http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wałęsa dokładnie jak Bonaparte - relacja z urodzin

PAP, hp
2008-09-29, ostatnia aktualizacja 2008-09-29 16:19

Lech Wałęsa na Zamku Królewskim podczas uroczystości z okazji rocznicy przyznania Nagrody Nobla
Lech Wałęsa na Zamku Królewskim podczas uroczystości z okazji rocznicy przyznania Nagrody Nobla
Fot. Sławomir Kamiński / AG

- W oczach wszystkich uczciwych ludzi świata Lech Wałęsa jest człowiekiem pokoju i sprawiedliwości - powiedział prof. Norman Davies podczas uroczystych obchodów 25. rocznicy przyznania Nobla Wałęsie na Zamku Królewskim w Warszawie. W spotkaniu z byłym prezydentem wzięli udział przedstawiciele świata kultury, nauki i polityki.

Urodziny Lecha Wałęsy na Zamku Królewskim w Warszawie w 2008 roku.
Urodziny Lecha Wałęsy na Zamku Królewskim w Warszawie Fot. Sławomir Kamiński / AG
Urodziny Lecha Wałęsy na Zamku Królewskim w Warszawie w 2008 roku.

Fot. Sławomir Kamiński / AG
Wałęsa zapewnił, że nie ma pretensji do tych osób, które go "kopią", tylko do siebie, że nie potrafi "nie dać się kopnąć". B. prezydent ocenił, że Europa powinna być budowana na wartościach. "Mamy sytuację podobną, jak miał Mojżesz, kiedy wyrwał Żydów z niewoli egipskiej, tylko że on nie reformował, tylko prowadzał Żydów 40 lat po pustyniach, żeby wymarło pokolenie, które nie potrafiło żyć w nowej rzeczywistości" - dodał. Jak dodał, Polska wyrwała się z komunizmu i jest teraz pytanie, czy starsze pokolenie zbuduje jedność europejską, czy trzeba będzie czekać na pracę młodego pokolenia.

Wałęsa powiedział też, że - gdy otrzymał Nagrodę Nobla - to czuł, że słabnąca siła "Solidarności", wzmocni się. "Czułem, że ja też się wzmocnię, stanę się nieśmiertelny - że gdyby Wałęsa się gdzieś zawieruszył, to świat będzie się pytał o niego" - zaznaczył.

B. prezydent zapewnił, że jest gotów pojednać się ze wszystkimi i "darować wszystkie winy". "Ale są ludzie, którzy nie będą istnieć, kiedy nie będą szukać

Możemy się cieszyć, że naszemu pokoleniu udała się rzecz nieprawdopodobna; nikt nie wierzył - ze mną włącznie - że w ogóle jest możliwe, by odesłać do historii ustrój

tak krwiożerczy i okropny, jakim był komunizm - mówił. Cieszmy się, że to się skończyło, a zastanawiajmy się, jak te możliwości można dobrze wykorzystać" - powiedział - To, że zwyciężyliśmy, to zwyciężyliśmy kompromisem, a kompromis zawsze można podważać. I ci, którzy nie potrafią pozytywnie się umiejscowić muszą podważać, muszą dopatrywać się spisków, muszą wymyślać takie rzeczy, żeby istnieć" - mówił były prezydent.

Jak dodał, "klimat i trudności pozwalają na takie istnienie". Tak było za Piłsudskiego i wcześniej i tak jest teraz też - podkreślił.

W ocenie Wałęsy wszystkie kłopoty powodują, że są ludzie niezadowoleni i można ich zorganizować i czasami to się udaje.

Zuch za dwóch

Chciałem panu zadedykować taki krótki wierszyk: Lech Wałęsa zuch, starczy na tych dwóch. A gdyby tego było mało, panie prezydencie, to może być inaczej: Tutaj stoi Lech, starczy i na trzech - mówił marszałek Sejmu na uroczystości z okazji 25. rocznicy przyznania Lechowi Wałęsie Pokojowej Nagrody Nobla.

Komorowski przywołał słowa Józefa Piłsudskiego: "Był cień, który biegł koło mnie, to wyprzedzał mnie, to zostawał w tyle. (...) Zapluty, potworny karzeł, na krzywych nóżkach, wypluwający swoją brudną duszę, opluwający mnie zewsząd, nie szczędzący niczego, co szczędzić trzeba: rodziny, stosunków, bliskich mi ludzi, śledzący moje kroki, robiący małpie grymasy, przekształcający każdą myśl odwrotnie. Ten potworny karzeł pełzał za mną jak nieodłączny druh, ubrany w chorągiewki różnych typów i kolorów, to obcego co swego państwa, krzyczący frazesy, wykrzywiający potworną gębę, wymyślający jakieś niesłychane historie. Ten karzeł był moim nieodłącznym druhem, nieodłącznym towarzyszem doli, i niedoli, zwycięstwa i klęski".

