Abolicja to zgodnie z definicjami słownikowymi: "jednorazowe uchylenie karalności dokonanego czynu zabronionego poprzez wydanie aktu prawnego zakazującego wszczęcia postępowania karnego w przedmiocie tego czynu lub nakazującego jego umorzenie" lub nieco prościej: "akt prawny nakazujący umorzenie lub niewszczynanie postępowania karnego". Po ludzku - chodzi tu po prostu o odpuszczenie grzechu - w tym przypadku zaległego podatku.
Zgodnie z intencjami twórców ustawy abolicyjnej z Ministerstwa Finansów ma ona zlikwidować niekorzystne z punktu widzenia polskich podatników skutki umów o unikaniu podwójnego opodatkowania, które przed laty Polska zawarła z niektórymi krajami. Pracujący tam Polacy, choć płacą podatki za granicą, po powrocie do kraju muszą też zapłacić "haracz" naszemu fiskusowi. Po przeliczeniu na złotówki z reguły są to pokaźne sumy. To dlatego część pracujących za granicą latami ukrywa zagraniczne dochody przed polskim fiskusem. Inni z tego powodu nie wracają do kraju. Czy abolicja podatkowa zachęci ich do powrotu? Na to liczy rząd.
Co daje abolicja Dzięki niej zaległości podatkowe od zagranicznych dochodów z poprzednich lat (i odsetki) zostaną na wniosek podatnika umorzone. Uwaga! Osoby, które zapłaciły podatek, dostaną zwrot. Będzie też ulga, która pozwoli nie płacić w Polsce podatku od zagranicznych dochodów do czasu zmiany niekorzystnych umów. To ogólne zasady abolicji. A jak to wygląda w szczegółach?
Dwie metody podatkowe - dobra i zła Zgodnie z nadrzędną międzynarodową zasadą podatkową każdy podatnik rozlicza się z fiskusem tam, gdzie mieszka. Także wtedy, gdy czasowo przebywa za granicą, tam pracuje i zarabia. Dlatego, nawet jeśli nasz rodak pracuje i płaci podatki za granicą, to jego finanse interesują także polskiego fiskusa. Pół biedy, jeśli znalazł pracę w kraju, z którym łączy (bądź łączyła) Polskę dwustronna umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania (dochód zostanie opodatkowany wedle tzw. metody wyłączenia z progresją). Wtedy jego zagraniczny dochód jest wyłączany spod opodatkowania w Polsce. A to oznacza, że jeśli w danym roku nasz rodak nic nie zarobił w kraju, to ma spokój z polskim fiskusem.
Ba, nawet jeśli jednak coś w Polsce zarobił, to i tak nie jest najgorzej. Po zakończeniu roku płaci tu podatek jedynie od polskiego dochodu. Ale uwaga! Stopę procentową podatku wylicza się na podstawie zsumowanych dochodów - polskiego i zagranicznego.
Taka (dobra) metoda obliczania podatku w Polsce obejmuje przychody uzyskane przez naszych rodaków m.in.: w Albanii, Chinach, Chorwacji, na Cyprze, w Czechach, Estonii, we Francji, w Grecji, Hiszpanii, Indonezji, Irlandii, Japonii, Kanadzie, Kuwejcie, na Litwie, Łotwie, w Niemczech, Portugalii, RPA, Rumunii, na Słowacji, w Słowenii, Tunezji, Turcji, na Ukrainie i we Włoszech. Tu abolicja nie jest potrzebna, bo nasz fiskus nie pobiera i nie pobierał podatków od zarobionych tam pieniędzy.
Niestety, jest też inna (wspomniana już na wstępie) metoda opodatkowywania w Polsce zagranicznych dochodów naszych rodaków. To - z ich punktu widzenia - bardzo zła metoda. Fachowo nazywana jest odliczeniem proporcjonalnym. Tu zagraniczny dochód opodatkowywany jest w Polsce, po przeliczeniu na złote, wedle naszych stawek podatkowych (od polskiego podatku odlicza się przy tym podatek zapłacony za granicą). I właśnie polskie podatki, które powinny być wyliczane wedle metody odliczenia proporcjonalnego, a nie zostały wyliczone - i co ważniejsze: zapłacone - obejmuje abolicja. Ciągle obowiązuje bardzo wiele umów o unikaniu podwójnego opodatkowania, w których Polska zgodziła się na stosowanie takiej metody wyliczania podatku.
Kraje z abolicją Podatek obliczany metodą proporcjonalnego odliczenia obejmuje więc pieniądze zarobione przez Polaków w: Armenii (od 1 stycznia 2006 r.), Australii, Austrii (od 1 stycznia 2006 r.), Belgii (od 1 stycznia 2005 r.),
Chile (od 1 stycznia 2004 r.), Danii, Egipcie, Finlandii, Gruzji (od
1 stycznia 2007 r.), Holandii (od
1 stycznia 2004 r.), Iranie (od 1 stycznia 2007 r.), Islandii, Kazachstanie, Kirgistanie (od 1 stycznia 2005 r.), Korei Południowej, Macedonii, Malezji, Mołdowie, Rosji, Stanach Zjednoczonych, Syrii (od 1 stycznia 2004 r.), Szwecji (do 1 stycznia 2006 r.), Tadżykistanie (od 1 stycznia 2005 r.), Uzbekistanie i Wielkiej Brytanii (do
1 stycznia 2007 r.).
Raje podatkowe - bez abolicji Ustawa abolicyjna nie ma natomiast zastosowania do przychodów z pracy uzyskiwanych w krajach oraz terytoriach stosujących szkodliwą konkurencję podatkową (tzw. raje podatkowe), są to m.in.: Księstwo Andory, Antigua, Aruba, Wspólnota Bahamów, Królestwo Bahrajnu, Barbados, Belize, Bermudy, Brytyjskie Wyspy Dziewicze, Wyspy Cooka, Gibraltar, Grenada, Hongkong, Jersey, Kajmany, Księstwo Liechtensteinu, Republika Malediwów, Wyspa Man, Republika Wysp Marshalla, Republika Mauritiusu, Księstwo Monako, Montserrat, Republika Panamy czy Republika Seszeli.
Dla kogo umorzenie podatków Abolicja obejmuje podatki zaległe za lata 2002-07. Wcześniejsze zobowiązania podatkowe wobec polskiego fiskusa już się przedawniły. Jeśli więc ktoś nie zapłacił naszemu fiskusowi podatku od pieniędzy, które zarobił w Wielkiej Brytanii, powiedzmy w 2001 r., może spać spokojnie. Już nic mu nie grozi. Może mieć jedynie wyrzuty sumienia.
Z naszych nieoficjalnych informacji (oficjalne dane resort finansów ma przedstawić na początku listopada) wynika, że zainteresowanie abolicją jest na razie niewielkie. A już tą za 2002 r. - wręcz śladowe. W internecie można nawet znaleźć opinie podatników, że abolicja za 2002 r. nie ma sensu, bo za trzy miesiące zaległe zobowiązania podatkowe za ten rok i tak się przedawnią, więc po co się w ogóle ujawniać, po co składać jakieś zaległe formularze, narażać się na prześwietlanie... Hm, trudno z tym dyskutować. Abolicja to szansa dla tych, którzy chcą uporządkować swoje sprawy podatkowe. Wygląda jednak na to, że z abolicji za 2002 r. skorzystają przede wszystkim ci, którzy mają do uregulowania także zaległości z kolejnych lat. I ci, którzy zapłacili podatek, a teraz będą chcieli go odzyskać.