Nieprawda, że wszyscy Szwedzi chodzą na urlopy tacierzyńskie. Większość siedzi z dziećmi zaledwie przez dwa miesiące. A prawdziwy tacierzyński liczy się dopiero od trzech w górę.
Nieprawda, że wszyscy pracodawcy są tymi urlopami zachwyceni. Szef Pellego Lerina, właściciel czteroosobowej firmy, na wieść, że Pellego nie będzie w pracy przez 11 miesięcy, zacisnął zęby i rzucił sucho: OK.
Nie jest prawdą, że Szwedzi siedzą z dziećmi w domu, bo to im się bardziej opłaca. Szwedki ciągle zarabiają mniej od Szwedów. Gdy Jonas Skogsberg zajmuje się córką Amandą, rodzina finansowo traci.
Nie jest też prawdą, że wszystkim Szwedom się na urlopach tacierzyńskich podoba. U Pellego w firmie był człowiek, który przesiedział z dzieckiem sześć miesięcy, a potem stwierdził, że z dwojga złego woli chodzić do roboty. Ale to był w ogóle dziwny typ. Cztery godziny po urodzeniu swojej córki poszedł z psem na zawody.
Nils Nordgren też zna faceta, który kiedyś powiedział w towarzystwie, że mężczyzna z wózkiem niemowlęcym wygląda niepoważnie. Ale, po pierwsze, ten facet ma 60 lat, a po drugie, Nils nie jest pewien, czy się nie wygłupiał.
Pelle grilluje
- Najważniejsze to zmienić pierwszą pieluchę - mówi Pelle. - Na szkoleniach radzą, żeby przez pierwsze dziesięć dni, gdy rodzice są z dzieckiem oboje, przewijał tylko ojciec. Wróciłem do pracy, Christina została sama z małą i dzwoni przerażona: "Pelle, ratunku, kupa!". Tak stajesz się ekspertem. Reszta już leci sama.
Swój właśnie zakończony urlop wspomina wesoło: - W środy skrzykiwaliśmy się z chłopakami na grilla. Zbiórka pod supermarketem, zakupy - mięsko, lekkie piwko. Znali już nas i zawsze dawali nam banany dla dzieciaków za darmo. Była nas silna ekipa - dziesięciu chłopa. Na co dzień umawialiśmy się na wspólne wypady do muzeum czy na basen.
Pelle jest szklarzem, Christina doktorem medycyny. Mają dwie córki.
Nils Nordgren do towarzystwa ma tylko brata, który tak jak on jest na urlopie z dwuletnią córką. Na placu zabaw omawiają najczęściej sprawy organizacyjne związane z koncertami ich kapeli punkowej, gdzie Nils gra na gitarze solowej i wrzeszczy. Artystyczne pseudo Nilsa to "As Furii". Na próby umawiają się wieczorami, gdy żony wracają do domu.
Nils jest fotoedytorem w magazynie nowinek technicznych. Zaczął właśnie swój drugi tacierzyński, który będzie trwał osiem miesięcy. Laura - jego żona - nie pracuje. Od trzech lat jest na zasiłku dla bezrobotnych. Ostatnio postanowiła śmielej się za czymś rozejrzeć. Wychodzi co rano na spotkania w sprawie posady recepcjonistki lub sekretarki.
- To jest mój dziadek, który nigdy nie zmienił swoim dzieciom pieluszki - Jonas Skogsberg zdejmuje z pianina czarno-białą fotografię starszego pana z małym Jonaskiem. - Pierwszy raz w życiu zmienił pieluszkę mnie! Był z tego bardzo dumny.
Stina, żona Jonasa, jest fizykoterapeutką. On pracuje w rządowej Agencji Dziedzictwa Narodowego. Ich córeczka niedługo skończy dwa lata.
Jonas, Pelle i Nils mieszkają w Sztokholmie. Mają po trzydzieści parę lat.
Hasło brzmi: Pół na pół
I znów Szwecja okazała się krajem, w którym matkom i ich dzieciom żyje się najlepiej. Taki ranking przeprowadza co roku amerykańska organizacja Save the Children. Polska - wśród 140 rozpatrywanych państw - zajęła miejsce 32.
W Szwecji od dawna nie mówi się urlop macierzyński, tylko rodzicielski. Trwa 480 dni, a otrzymuje się na nim do 80 procent normalnego wynagrodzenia. 360 dni jest teoretycznie do równego podziału pomiędzy rodzicami. To znaczy jeśli np. matka chce wziąć z niego więcej niż połowę, to ojciec musi się zrzec swojego przydziału na piśmie. Poza tym są jeszcze dwa miesiące, które może wziąć tylko matka, i dwa miesiące zarezerwowane wyłącznie dla ojca. Jeśli np. mężczyzna ich nie wykorzysta, to przepadają.
480 dni rodzicielskiego można brać w dowolnych kawałkach do ukończenia przez dziecko ośmiu lat. Oprócz tego jest pula bezpłatnych dni urlopu wychowawczego, który można brać do 18. miesiąca po porodzie i na przykład kompilować z dniami płatnymi.
No i jeszcze dziesięć płatnych dni dla ojca tuż po urodzeniu dziecka.
Szwedzcy politycy już dawno obliczyli, że w dobie niezagrożonej ekonomicznej prosperity obywatele - bardziej niż na pracy - powinni skupić się na ratowaniu przyrostu naturalnego, który od lat 30. XX wieku konsekwentnie spada.
Źródło: Duży Format