Piłsudski - ocenił Komorowski - mówił te słowa m.in. "pod wpływem refleksji o tym, jak my Polacy traktujemy wielkość polską, jak my, Polacy, traktujemy polskich przywódców, jak nie potrafimy być wdzięcznymi za to, co nam los dał w postaci wielkości ludzi, wielkości wspólnych dokonań".

Arcybiskup Tadeusz Gocłowski powiedział, że Lech Wałęsa to "symbol wielkości, która realizowała się w trudnych czasach". Były metropolita gdański podziękował mu za to, co zrobił dla Polski i całej Europy.

Arcybiskup Gocłowski przypomniał, że do upadku komunizmu w Europie przyczyniły się właśnie protesty robotników z Wybrzeża. Jak zwrócił uwagę, odbyło się to drogą pokojową, mimo ze zdawało się, iż globalny konflikt nuklearny jest nieunikniony. Zdaniem arcybiskupa, Lech Wałęsa jest symbolem i współtwórcą tego przełomu, jakim był upadek komunizmu. "Przywódca "Solidarności" świetnie odczytywał nastroje społeczne i podejmował takie działania, które były odpowiedzią na potrzeby społeczeństwa." - dodał arcybiskup Gocłowski.



Człowiek PiS

- W oczach wszystkich uczciwych ludzi świata Lech Wałęsa jest człowiekiem pokoju i sprawiedliwości - powiedział na zamku prof. Norman Davies.

Zdaniem Daviesa, Lech Wałęsa jest jedynym Polakiem, który w obecnych czasach uznawany jest w oczach świata za człowieka "nadziei i wolności", stawianego na równi obok takich nazwisk jak Matka Teresa z Kalkuty, Nelson Mandela oraz Dalajlama.

Podkreślił, że w całej historii "Solidarności" rola Wałęsy jako jednostki nie jest najważniejsza, głównym bohaterem tego okresu są miliony ludzi, które dały mu - jako przewodniczącemu - dziesięciomilionowego ruchu autorytet i siłę.

"Owszem, był kiedyś Lech młodszy i był prezydent starszy, ale mało kto zaprzecza temu, że ten naczelnik Solidarności w latach 80-tych służył dzielnie, honorowo i sprawnie" - powiedział Davies.

W jego ocenie, na szczególną uwagę zasługuje fakt, iż "Solidarność" na czele z Wałęsą rozpoczęła największe w historii pokojowe powstanie i toczyła walkę bez krwi i ofiar według linii myślenia papieża Jana Pawła II. "Konieczną konsekwencją tego wyboru, omijającego rewolucyjne gilotyny, terror i mordy, był fakt, że zwycięstwo przybrało formę kompromisu, współpracy z dawnymi wrogami, oraz pojednania ludzi z różnych obozów" - zaznaczył Davies.

Jego zdaniem, dzięki pokojowym przemianom możemy dzisiaj mówić, że "III RP, mimo, że nie jest towarem doskonałym, jest towarem lepszym od wszystkich innych".

Podkreślił też, że złośliwa mitologia dotycząca "Solidarności" i działalności Wałęsy, rozszerza się lepiej i szybciej, niż solidna historiografia - z faktów historycznych robi się co się podoba. "Tak samo było z marszałkiem Piłsudskim i tak samo jest z prezydentem Lechem Wałęsą" - mówił Davies.

Wałęsa: Potrafiliśmy zmienić słowo w ciało

- Możemy się cieszyć, że naszemu pokoleniu udała się rzecz nieprawdopodobna; nikt nie wierzył - ze mną włącznie - że w ogóle jest możliwe, by odesłać do historii ustrój tak krwiożerczy i okropny, jakim był komunizm - mówił w poniedziałek na Zamku Królewskim były prezydent Lech Wałęsa.

"Cieszmy się, że to się skończyło, a zastanawiajmy się, jak te możliwości można dobrze wykorzystać" - powiedział Wałęsa podczas uroczystości związanych z 25. rocznicą przyznania mu Pokojowej Nagrody Nobla.

"To, że zwyciężyliśmy, to zwyciężyliśmy kompromisem, a kompromis zawsze można podważać. I ci, którzy nie potrafią pozytywnie się umiejscowić muszą podważać, muszą dopatrywać się spisków, muszą wymyślać takie rzeczy, żeby istnieć" - mówił były prezydent.

