http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Condie Rice dla "Gazety": Musimy razem powstrzymać Rosję

Condoleezza Rice
2008-09-25, ostatnia aktualizacja 2008-09-24 21:27

Amerykańska sekretarz stanu Condoleezza Rice specjalnie dla "Gazety Wyborczej": Nie możemy sobie pozwolić na pokazanie, iż rację mają niektórzy liderzy rosyjscy wierzący, że gdy się odpowiednio naciśnie wolne narody, pokaże siłę, pogrozi i uderzy - to się ugniemy i damy za wygraną

Condoleezza Rice
Fot. DOUG MILLS NYT
Condoleezza Rice
Przez większą część ubiegłego miesiąca uwaga świata skupiała się na Rosji. Podjęliśmy pilne wyzwanie wspierania Gruzji po rosyjskim ataku - wyzwanie, z którym zdołaliśmy się zmierzyć głównie dzięki Polsce.

Nasuwa się pytanie, na które próbowałam odpowiedzieć szerzej w przemówieniu w ubiegły czwartek w Waszyngtonie: co wydarzenia minionego miesiąca oznaczają dla stosunków Rosji ze światem, zwłaszcza ze Stanami Zjednoczonymi i Europą.

Okoliczności towarzyszące sierpniowemu konfliktowi są dobrze znane. Obie strony popełniły błędy, ale odpowiedzialność przywódców rosyjskich za naruszenie uznanej międzynarodowo granicy, najechanie suwerennego państwa i próbę jego rozbioru poprzez potwierdzenie niepodległości Abchazji i Osetii Południowej jest nieporównywalnie większa. Odpowiedzialności za te działania nie ponoszą sąsiedzi Rosji ani rozszerzenie NATO czy Stany Zjednoczone, lecz przywódcy rosyjscy.

Nawet bardziej niepokojące jest to, że rosyjski atak wpasowuje się w jej coraz gorsze zachowanie na przestrzeni ostatnich lat, m.in. użycie ropy i gazu jako narzędzi nacisku, gróźb wzięcia na cel swojej broni nuklearnej takich pokojowych krajów jak Polska, a także ograniczeń praw i wolności na terenie własnego kraju. Z tego wyłania się obraz Rosji coraz bardziej autorytarnej i agresywnej.

Atak na Gruzję sprawił, że znaleźliśmy się w punkcie krytycznym, choć niekoniecznie końcowym. Rosyjscy przywódcy dokonują złych wyborów. Jednak mogą dokonać innych. Przyszłość Rosji leży w rękach samej Rosji. Lecz te wybory będą ukształtowane, po części, poprzez działania zewnętrzne - szczególnie Stanów Zjednoczonych i naszych europejskich sojuszników.

Rosyjska inwazja na Gruzję nie osiągnęła - i nie osiągnie - trwałych celów strategicznych. Natomiast naszym aktualnym celem strategicznym jest uświadomić rosyjskim liderom, że ich wybory wpychają Rosję na jednokierunkową drogę izolacji i pomniejszenia znaczenia międzynarodowego.

Realizacja tego celu będzie wymagała wytrwałości oraz jedności Stanów Zjednoczonych i Europy. Nie możemy sobie pozwolić na pokazanie, iż rację mają niektórzy przywódcy rosyjscy wierzący, że gdy się odpowiednio naciśnie wolne narody, pokaże siłę, pogrozi i uderzy - to się ugniemy i w końcu damy za wygraną. Stany Zjednoczone i Europa muszą przeciwstawić się takiemu zachowaniu i nie pozwolić, by Rosja odniosła jakąkolwiek korzyść z agresji.

Dlatego razem z naszymi europejskimi sojusznikami wspólnie i jednomyślnie popieramy Gruzję. Przewodzimy międzynarodowym wysiłkom na rzecz odbudowy tego kraju. Drzwi do euroatlantyckiej przyszłości zostawiamy przed Gruzją szeroko otwarte, a nasz Sojusz będzie pracował nad tym, by ta przyszłość stała się rzeczywistością.

Jednocześnie Stany Zjednoczone i Europa stanowczo popierają suwerenność, niepodległość i integralność terytorialną sąsiadów Rosji. Nie damy Rosji prawa weta wobec przyszłości społeczności euroatlantyckiej - decydowania o tym, którym państwom zaoferujemy członkostwo ani czy przyjmą one naszą ofertę. Szczególnie wyraźnie powiedzieliśmy to naszym przyjaciołom na Ukrainie.

Stany Zjednoczone i Europa pogłębiają współpracę w dążeniu do większej niezależności energetycznej. Będziemy rozwijać i bronić globalnej gospodarki energetycznej przed nadużyciami. Nie może istnieć jeden zestaw reguł dla Rosji, a inny dla wszystkich pozostałych.

