Idea obniżania wieku rozpoczęcia edukacji jest słuszna, ale metoda jej wprowadzania: my, ministerstwo, nakazujemy, a reszta jakoś sama się zrobi - z gruntu niedobra. Jak można tak podchodzić do poważnego problemu - przecież dotyczy to malutkich dzieci! To tak, jakby przykazano rozegrać mistrzostwa w piłce nożnej na ciągle jeszcze istniejącym Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie - stadion jest, pomysł jest, no to w czym problem?
Wyrównywanie szans do poziomów europejskich - hasło przewodnie
MEN - nijak się ma do naszej polskiej praktyki, służy do mydlenia oczu. Bo w krajach europejskich posyła się małe dzieci do szkoły, i to nawet 4-letnie, ale tam proces przygotowania do szkoły (nasza zerówka) trwa kilka lat, dzieci mają zapewnione osobne wejście do szkoły, place zabaw, sale zabaw, materiały edukacyjne i uwzględnia się wiek oraz różnice rozwojowe między dziećmi (np. dzieci urodzone do sierpnia włącznie posyła się w danym roku do szkoły, a te urodzone od września idą z następnym rocznikiem).
6 lat i do szkoły? Czy chcesz, aby twoje sześcioletnie dziecko poszło już do szkoły, tak jak planuje MEN? Czy szkoły w twoim mieście zdołają się na to przygotować? Czekamy na listy: listydogazety@gazeta.pl
>