Jak dodał, "klimat i trudności pozwalają na takie istnienie". "Tak było za Piłsudskiego i wcześniej i tak jest teraz też" - podkreślił.

Wałęsa dziękował 10 milionom członków historycznej "Solidarności". Przyznał, że nigdy nie umiał dziękować, bo jest rewolucjonistą. Jak dodał, dziękuje za to, że "słuchano mnie i nas", "że te 10 milionów udało się poprowadzić przez strajki, przez protesty, przez kiepskie kompromisy". "Za to, że dali się poprowadzić przez ten bój i dlatego mieliśmy takie wielkie zwycięstwo" - zaznaczył.

Podziękował też swojej żonie. "Dziękowałem wszystkim, ale nie dziękowałem małżonce. Teraz jej dziękuję" - mówił do Danuty Wałęsowej, która towarzyszyła mu podczas uroczystości.

B. prezydent podkreślił, że jego pokolenie widzi "w trzech rozdziałach". "Tylko pierwszy rozdział był taki piękny - budowanie monopolu, wszyscy razem. To udało nam się przy pomocy Ojca Świętego, bo komuniści robili wszystko, abyśmy się nigdy nie zjednoczyli" - mówił.

Jak dodał, zasługą Jana Pawła II było właśnie to, że zjednoczył ludzi. "Na spotkaniach z Ojcem Świętym były miliony (...) Słowa, które Ojciec Święty mówił do nas, w ciało potrafiliśmy zamienić" - opowiadał. "Ktoś może powiedzieć, że Ojciec Święty lepiej i mądrzej słowa powiedział na Kubie i nic tam się nie stało. Ale muszą się stworzyć dwa elementy zgodnie z Pismem świętym: słowo i potrafić to w ciało zamienić. My potrafiliśmy. Cieszmy się" - podkreślił b. prezydent.

"Otworzyliśmy rzeczy niespotykane" - mówił. "Otworzyliśmy epokę - wolność dla wszystkich narodów zniewolonych. Otworzyliśmy zjednoczenie Niemiec, jedność kontynentu, a na horyzoncie globalizacja" - podkreślił.

"Dlatego wielkie pokolenie, wielcy tu siedzący ludzie - jak chcemy, aby z tego były dobre efekty, aby to zapamiętywano przez wieki musimy wziąć udział w dyskusji jak to ma wyglądać. Czy wyciągnęliśmy wnioski z naszych doświadczeń" - podkreślił.

Jak dodał, "Solidarność - to był tylko pierwszy rozdział. "Przecież nie po to powstaliśmy, aby monopol jeden drugim zastąpić, nawet jakby się ładnie nazywał +Solidarność+" - przemawiał.

"Ten monopol trzeba było zamienić, czy nam się chce czy nie, na pluralizm, demokrację i kapitalizm. Kapitalizmu do dziś nie lubimy, to niedobry system, ale czy jest trzecia droga?" - pytał Wałęsa.

"A jak kapitalizm budować z proletariatem, na którego czele stałem. Kiedy największe zakłady ze stocznią włącznie pracowały dla ZSRR, a my go rozwiązaliśmy. Kto by pozwolił w tych dużych zakładach sam się rozwiązać? Zaproponujcie dziś Mercedesowi, żeby go zamknąć. Zobaczycie co zrobią - całe miasto spalą" - dodał.

"A my mieliśmy 80 proc. podporządkowania sowieckiego. Myślicie, że bez pokłócenia, bez podzielenia, to by było możliwe, zrobić to co zrobiliśmy?" - pytał Lech Wałęsa.

Jak dodał, nie uwierzy, że na tej sali jest ktoś, kto by uwierzył, że "Solidarność" można było pozostawić i tym monopolem cokolwiek budować. "Nie, płakać mi się chciało kiedy musiałem opowiedzieć się za podziałami, ale po to by wykonać robotę, którą dziś obserwujemy. Może można było trochę lepiej, ale niezbyt dużo, to musiało tak wyglądać" - dodał.

Podkreślił, że pierwszymi dwoma rozdziałami "brutalnie zdecydowanie kierował". "Niech nikt nie przykleja się do kierowania. Ale tylko te dwa" - zaznaczył.

"A trzeci, to już teraz jesteśmy, jeszcze raz się zbieramy, ale nie w monopol, tylko w ekonomiczne grupy, kapitaliści do obrony swoich interesów, partie polityczne, ludzie polityczni do budowania partii, a związki zawodowe między tym wszystkim" - wyliczał.

