"Wszyscy się o Tobie dowiedzą, i pani w banku, i pan od telefonów komórkowych, i ta pani, która sprzedaje telewizory na raty, i nic Ci nie sprzedadzą. Może przypomnisz sobie, ile kosztują nowe buty na zimę, książki do szkoły czy zabawki, których nie mam" - to fragment listu od dziecka, który znajduje się na odwrocie kartek pocztowych. Od października takie kartki pojawią się we wszystkich Ośrodkach Pomocy Społecznej.
- Można je będzie wysyłać do dłużników, koniecznie bez koperty, by zobaczyło je jak najwięcej osób - zachęca Andrzej Kulik, rzecznik prasowy Krajowego Rejestru Długów.
To część kampanii społecznej "I wszyscy się dowiedzą" organizowanej przez KRD, która ma na celu zmianę społecznego postrzegania dłużników alimentacyjnych.
- W Polsce ojców, którzy nie płacą alimentów, uważa się za spryciarzy i cwaniaków - mówi Patrycja Dołowy z fundacji MaMa, która wspiera kampanię. - Często mają własne firmy, ale żeby ustrzec się przed płaceniem, rejestrują je na inną osobę. Trzeba to napiętnować.
Od 1 października na mocy ustawy o pomocy osobom uprawnionym do alimentów dane rodziców, którzy od co najmniej sześciu miesięcy zalegają z alimentami, trafią do Krajowego Rejestru Długów.
- A wtedy, gdy będą chcieli np. wziąć kredyt, w banku natychmiast pojawi się informacja o długu i nikt im go nie przyzna - tłumaczy Adam Łącki, prezes KRD. - Myślę, że wielu z nich zdecyduje się jednak zapłacić zaległe alimenty, kiedy okaże się, że nie mogą kupić wymarzonego telefonu czy wynająć
mieszkania.
W zeszłym roku z budżetu państwa i gmin wypłacono 770 mln zł na zaliczki alimentacyjne. Od rodziców, którzy powinni spłacić całą kwotę, udało się wyegzekwować jedynie 3,5 proc. - Głównie z rent i emerytur - podkreśla Beata Mirska ze Stowarzyszenia "Damy radę", które pomaga samotnym matkom.