http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Milinkiewicz: Zerwanie z Łukaszenką to pchnięcie nas w stronę Moskwy

Andrzej Poczobut, Grodno
2008-09-30, ostatnia aktualizacja 2008-09-29 19:15

Miałem jednak nadzieję, że władza zgodzi się na kilku opozycjonistów w parlamencie, że wybierze kilka osób i faktycznie mianuje je deputowanymi. Jednak nawet do tego nie doszło

Aleksander Milinkiewicz
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Aleksander Milinkiewicz
Andrzej Poczobut: Czy spodziewał się pan, że nikt z opozycji nie wejdzie do parlamentu?

Aleksander Milinkiewicz*: Kiedy nie włączono przedstawicieli opozycji do lokalnych komisji wyborczych liczących głosy, wiedziałem, że wybory nie będą uczciwie, a ich wyniki na pewno zostaną sfałszowane. Miałem jednak nadzieję, że władza zgodzi się na kilku opozycjonistów w parlamencie, że wybierze kilka osób i faktycznie mianuje je deputowanymi. Jednak nawet do tego nie doszło.

Dlaczego Łukaszenka tak się zachował? Przecież zależy mu na stosunkach z Zachodem...

- Okazało się, że władza boi się nawet kilku opozycjonistów w parlamencie.

OBWE nie uznało wyborów do parlamentu za demokratyczne. Jak pan to ocenia?

- To słuszna i moralna decyzja. Wiedziałem, że OBWE bardzo chce znaleźć coś dobrego w tych wyborach, że będzie chciała zobaczyć pozytywne kroki władz. Owszem, były i pozytywne kroki - zarejestrowano więcej opozycyjnych kandydatów, zezwalano na pikiety. Jednak wszystko to zostało przekreślone w komisjach podczas liczenia głosów. Obserwatorzy nie mogli tego kontrolować, co umożliwiło fałszowanie wyników. Dlatego rozumiem i popieram decyzje OBWE.

UE prowadziła rozmowy z Łukaszenką w sprawie wprowadzenia do parlamentu przedstawicieli opozycji, jednak natknęła się na ścianę. Łukaszenka nie spełnił danej obietnicy. Nie zważając na to, apeluje o prowadzenie dialogu z reżimem. Dlaczego?

- Proponuje rozpatrywanie tego jako procesu. UE wypracowała 12 warunków, które spełniając, Białoruś może liczyć na polepszenie swych stosunków z Zachodem. Wybory to tylko jeden z punktów. Trzeba pamiętać o tym, że Łukaszenka też zrobił kilka kroków w stronę Zachodu. Zwolnił więźniów politycznych i dziś w białoruskich więzieniach nie ma więźniów politycznych. Łukaszenka wciąż zwleka z uznaniem niepodległości Osetii Południowej i Abchazji. Niewątpliwie jest to sygnał skierowany do Europy. Oczywiście powinien był jeszcze dopuścić do normalnych wyborów, ale, niestety, tego nie zrobił. Nie warto jednak zrywać dialogu. To popchnęłoby Białoruś w stronę całkowitego uzależnienia od Rosji. Dlatego jestem nadal zwolennikiem prowadzenia dialogu z władzami.

Aleksander Milinkiewicz jest jednym z przywódców opozycji białoruskiej, w roku 2006 był konkurentem Łukaszenki w wyborach prezydenckich.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':