Wreszcie Stany Zjednoczone i Europa nie pozwolą rosyjskim przywódcom grać na dwie strony - ciągnąć korzyści z międzynarodowych standardów, rynków i instytucji, jednocześnie podważając ich fundamenty.

Nie ma trzeciej drogi. Rosja XIX-wieczna i Rosja XXI-wieczna nie mogą istnieć obok siebie w tym samym czasie. Aby w pełni wykorzystać swój potencjał, Rosja potrzebuje całkowitej integracji z politycznym i ekonomicznym ładem światowym. Lecz Rosja stoi w ryzykownym rozkroku - jedną nogą tu, drugą tam. To czy Rosja osiągnie sukces, zależy od świata - i Rosja tego nie zmieni.

Przywódcy rosyjscy mają już okazję zobaczyć, jak mogłaby wyglądać ich przyszłość, jeśli będą kontynuowali swoje agresywne zachowanie. W kontraście do sytuacji Gruzji, międzynarodowy wizerunek Rosji jest najgorszy od 1991 r. Rosyjska współpraca nuklearna ze Stanami Zjednoczonymi zmierza obecnie donikąd. Rosyjscy przywódcy katują gospodarkę swojego kraju. Ich starania o przystąpienie do Światowej Organizacji Handlu są zagrożone, podobnie jak wniosek o włączenie do Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju.

Ale chyba największą porażką Moskwy jest to, że jej zachowanie postawiło pod wielkim znakiem zapytania fundamentalną kwestię: czyja wizja przyszłości Rosji jest faktycznie realizowana?

Jeszcze niedawno nowy prezydent Dmitrij Miedwiediew przedstawiał pozytywną i dalekowzroczną wizję przyszłości swojego narodu. Wizję, która brała pod uwagę słabości Rosji, wzywała do większych reform i, co najważniejsze, uznawała, że Rosja nie może sobie pozwolić na oparcie stosunków ze światem na wrogości i alienacji.

Z konieczności Stany Zjednoczone i Europa będą kontynuowały współpracę z Rosją tam, gdzie mamy wspólne interesy: w zwalczaniu terroryzmu, powstrzymaniu Iranu przed posiadaniem broni atomowej, kształtowaniu bezpiecznego Bliskiego Wschodu, gdzie Palestyńczycy i Izraelczycy żyją w pokoju, dbaniu by Rada Bezpieczeństwa ONZ nie stała się instytucją klinczu jak podczas zimnej wojny.

Byłoby jednak ogromną szkodą, gdyby nasza współpraca z Rosją nigdy nie wzniosła się ponad ten poziom - wszak najlepsze stosunki panują między państwami połączonymi nie tylko przez interesy, ale też przez wspólne cele, aspiracje, wartości.

Czy rosyjscy przywódcy przezwyciężą nostalgię za innymi czasami, pogodzą się z XXI-wiecznym rozkładem sił oraz standardami jej użycia - zobaczymy. Decyzja należy do Rosji, i tylko do niej. Mamy nadzieję, że przywódcy rosyjscy wybiorą odpowiedzialność - dla dobra własnego narodu i świata.

Szef rosyjskiego MSZ Sergiej Ławrow napisał 12 września w tekście dla "Gazety" m.in.:

Prowadząc naszą politykę zagraniczną, niezmiennie kierujemy się pięcioma zasadami sformułowanymi przez prezydenta Dmitrija Miedwiediewa: supremacja prawa międzynarodowego, wielobiegunowość świata współczesnego, gotowość do rozwijania przyjacielskich stosunków ze wszystkimi krajami, w tym z Polską, obrona życia i godności naszych obywateli, gdziekolwiek się oni znajdują, i wreszcie szczególna uwaga zwracana ku tym regionom, w których Rosja ma swoje uprzywilejowane interesy.

Nie godzimy się z oceną wyrażaną przez wielu polityków polskich odnośnie do oceny konfliktu gruzińsko-południowoosetyjskiego. Agresja ze strony reżimu Saakaszwilego zmusiła Rosję do podjęcia adekwatnych kroków wojskowo-politycznych. Ich celem było danie odporu napaści, obrona żołnierzy sił pokojowych i ludności cywilnej, zapobieżenie ludobójstwu grożącemu narodowi Osetii Południowej.

Swą agresją przeciw Osetii Południowej, złamaniem swoich zobowiązań międzynarodowych władze w Tbilisi same postawiły krzyżyk na terytorialnej integralności Gruzji. Wzywamy naszych partnerów, by poszli za przykładem Rosji i uznali nowe realia.

Oceniamy, że oświadczenia przywódców niektórych państw na temat "imperialnej" i "rewizjonistycznej" polityki Rosji są całkowicie błędne. Historia uczy, że zawsze stawaliśmy po stronie słabszych, nawet ryzykując, że wzbudzimy gniew tych lub innych państw hegemonów. Prawość moralna naszego stanowiska jest bezsporna.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 11 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':