Zarówno on, jak i prezes Rezerwy Federalnej Ben Bernanke apelowali przed Komisją Bankowości izby wyższej Kongresu o jak najszybsze przyjęcie planu ratunkowego przewidującego wykup złych długów przez państwo za 700 mld dolarów. Ma to odciążyć instytucje finansowe i upłynnić przepływ pieniądza, ratując gospodarkę przed głęboką recesją, a cały sektor finansowy przed kompletnym rozpadem.
Paulson nie ukrywał, że liczy się dosłownie każda godzina, a plan ratunkowy trzeba wprowadzić, aby "przerwać serię bankructw instytucji finansowych i odmrozić rynek kredytowy zagrażający zarówno stopie życiowej amerykańskich rodzin, działalności zarówno dużych, jak i małych firm oraz całej gospodarce".
- Apeluję do was, abyście działali tak szybko jak to tylko możliwe - apelował także do senatorów prezes Rezerwy Federalnej Ben Bernanke, ostrzegając, że bezczynność Kongresu w tej sprawie może doprowadzić do "poważnych konsekwencji". Poparł go także zeznający przed tą samą komisją szef Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) Christopher Cox, obiecując zwiększenie kontroli nad instytucjami finansowymi.
Paulson, który przez wiele lat był jednym z szefów banku inwestycyjnego Goldman Sachs, przyznał, że sam nie pochwala praktyk stosowanych przez sektor finansowy w ostatnich latach. Odpowiedzialnością za obecny kryzys obciążył politykę z okresu nieruchomościowej hossy, gdy kredyty hipoteczne dawano milionom ludzi, których nie było stać na ich spłacanie. - Musimy podjąć skuteczne działania, aby całościowo dotrzeć do korzeni obecnego kryzysu - ponaglał senatorów.
Dlaczego właśnie taki plan? Dlaczego właśnie teraz? - dopytywali się członkowie senackiej komisji. - Jeśli nie zrobimy nic, może być już tylko gorzej - mówił Bernanke.
Ponaglany przez administrację Kongres chce jednak działać ostrożnie. W mediach pojawiły się bowiem komentarze ekonomistów, którzy kwestionują skuteczność planu i twierdzą, że jego wprowadzenie wymaga poważniejszej dyskusji. Część członków Senatu przeciwstawia się inicjatywie z powodów pryncypialnych, określając ją jako "finansowy socjalizm". Według Jimma Bunninga, republikanina z Kentucky, projekt administracji oznacza jedynie przerzucenie problemów na barki podatników. Szef Komisji Bankowości demokrata z Connecticut Christopher Dodd krytykuje plan za przyznanie zbyt dużych uprawnień Departamentowi Skarbu.
Plan Paulsona trudno będzie także "sprzedać" Amerykanom, którzy nie widzą powodów, dla których mieliby wspierać bogate firmy z Wall Street. W najnowszym sondażu przeprowadzonym przez CNN aż 77 proc. Amerykanów uważa, że na planie Paulsona skorzystają przede wszystkim ci, którzy są odpowiedzialni za kryzys.
Źródło: Gazeta Wyborcza