużenia w największych polskich szpitalach - wielospecjalistycznych i klinicznych. Powodów zadłużania tych szpitali jest wiele, m.in. wadliwy system płacenia za usługi przez NFZ. Eksperci przypominają, że Polska ma najniższe w Europie nakłady na opiekę zdrowotną.

Minister Kopacz zwróciła się do posłów: - W tym roku było w systemie 8 mld zł więcej. To ile jeszcze trzeba włożyć, żeby odczuć poprawę?

I komu tu wierzyć? Ekspertom czy minister? Pewne jest, że szpitale działające w formie spółek nie będą się mogły zadłużać w sposób niekontrolowany. Każde zagrożenie dla finansowego bytu szpitala musi być wcześniej zgłoszone i wdrożony plan naprawczy. Kiedy nie można zwiększyć dochodów, bo NFZ wydaje tyle pieniędzy, ile ma, trzeba zmniejszyć koszty. A koszty najłatwiej ograniczyć, pogarszając jakość usług albo wybierając sobie tylko opłacalnych pacjentów.

Poseł Marek Balicki (Nowa Lewica) uważa, że jeśli dojdzie do uchwalenia tej ustawy i obalenia weta prezydenta, za dwa lata nastąpi piekło. Ale będzie to już po wyborach prezydenckich.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':