"To co dziś mamy, niezależnie od naszej kondycji, niezależnie od ceny jaką zapłaciliśmy, to jest najbardziej prawidłowa budowla i nic mądrzejszego nie można było zrobić, to co zrobiliśmy" - oświadczył b. prezydent.

"Starajmy się dziś - wybierajmy mądrze, wybierajmy sprawiedliwie, a wtedy będą większe efekty, w które bardzo wierzę. Bo to nowe pokolenie jest w stanie uporządkować Polskę, Europę i świat - ale jeśli nie zapomni jak zwyciężaliśmy, na jakich zasadach i co się przyczyniło do zwycięstwa" - powiedział.

Nie mam pretensji

Wałęsa zapewnił, że nie ma pretensji do tych osób, które go "kopią", tylko do siebie, że nie potrafi "nie dać się kopnąć".

B. prezydent ocenił, że Europa powinna być budowana na wartościach. "Mamy sytuację podobną, jak miał Mojżesz, kiedy wyrwał Żydów z niewoli egipskiej, tylko że on nie reformował, tylko prowadzał Żydów 40 lat po pustyniach, żeby wymarło pokolenie, które nie potrafiło żyć w nowej rzeczywistości" - dodał.

Jak dodał, Polska wyrwała się z komunizmu i jest teraz pytanie, czy starsze pokolenie zbuduje jedność europejską, czy trzeba będzie czekać na pracę młodego pokolenia.

Wałęsa powiedział też, że - gdy otrzymał Nagrodę Nobla - to czuł, że słabnąca siła "Solidarności", wzmocni się. "Czułem, że ja też się wzmocnię, stanę się nieśmiertelny - że gdyby Wałęsa się gdzieś zawieruszył, to świat będzie się pytał o niego" - zaznaczył.

B. prezydent zapewnił, że jest gotów pojednać się ze wszystkimi i "darować wszystkie winy". "Ale są ludzie, którzy nie będą istnieć, kiedy nie będą szukać zdrajców, złodziei, Żydów, cyklistów. Ich istnienie polega na negacji" - podkreślił.

Jak dodał, tacy ludzie są niebezpieczni, bo są dobrze zorganizowani.

Kurtyka: Wałęsa to symbol

Lech Wałęsa w sposób niekwestionowany był przywódcą polskiego marszu do wolności, był symbolem "Solidarności", symbolem polskiego marzenia - mówił w poniedziałek w Krakowie dziennikarzom prezes IPN Janusz Kurtyka.

"Historia sprawiła, iż znalazł się w takim wyjątkowym miejscu, a więc z całą pewnością będzie zajmował wyjątkowe miejsce w polskich podręcznikach historii. Tego nikt mu nie odbierze. Wielki strajk roku 1980, czy lata osiemdziesiąte, to z całą pewnością wielki okres w życiu Lecha Wałęsy" - powiedział prezes IPN.

Uczestniczył on w uroczystości inaugurującej obchody 30-lecia Konfederacji Polski Niepodległej.

Kurtyka w rozmowie z dziennikarzami przypomniał, że aparat bezpieczeństwa podejmował działania, by skompromitować Wałęsę w oczach członków Komitetu Noblowskiego i nie dopuścić do przyznania mu nagrody.

"Bezpieka podjęła próbę sfałszowania dokumentów, w wyniku których zasugerować miała Komitetowi Noblowskiemu, iż Lech Wałęsa w sposób nieprzerwany aż do lat 80. był współpracownikiem bezpieki. Te działania okazały się nieskuteczne" - powiedział Kurtyka.

Dodał, że SB próbowała uniemożliwić także wyjazd Danuty Wałęsowej po odbiór nagrody. Działania te miały - jak mówił Kutyka - osłabić w odbiorze społecznym prestiż "Solidarności" i jego przywódcy, a z drugiej strony można je określić "jako małpia złośliwość bezpieki i gen. Kiszczaka, który uważał Wałęsę za osobę niesterowalną, którą trzeba bezwzględnie zwalczać i utrudniać jej życie".

"Nie chcę, żeby mi zabrakło tego błogosławieństwa, które tkwi w przekleństwie nieprzyjaciół". Lech doczeka się jeszcze niejednej uczciwej biografii. Będzie ona zawierać całą prawdę o jego wielkich dokonaniach i o jego potknięciach; całą prawdę o tym, jak dobrze zasłużył się Polsce.
Odpieprzcie się od Lecha Wałęsy - artykuł Adama Michnika ''Zła przeszłość i psy gończe, czyli odpieprzcie się od Wałęsy''.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 9 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':