Panie Prezesie,
w maju tego roku pracownik kierowanej przez Pana instytucji opublikował dwa artykuły atakujące mnie i mojego zmarłego ojca, wieloletniego oficera wywiadu PRL. Na podstawie powszechnie dostępnych źródeł informacji (innych jako zwykły obywatel nie znam) nie udało mi się ustalić, w ramach jakiego programu naukowego pracownik ten uzyskał dostęp do materiałów dotyczących mojej osoby (cytował dane z moich akt paszportowych) oraz ojca. Jak ocenia Pan sytuację, w których akta
IPN wykorzystywane są do ataku na osobę zajmującą się zawodowo podobną tematyką jak pracownik IPN - autor publikacji?
26 czerwca br. zwróciłem się do IPN o udostępnienie dokumentów osobowych dotyczących ojca. Właśnie otrzymałem odpowiedź (dat. 3.09., BUWa-III 55121 - 34 (4)/08), że Pańscy pracownicy przeprowadzili w tej sprawie kwerendę i "w jej wyniku nie znaleziono dokumentów osobowych dotyczących ww. osoby" (tj. ojca).
Panie Prezesie, kto spośród pracowników kierowanej przez Pana instytucji kłamie? Autor publikacji czy też pracownicy, którzy przeprowadzili kwerendę na mój wniosek? No i z jakiej racji Pański pracownik uzyskał dostęp do moich akt, najwyraźniej łatwiejszych do znalezienia niż dokumenty odnoszące się do długoletniego oficera wywiadu?
Szczerze Panu życzę, by znalazł się Pan kiedyś w podobnej sytuacji.
Łączę wyrazy należnego szacunku
Włodzimierz Borodziej
Do wiadomości:
Przewodniczący Kolegium IPN prof. dr hab. Andrzej Chojnowski
PS List ten kieruję także do "Gazety Wyborczej". Dotyczy wbrew pozorom sprawy publicznej, czyli stosunku państwa do obywatela.